https://db2010.pl GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Warto zrezygnować z przyzwyczajenia, żeby sięgnąć po nowe możliwości

O kończącej się kampanii, obecnym samorządzie w Jedlinie-Zdroju i nastrojach wyborczych w tym mieście rozmawiamy z Iloną Bujalską (z domu Lewkowicz), która kandyduje na burmistrza.

Wybory już w najbliższą niedzielę. Jak nastrój?

Ilona Bujalska: – Kończymy tę kampanię mając poczucie pełnej realizacji zaplanowanych działań i solidnie wykonanej pracy. Daliśmy mieszkańcom Jedliny-Zdroju mocną i realną alternatywę dla obecnego burmistrza oraz obecnych radnych. Obudziliśmy w ludziach świadomość sprawczości i samo to już jest dla nas sukcesem. Widzimy, że jedlinianie chcą być wysłuchani, dlatego wierzymy w dużą frekwencję w tegorocznych wyborach samorządowych.

To znaczy, że jesteście przekonani o swoim sukcesie?

– Wynik wyborów poznamy 7 kwietnia, ale mogę powiedzieć, że wierzymy w sukces. A tę wiarę zbudowały rozmowy z ludźmi. Tu nie chodzi o to, że ludzie nas zapewniają o oddaniu głosu na nas. Ważniejsze jest to, że my wszyscy (także ja) uwierzyliśmy, że możemy zmienić samorząd w naszym mieście. Że to my decydujemy.

Co chciałaby Pani powiedzieć tym, którzy nie podjęli jeszcze decyzji?

– Najważniejsze jest to, aby nie bać się zmiany. Posłużę się takim przykładem: od kilkunastu lat korzystamy z ofert jednego ubezpieczyciela. Nie zmieniamy agenta z przyzwyczajenia i z wygody, a kiedy decydujemy się na zmianę to okazuje się, że nowy ubezpieczyciel jest bardziej zaangażowany, daje nam większy wybór i korzystniejsze rozwiązanie. Czasami warto zrezygnować z przyzwyczajenia, aby sięgnąć po nowe możliwości.

Przez całą kampanię mało, a właściwie w ogóle nie odnosiliście się do obecnego włodarza. Kampania się kończy. Może teraz dowiemy się co myślicie o obecnym samorządzie?

– W kampanii nie skupialiśmy się na kontrkandydatach, tylko na dotarciu do jak największej grupy odbiorców, aby poznać ich potrzeby i przedstawić im nasz program wyborczy. Ale powiedzmy sobie szczerze – zarówno obecny burmistrz, jak i radni, przyrośli do stołków. Po tylu latach ma się skłonności do myślenia „burmistrz to ja” czy „radny to ja”. A tak nie jest. To mandat dany od wyborców i trzeba się z tymi ludźmi liczyć, być z nimi i dla nich. Nie chodzi o to, aby być dobrą wróżką. Chodzi o to, aby przez całą kadencję pracować z pełnym zaangażowaniem. I zawsze stać po stronie mieszkańców.

Wybory za trzy dni. Jak zachęci Pani mieszkańców Jedliny-Zdroju do udziału w głosowaniu?

– Po pierwsze: każdy głos się liczy i ma znaczenie. I jesteśmy tego warci, aby sami o sobie decydować. Po drugie: wybory to szansa na długo oczekiwaną zmianę. Jeśli chcesz otwartego samorządu, decyzyjnej i aktywnej rady miasta oraz empatycznego, komunikatywnego i kreatywnego burmistrza, to idź do urn 7 kwietnia i zagłosuj. A jeśli ktoś nie jest przekonany do mnie i do kandydatów na radnych z naszego komitetu, to proszę pamiętać, że dotychczasowe inwestycje w naszym mieście to zasługa całego sztabu ludzi pracujących w urzędzie miasta, a te które są rozpoczęte będą kontynuowane przez każdego nowego włodarza (umowy są podpisane, a budżet miasta zatwierdzony). Co ważne, w razie wyboru na urząd burmistrza, mieszkańcy Jedliny-Zdroju będą mogli rozliczyć mnie za 5 lat, w kolejnych wyborach. Natomiast urzędujący burmistrz w kolejnych wyborach nie zostanie rozliczony, ponieważ już nie będzie mógł w nich wystartować (przypomnę: w 2018 roku wprowadzona została dwukadencyjność). Czy w tej sytuacji będzie miał motywację, by wsłuchiwać się w głos mieszkańców?

Dziękuję za rozmowę.

– Dziękuję i do zobaczenia przy urnach wyborczych!

Materiał sfinansowany ze środków Komitetu Wyborczego Wyborców Jedlina to my – mieszkańcy

REKLAMA

REKLAMA

Archiwalne posty