https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Wałbrzych na straży ludzkiej przyzwoitości

Konstanty Ildefons Gałczyński pisał w znanym wierszu, że gdy wieje wiatr historii ludziom jak pięknym ptakom rosną skrzydła. Teraz, od trzech tygodni, historia mocno przyspieszyła. Rosja okazała się państwem bandyckim, a budująca swoją tożsamość Ukraina stała się ofiarą wojennego najazdu.

Przez ostatnie lata każdy z nas miał bezpośredni kontakt z kimś z Ukrainy: w miejscu pracy, zamieszkania, czy nauki. Moi synowie grają z ukraińskimi rówieśnikami w piłkę, a ukraiński inżynier w pracy zaskakuje świetną polszczyzną. Ten czas spokojnej koegzystencji przerwał atak Putina na skłaniające się ku Zachodowi państwo. Polska, jako najbliższy sąsiad Ukrainy, stała się państwem frontowym, ludzie naprawdę zaczęli bać się wojny, każdy z nas śledzi co rano wieści o nocnych nalotach. Wrócił nieznany nam już od kilku pokoleń koszmar bombardowań.

Maraton dobrych uczynków

Od 24 lutego wokół nas trwa maraton dobrych uczynków i realnego zaangażowania. Wiele osób działa w uniesieniu. Lepiej funkcjonuje się we wspólnocie, której liderzy – bez względu na podziały polityczne – realizują wspólnie dobry cel. Politycy krajowi i wojewódzcy, prezydent miasta, radni, duchowni, przedsiębiorcy, bez nachalnego pijaru, za to z życzliwą zachętą do włączenia się do pomocy. I bez wypominania innym mniejszego zaangażowania, czy dawnych grzechów. Nawet dyżurni hejterzy i krytykanci nieco ostygli…

Przez te dni z zaskoczeniem widziałem wyjazdy na granicę, różne formy wolontariatu znajomych, dotąd nieaktywnych w działaniach pomocowych. Ludzie kierowani poczuciem przyzwoitości, empatią wobec ofiar, zdecydowali się poświęcić swój czas, pieniądze, własny kąt, zasoby lokalowe, samochód itd. Ksiądz wikary zbiera i rozwozi słoiki z przetworami, urzędniczka wydała pół pensji na pomoc rzeczową, a znany inwestor oddał wracającemu na Ukrainę pracownikowi, oprócz wyprawki, profesjonalną lornetkę syna. Towarzyszy nam nieustanne i powszechne dzielenie się.

Spory odeszły na bok

Na bok zeszły bieżące spory o szczepienia, sądy, długi, środki unijne, czy plastik. Chociaż społecznej akcji wsparcia dla uchodźców nie może oczywiście towarzyszyć pełna amnezja i reset prowadzonych dyskusji. Teraz działamy w fazie moralnego wzmożenia, które nie zostanie jednak z nami na zawsze. Obecnie, gdy jesteśmy pochłonięci pomaganiem ofiarom wojny, z obawami patrzymy w przyszłość, czekamy na kolejne tysiące uchodźców, widzimy kończące się zasoby lokalowe itd. Siły i zapał za jakiś czas osłabną, zaczną się nowe problemy. Ale niech te dni, gdy zawiązuje się w naszym mieście społeczeństwo obywatelskie staną się dobrym zarzewiem prawdziwej lokalnej solidarności. Pomimo koszmaru ponurych dni wojny.

Piotr Sosiński

***

Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w felietonie nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.

REKLAMA

REKLAMA