Musimy nadrobić stracony czas

Polecamy24 września, 2014

Rozmowa z Mirosławem Lechem, kandydatem KWW „Współpraca dla Rozwoju” na Wójta Gminy Stare Bogaczowice.

 Miroslaw Lech fotka

Dlaczego zdecydował się Pan startować w wyborach na wójta?

Mirosław Lech: – Sam pomysł pojawił się ponad rok temu. Wiele osób zaczęło sugerować, że powinienem wystartować, ponieważ sytuacja w gminie Stare Bogaczowice tego wymaga. Ludzie widzą, jak nasza gmina marnuje szanse na rozwój, że jesteśmy daleko w tyle w porównaniu do okolicznych gmin. Mieszkańcom przeszkadza też, że na odcinku społecznym praktycznie nic się nie dzieje. Na wiosnę te sugestie były na tyle duże, że musiałem się zadeklarować.

 

A co miało decydujący wpływ na to, że Pan kandyduje?

– Na moją decyzję decydujący wpływ miało to, że jestem ogólnie znany przez mieszkańców naszej lokalnej społeczności i mam realne szanse, aby te wybory wygrać. Zgadzam się, że nadszedł czas, aby wreszcie coś z tym zrobić i przestawić naszą gminę na właściwe tory. Zależy mi przede wszystkim nie na mojej wygranej, ale na tym, aby nasza gmina miała uczciwego i sprawnego w zarządzaniu wójta, który gwarantuje wykorzystanie szansy na rozwój.

 

Jednak, żeby coś zmienić, trzeba zostać nie tylko wójtem, ale też mieć radę gminy, która Pana popiera.

– Oczywiście. Dlatego zorganizowałem wokół siebie zespół kompetentnych i doświadczonych w działalności społecznej osób. Pochodzą oni ze wszystkich sołectw i są dobrze znani przez swoich sąsiadów. To kobiety i mężczyźni, którzy autentycznie chcą działać dla dobra naszej lokalnej społeczności. Wszystkich ich znam i wiem, że nie tylko chcą, ale też potrafią działać dla dobra wspólnego. Praca z nimi będzie owocna i skuteczna. Zarejestrowaliśmy teraz Komitet Wyborczy Wyborców „Współpraca dla Rozwoju” i pod tym szyldem idziemy razem do wyborów.

 

Skąd ta nazwa: „Współpraca dla Rozwoju”? O jaką współpracę i jaki rozwój chodzi?

– Nazwa powstała podczas rozmów o tym, czego w naszej gminie brakuje. Wszyscy zgadzają się, że trwamy w jakiejś stagnacji i w oderwaniu od tego, co się dzieje w naszym regionie. W Wałbrzychu od 2 lat trwa olbrzymie przyśpieszenie i widać, że można sprawnym działaniem nadrobić stracony czas. Ponadto powstała Aglomeracja Wałbrzyska, zrzeszająca okoliczne gminy, w której są planowane i realizowane bardzo ważne projekty, w których my nie uczestniczymy. Natomiast w samej naszej gminie także nie ma żadnej aktywności i atmosfery współpracy. Skutkuje to tym, że nie jest realizowany ani jeden ambitny projekt z wykorzystaniem środków unijnych, natomiast te nieliczne rzeczy, które zostały zrobione w ogóle nie funkcjonują, ponieważ powstały w oderwaniu od naszej lokalnej społeczności.

 

Co konkretnie taWspółpraca dla Rozwojuma oznaczać? Proszę podać przykłady.

– Współpracę rozumiemy przede wszystkim jako współdziałanie wewnętrzne ze wszystkimi lokalnymi inicjatywami, przedsiębiorcami, a także osobami indywidualnymi, które mają pomysł i chęć działania. Ale tutaj chodzi też o atmosferę w urzędzie gminy, która otworzy tę instytucję dla ludzi. Będą uruchomione projekty rozwojowe i zarówno wszyscy obecni, jak i nowi pracownicy do nowych zadań, będą współpracować dla dobra mieszkańców. Współpraca będzie miała także wymiar zewnętrzny, w postaci aktywnego udziału w projektach Aglomeracji Wałbrzyskiej oraz w wykorzystaniu naszych dobrych relacji z wałbrzyskim ratuszem. Będzie też intensywna współpraca z powiatem w zakresie rozwoju społecznego, edukacji, komunikacji publicznej i turystyki. Nawiążemy też współpracę z innymi gminami z Polski i z zagranicy, aby uruchomić wymianę doświadczeń oraz wyjazdy dla młodzieży.

 

To „współpraca. A jak rozumiecie „rozwój?

– Rozwój to rozbudowa infrastruktury technicznej oraz budynków użyteczności publicznej, to projekty społeczno-kulturalne, to maksymalne wykorzystanie środków z Unii Europejskiej. Podam kilka rzeczy, które trzeba pilnie zrealizować. Przede wszystkim gminne żłobko-przedszkole w Strudze. Jest ono bardzo potrzebne. Po drugie: program „Aktywna Gmina”, skierowany do dzieci i młodzieży, w ramach którego będą środki celowe na wszelkie inicjatywy zgłoszone oddolnie przez samych zainteresowanych. Po trzecie: skomunikowanie z Wałbrzychem i Boguszowem miejscowości ościennych: Struga, Cieszów, Chwaliszów i Jabłów poprzez przedłużenie linii miejskich z Wałbrzycha. Wreszcie cykl corocznych imprez rozrywkowo–integracyjnych, a nie tylko Dożynek i Święta Jaja, na które i tak teraz prawie nikt nie przychodzi. Rozwój, to także maksymalne wykorzystanie środków z Unii Europejskiej i otworzenie punktu informacyjnego o środkach unijnych. Chodzi tutaj przede wszystkim o wykorzystanie tych środków na cele społeczne, edukacyjne i aktywizację zawodową. Gmina tutaj musi pomóc i zainicjować działalność ludzi i instytucji pozarządowych. W planach jest także powołanie Gminnego Ośrodka Sportu, Turystyki i Rekreacji, w którym powstaną nowe miejsca pracy, będzie przy nim punkt informacji turystycznej.

 

Wystarczy, to rzeczywiście długa lista. Ktoś może jednak powiedzieć, że łatwo obiecać, a trudniej zrealizować. Może obecny wójt Leszek Świętalski nie jest wcale taki zły i po prostu pewnych rzeczy nie da się zrobić?

– Pan Świętalski potrafi bardzo przekonująco mówić. Szkoda tylko, że cały wysiłek wkłada w tłumaczenie wszystkim naokoło, że każdy pomysł, który nie jest jego, jest nierealny. Początkowo ludzie dawali się na to nabrać, że nic się nie da zrobić. Ale teraz po prostu widać, że w innych gminach (np. w Walimiu, Jedlinie, Czarnym Borze) można zrobić naprawdę bardzo dużo. W czasach, kiedy inni się modernizują, wspierają inicjatywy społeczne, budują chodniki, wykorzystują środki unijne na ogromną skalę, to u nas – chyba w jedynej gminie w Polsce – gasi się w nocy oświetlenie uliczne. To może jeszcze zwińmy asfalt, żeby samochody dróg nie rozjeżdżały? Być może pan Świętalski jest dobrym sąsiadem i znajomym. Ale to nie wystarczy. Wójt jest od tego, aby działać. Musi mieć dobry kontakt z wszystkimi mieszkańcami. Dzisiaj mamy czasy samorządu i trzeba być kreatywnym i pomysłowym. Wójt ma być lokalnym liderem i dobrym gospodarzem, a nie naczelnikiem gminy.

 

No dobrze, następuje zmiana wójta. Czy zamierza Pan wprowadzić swoich ludzi i zmienić urzędników w gminie?

– Ależ skąd! To są wybory do władz gminy, a nie wybory pracowników. Zresztą, znam tych ludzi i  wiem, że to dobrzy specjaliści i przez ostatnie lata to na ich barkach spoczywała cała gmina. Obecny wójt nie jest zbyt często obecny w urzędzie gminy. Mówię wyraźnie: nie tylko nie będzie zwolnień, ale będą nowe miejsca pracy! Przy uruchomieniu projektów rozwojowych trzeba będzie zatrudniać dodatkowe osoby. Gmina musi się rozwijać, a do tego potrzebni są specjaliści.

 

Wróćmy do spraw związanych z Pana planami. Obiecuje Pan wzorową współpracę z Aglomeracją Wałbrzyską. Skąd ta pewność, że tak będzie?

– Mam bardzo dobry kontakt z lokalnymi liderami z ościennych gmin. Rozmawiałem także z prezydentem Wałbrzycha Romanem Szełemejem, który jest liderem i głównym inicjatorem Aglomeracji Wałbrzyskiej. Rozumiemy się, mamy wspólny język i potrafimy konkretnie rozmawiać. Bardzo ważne jest to, aby nasza gmina przystępowała do projektów, a nie tylko deklarowała współpracę. Teraz nasza obecność tam jest martwa. Na szczeblu samorządowym trzeba umieć współpracować i szukać konsensusu, a nie tylko obstawać przy swoim. Wójt jest po to, aby działać, a nie tylko tłumaczyć, dlaczego nie może niczego zrobić i dlaczego według niego inni nie mają racji. Dość już straciliśmy przez takie gadanie.

 

Załóżmy, że wygrywa Pan wybory. Jak będzie Pana pierwsza myśl?

– Na pewno pomyślę, że to nie ja wygrałem, tylko, że to my wszyscy razem wygraliśmy, wszyscy mieszkańcy. Nie byłoby mojej kandydatury gdyby nie poparcie, jakie otrzymałem i ciągle otrzymuję ze strony mieszkańców. To bardzo mocno motywuje i zobowiązuje. A moją drugą myślą będzie, że trzeba się wziąć do roboty. Przede mną i przed naszym zespołem dużo pracy. Musimy nadrobić stracony czas.

 

A gdy przegracie?

– Do wyborów idzie się po to, aby wygrać. Jednak wiem, że nie wystarczy, żeby ludzie mi udzielali tylko słownego poparcia. Trzeba jeszcze pójść na wybory i głosując potwierdzić swoje poparcie dla „Współpracy i Rozwoju”. Dlatego proszę wszystkich mieszkańców o udział w wyborach i potwierdzenie tego poparcia dla mnie i dla idących ze mną kandydatów na radnych do Rady Gminy Stare Bogaczowice. Pójdźmy do wyborów i wybierzmy lepszą przyszłość dla dobra nas wszystkich!

 

Jak Pan sobie wyobraża kolejne wybory za 4 lata?

– Myślę, że za 4 lata będzie piękna jesień. Lubię każdą porę roku, ale tylko jesienią kolory w górach są takie piękne. Ale teraz skupmy się na tych wyborach i na tym, co jest na najbliższe 4 lata do zrobienia.

 

Materiał przygotowany i sfinansowany przez KWW „Współpraca dla Rozwoju”

Tagi: , ,