https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Okiem psychologa: życie jako opowieść (3)

Opowieść współczesna

Człowiek współczesny został niemal całkowicie pozbawiony swoich oswojonych miejsc, do których pragnie wracać także w wyobraźni. Miejsc będących żyzną glebą, z której wyrasta tożsamość. Zostaliśmy – o czym się często otwarcie mówi – wykorzenieni, pozbawieni własnego miejsca i nawet wówczas, gdy w wyniku okoliczności życiowych pozostajemy długie lata w tym samym miejscu, często pragniemy od niego uciec, mamieni wizjami świata wykreowanymi w mediach oraz Internecie. Może dlatego, zastanawia się Wiesław Myśliwski, gadanina tak dziś powszechna jest w istocie tym, co nam pozostało, tym miejscem szczególnym, bo kiedy gadamy jesteśmy zawsze u siebie. Jak zauważa bohater powieści J. Cabre – Wyznaję: „ludzie nie mieszkają w kraju, mieszkają w języku”. Ale też ze smutkiem konstatuje autor Pałacu, współczesne opowieści są w dużej mierze odtwórcze i bezrefleksyjnie replikowane. Media tworzą dziś język odindywidualizowany, pozbawiony twórczej mocy i nieskrępowany dominacyjnymi i popularnymi schematami narracyjnymi. Wchłaniamy, niczym gąbka, te narzucone, nierzadko płytkie narracje i kształtujemy siebie wedle ich reguł. Znakomitym tego przykładem jest nowomowa rozwojowa, wywodząca się wprost z indywidualistycznej kultury terapeutycznej, która z góry określa co mamy o sobie myśleć. Wielu moich pacjentów skarży się, że czują się ze sobą źle, wyrzucają sobie, że nie są w stanie sprostać współczesnym oczekiwaniom społecznym bycia pozytywnym, kreatywnym, nieustannie gotowym na zmiany i samorealizującym się. Gadanina przybrała dziś rozmiar monstrualny. Gwar gadaniny jest trudny do zniesienia, a równocześnie ludzie mówią w istocie to samo, nieświadomi jak bardzo stają się niewolnikami tej nowomowy. Myśliwski zauważa, że mówimy coraz częściej językiem pisanym, ze swojej natury wtórnym, opartym o stereotypy językowe i klisze. Można dodać, że język pisany stał się w czasach Internetu i komunikacji wirtualnej, naszym językiem codziennym. Częściej w ciągu dnia piszemy do siebie sms-y, maile, posty i komentarze na Fb, niż ze sobą rozmawiamy.

W stronę przyszłych opowieści

Od lat moje myśli obsesyjnie krążą wokół opowieści – ich piękna, niewiarygodnej siły sensotwórczej i mocy dawania pociechy, ale też ich zwodniczej natury, która ciągnie nas na manowce, w świat iluzji, zabobonów, bzdur – oddalając od prawdy. O tej jasnej stronie pięknie od lat pisze Wiesław Myśliwski, ta druga jest często przedmiotem dociekań psychologów. Nie wiem, która z tych stron bardziej mnie fascynuje: czy ta jasna, czy bardziej mroczna. Wiem tylko, że nasze życie zawsze będzie rozpięte pomiędzy nimi. Jak się coraz głośniej mówi, piękne opowieści, które ustanawiały ramy rozumienia świata i życia jeszcze 100, czy nawet 50 lat lat temu, dziś straciły swoją siłę i atrakcyjność, stały się nieużyteczne. Na horyzoncie nie widać – niestety – nowych, uniwersalnych narracji, które przejęłyby funkcje paliatywne i sensotwórcze w przyszłości.

Potrzebne są nam dziś nowe narracje, powracające do żywego przecież i wciąż bijącego źródła mowy – do naszych tradycji, zwyczajnych rozmów o codzienności, o tym co nas naprawdę trapi i porusza, co budzi nasze najgłębsze uczucia miłości i cierpienia. Nie potrzebujemy utartych sloganów i frazesów w stylu: wszystko w naszych rękach, że trzeba tylko w siebie uwierzyć, szukać najlepszej wersji siebie. Nasza współczesna kultura jest – jak podkreślają eksperci – kulturą unikania. Nastawieni na przyszłość, na sukces, na szczęście, samorealizacje i przeżywanie tylko pozytywnych uczuć, staramy się unikać wszelkich uczuć negatywnych: smutku, bezradności, odwracając się w ten sposób plecami od „brutalnej i niepewnej rzeczywistości, która przecież i tak nie liczy się z naszymi nastawieniami”. Usuwamy w ten sposób ze swojego życia doświadczenia, które były przez wieki czymś, co określało nas samych, co stanowiło o naszej wyjątkowości i godności. Zmarginalizowaliśmy śmierć, doświadczenie śmierci, której staramy się nie zauważać i o której staramy się nie myśleć, bowiem śmierć stanowi zagrożenie dla naszej pozytywności, jest jaskrawym i bolesnym dowodem naszej kruchości i mizerności. Śmierć stała się wstydliwa, wyrzucana na margines życia. Dziś nie otwiera się już trumien i nie wystawia zwłok na widok publiczny, dzieci zmarłych krewnych nie żegnają się z nimi. Ba! Coraz częściej nie zabiera się ich na pogrzeby z troski o ich „zdrowie psychiczne”, z obawy, że takie doświadczenie mogłoby zaburzyć ich dobrostan doprowadzić do traumy. To zjawisko Myśliwski nazywa życiem z zasłoniętą kurtyną. Dzieci są chronione i odgradzane od doświadczeń trudnych, bolesnych. W ten sposób wychowując swoje dzieci rodzice tworzą im światy iluzoryczne, oderwane od wielowymiarowości życia, wyjałowione z doświadczeń negatywnych, przecież równie ważnych, jak te pozytywne i niosących także wiele znaczeń. Takie światy przybierają kształty ułomne. Budowane są na kłamstwach, przemilczeniach, można rzec na swoistej propagandzie wizji rzeczywistości jasnej, pogodnej, pełnej i pozbawionej trudu. Wojna w Ukrainie pobudziła rzesze różnej maści pomocowców – terapeutów, psychologów – do działań mających na celu (ujmując rzecz najogólniej) złagodzenie traumy u dzieci – nota bene nie doświadczających wojny bezpośrednio- lęków i niepokojów, które – zdaniem ekspertów – mogłyby mieć negatywne konsekwencje dla ich zdrowia psychicznego. W szkołach organizuje się pogadanki, prelekcje, których celem jest radzenie sobie z traumą wojny (na marginesie – jak donoszą mi znajomi psychologowie. zdecydowana większość dzieci poddanych tym zabiegom nie czuje się źle z powodu toczącej się wojny, mówi o niej otwarcie, bez lęku lub w ogóle nie zawraca nią sobie głowy). Ewidentnym dowodem świadczącym na rzecz marginalizacji śmierci w naszej kulturze, jest nasz zmieniający się z roku na rok stosunek do przeżywania żałoby. W diagnostycznym i statystycznym podręczniku zaburzeń psychicznych DSM III z roku 1980 pisano o roku żałoby -jako pewnej normie, w DSM IV z roku 1994 o pięciu miesiącach, zaś w najnowszym DSM V z 2015 roku już tylko o dwóch tygodniach. Przezywanie żałoby do dwóch tygodni jest więc wyrazem dobrego przystosowania jednostki, okres dłuższy może świadczyć o jakiś problemach psychicznych i wymagać terapii. Być może jedynym naprawdę sensownym sposobem przygotowania naszych dzieci do życia we współczesnym świecie, jest nie unikanie tego, co brzydkie, bolesne i brutalne, lecz poprzez otwartość i odsłanianie kurtyny, prowokowanie ich umysłów do budowania opowieści wielowymiarowych, bogatych i wielowątkowych, dzięki którym każde osobiste doświadczenie, te pozytywne, jak i negatywne, można będzie jakoś uporządkować i nadać mu sens. Jak bardzo nowe opowieści są nam dziś potrzebne pokazały ostnie dwa lata: lata globalnego kryzysu zdrowia – pandemii koronawirusa i kryzysu stabilności i pokoju – wojny w Ukrainie. Oba wydarzenia wstrząsnęły naszym światem opartym na pewności, na poczuciu kontroli i wpływu. Po raz pierwszy, być może od kilku dekad, w tak wyraźny sposób ujawniły naszą kruchość i brak bezpieczeństwa. Pokazały, że świat, w którym żyjemy, nie jest jedynie uroczym, pełnym możliwości i przyjaznym miejscem, lecz bywa też okrutny i nieprzewidywalny. Opowieść można zastąpić tylko inną opowieścią – powiada N.Taleb. Nie mamy wyboru, musimy zmierzyć się z tym nowym światem i przebudować nasze dotychczasowe, zbyt uproszczone opowieści tak, by przygotować się na niedające się w żaden sposób przewidzieć niepewne jutro.

Potęga opowieści polega na tym, że zmieniają one – niczym czarodziejska różdżka – bezkształtną miazgę istnienia w ekscytującą przygodę, pełen cierpienia dramat, romantyczne uniesienia, niewinny żart lub przeznaczenie. Przyjemności i piękno świata nie tkwią w nim po prostu, lecz wynikają wprost z treści i struktury opowiadanych historii oraz uczuć im towarzyszących. To, co jesteś w stanie zobaczyć, usłyszeć, poczuć i doświadczyć nie jest przypadkowe.

Marek Gawroń

Od redakcji: autor jest psychologiem – terapeutą, coachem, ekspertem w wielu krajowych i międzynarodowych projektach badawczych oraz rozwojowych. Publikował w czasopismach naukowych z zakresu psychologii emocji, empatii i relacji terapeutycznych. Prowadzi prywatny gabinet. Kontakt: margaw@op.pl.

REKLAMA

REKLAMA