W Polsce żyje dziś ponad 9 milionów osób w wieku 60+, a liczba ta z roku na rok rośnie. Starzenie się społeczeństwa to nie tylko wyzwanie demograficzne, ale przede wszystkim społeczne – coraz więcej seniorów doświadcza samotności, ogranicza aktywność i stopniowo wycofuje się z życia. Programy publiczne, takie jak „Senior+” czy inicjatywy lokalne, próbują temu przeciwdziałać, oferując miejsca spotkań i aktywizacji. Jednak statystyki i raporty pokazują, że wielu starszych ludzi wciąż pozostaje zamkniętych w swoich mieszkaniach – nie z braku możliwości, lecz z braku energii, wiary lub impulsu do działania. Na tym tle historia 78-letniego Henryka Ziomka pokazuje, że starość nie musi oznaczać wykluczenia.
Nie warto zwalniać tempa
Henryk Ziomek jest seniorem tylko według metryki. Na co dzień funkcjonuje jak człowiek, który wciąż ma przed sobą wiele do zrobienia. Przez ponad pół wieku pracował z ludźmi i – jak sam przyznaje – to właśnie kontakt z drugim człowiekiem zawsze był dla niego najważniejszy. Kiedy przeszedł na emeryturę, bardzo szybko przekonał się, że brak aktywności nie jest dla niego.
– Już po trzech miesiącach wróciłem do działania. Nie chodziło o pieniądze, tylko o potrzebę bycia potrzebnym. Zaangażowałem się społecznie, współpracowałem z organizacjami i działałem w środowisku działkowców. Emerytura nie była dla mnie końcem aktywności, zmieniła się jedynie jej forma – mówi Pan Henryk.
To podejście wyraźnie odróżnia go od wielu rówieśników. W jego obserwacji spora część seniorów stopniowo ogranicza kontakty, zamyka się w swoim świecie i traci ciekawość tego, co dzieje się wokół. Czasem wynika to z trudności zdrowotnych czy finansowych, ale równie często z poczucia, że „to już nie ten etap życia”.
Henryk świadomie się temu sprzeciwia. Jego codzienność jest uporządkowana i wypełniona działaniem – od porannych zajęć, przez spotkania, po regularną aktywność fizyczną. Kluczowe jest dla niego bycie wśród ludzi. Samotność traktuje jako coś, co odbiera energię, a nie jako naturalny element starości.
Pasja sposobem na życie
Przełomowym momentem było odkrycie gry w bule. Ta z pozoru prosta aktywność stała się dla niego źródłem ruchu, relacji i nowych doświadczeń. Dzięki niej podróżuje, bierze udział w zawodach i poznaje ludzi z całej Polski.
Szczególną wartością tej pasji jest jej międzypokoleniowy charakter. Henryk gra w duecie z 95-letnim partnerem, co samo w sobie jest dowodem, że aktywność nie ma ograniczeń wiekowych. Zaangażował się również w prowadzenie zajęć dla dzieci z niepełnosprawnościami, co dało mu poczucie, że nadal może dzielić się wiedzą i doświadczeniem.
Właśnie ten element – poczucie sensu – wydaje się kluczowy. Henryk nie traktuje aktywności jako sposobu na „zabicie czasu”, ale jako realny wkład w życie innych ludzi.

Cień samotności, który wciąż istnieje
Mimo energii i zaangażowania, jego historia nie jest pozbawiona trudniejszych momentów. Samotność najbardziej odczuwa wieczorami, kiedy kończą się zajęcia i zostaje cisza. To doświadczenie, które łączy go z wieloma innymi seniorami – niezależnie od poziomu aktywności.
W takich chwilach znaczenia nabierają drobne rzeczy: kontakt z rodziną, codzienne rytuały, zajęcia pozwalające zająć myśli. Obecność bliskich, nawet na odległość, jest dla niego ważnym wsparciem i przypomnieniem, że nie jest sam.

Wykluczenie to nie tylko brak systemu
Z perspektywy Henryka problem wykluczenia osób starszych nie sprowadza się wyłącznie do niedoskonałości systemu. Choć brakuje miejsc spotkań, wsparcia dla małych inicjatyw czy lepszego dostępu do informacji, równie istotna jest postawa samych seniorów. Wielu z nich rezygnuje z aktywności, zanim spróbuje coś zmienić. Pojawia się wycofanie, brak wiary w sens działania i przekonanie, że na nowe doświadczenia jest już za późno. To właśnie ten moment często staje się początkiem izolacji.
Dlatego – jak podkreśla – tak ważna jest rola otoczenia. Czasem wystarczy zwykła rozmowa, zaproszenie czy zainteresowanie drugim człowiekiem. Wykluczenie społeczne rzadko zaczyna się nagle – częściej jest procesem, który można zatrzymać na wczesnym etapie.
Aktywność jako wybór
Historia Henryka Ziomka pokazuje, że starość nie musi oznaczać wycofania. Nie jest wolna od trudności, ale może być czasem realizowania pasji, budowania relacji i szukania nowych ról.
Jego podejście można sprowadzić do prostej zasady: nie czekać, aż coś się wydarzy, tylko samemu wyjść do świata. To właśnie ten pierwszy krok – często najtrudniejszy – decyduje o tym, czy senior stanie się częścią życia społecznego, czy pozostanie jego obserwatorem.
W kontekście rosnącej liczby osób starszych w Polsce takie historie mają szczególne znaczenie. Pokazują, że za statystykami kryją się konkretne wybory – i że nawet w późnym wieku można zdecydować, po której stronie wykluczenia się stanie.

