W 27 kolejce ekstraklasy koszykarzy Górnik Zamek Książ Wałbrzych po raz trzeci w tym sezonie przegrał ze Startem Lublin. Tym razem Wałbrzyszanie na własnym parkiecie ulegli wicemistrzom Polski 81:86. – Tą porażką skomplikowaliśmy sobie sytuację przed fazą play off, ale mamy jeszcze trzy mecze, w których powalczymy o zwycięstwa i awans – zapowiada środkowy Górnika Adam Łapeta.
Sobotnie spotkanie poprzedziła minuta ciszy, którą kibice, zawodnicy i trenerzy uczcili pamięć zmarłego kilka dni temu trenera Ryszarda Świątka, który był asystentem trenera Jana Lewandowskiego w mistrzowskim sezonie 1987/88, a także wychowawcą wielu znakomitych koszykarzy (m.in. Andrzeja Adamka).
Na stracie ze Startem do Wałbrzycha przyjechał bohater poprzedniego sezonu w barwach Górnika – Toddrick Gotcher, który przed pierwszym gwizdkiem odebrał pamiątkową koszulkę. Ale jego byli koledzy, osłabieni brakiem kontuzjowanych: Ikeona Smitha, Barreta Bensona i Kacpra Machrewki od początku mieli problemy w rywalizacji z ekipą ze stolicy Lubelszczyzny.

I kwartę minimalnie wygrali goście 20:19, ale kibiców gospodarzy najbardziej zmartwił upadek pod koszem Marca Garcii, który w tym spotkaniu powrócił do gry po dłuższej przerwie. I choć po udzieleniu pomocy medycznej Hiszpan wrócił jeszcze do gry, to po meczu trener Andrzej Adamek nie był optymistą.
– Obawiam się, że może to być dla niego koniec sezonu – martwił się szkoleniowiec Górnika.

Po trójce innego rekonwalescenta – Ryana Taylora, w 3 minucie drugiej kwarty Wałbrzyszanie prowadzili 24:22, ale seria punktów zdobytych dla Startu przez Jordana Wright sprawiła, że po kolejnych 3 minutach to lublinianie wygrywali 35:26, co zmusiło trenera Adamka do przerwania gry. Wskazówki sztabu szkoleniowego Górnika szybko zostały wcielone w życie i minutę później, po punktach Dariusz Wyki, zrobiło się już tylko 32:35 i wtedy o czas poprosił trener Startu Wojciech Kamiński. Końcówkę II ćwiartki lepiej rozegrali jego podopieczni, którzy na długą przerwę schodzili na prowadzeniu 43:37.
W drugiej połowie gra była bardzo wyrównana i do końcowej syreny toczyła się według tego samego scenariusza: Górnik zbijał przewagę gości do 2-3 punktów, a po chwili Start znów wygrywał różnicą 8-10 punktów. Ale w końcówce emocji nie brakowało. Na 6 sekund przed końcową syreną, przy stanie 81:84, Tauras Jogela przestrzelił dwa rzuty wolne, za to w odpowiedzi faulowany Wright trafił dwa razy i 13 porażka 81:86 stała się faktem.
– Do zakończenia sezonu zasadniczego pozostały nam 3 mecze: w Toruniu, u siebie z Czarnymi oraz w Ostrowie. Zatem wszystko jest w naszych rękach i głowach. Na pewno do końca będziemy walczyli o awans do fazy play off – zapowiada Kacper Marchewka, który powinien już być do dyspozycji trenera na piątkowy mecz z Twardymi Piernikami w Toruniu (początek o godz. 20.15).
Górnik Zamek Książ Wałbrzych –Start Lublin 81:86 (19:20, 18:23, 25:24, 19:19).
Górnik: Lovell Cabbil Jr. 18, Tauras Jogela 17, Dariusz Wyka 17, Ryan Taylor 11, Avery Anderson 6, Marc Garcia 6, Maciej Bojanowski 4, Adam Łapeta 2, Maciej Puchalski 0, Grzegorz Kulka 0.
Start: Jordan Wright 25, Liam O’reilly 17, Bryan Griffin 13, Courtney Ramey 12, Quincy Ford 12, Conner Frankamp 6, Filip Put 1, Michał Krasuski 0.
(RED, fot. Maja Radczak)

