https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Wspomnienie o Henryku Drążkowiaku – wałbrzyskim weteranie służby kolejowej

Henryk Drążkowiak 28 grudnia 1945 r. został oddelegowany ze stacji Rawicz do stacji Wałbrzych Główny (wówczas nazwanej Borowiecko – Dzietrzychowice). Miał wówczas 20 lat i już kilkuletnie doświadczenie w kolejarskim zawodzie. Jak to było możliwe? Latem 1939 r. 14-letni uczeń Henryk Drążkowiak ukończył 7-klasową szkołę powszechną i to był poziom edukacji uprawniający do kontynuacji nauki w gimnazjum. Ale latem 1939 r. społeczeństwo oraz administracja terenowa i rządowa II RP funkcjonowały w atmosferze zaniepokojenia zbliżającą się wojną z III Rzeszą. Słowo wojna dominowało w relacjach radiowych, prasowych, rodzinnych rozmowach i dywagacjach towarzyskich.

Henryk Drążkowiak urodził się w 1925 r. w Ruchocicach w województwie poznańskim, w rodzinie kolejarskiej. Ojciec Henryka był wtedy zawiadowcą stacji Ruchocice. W 1929 r . rodzina opuściła tę miejscowość, bo władze kolejowe delegowały Józefa Drążkowiaka (ojca Henryka) do Rawicza na stanowisko kierownika kolejowej ekspedycji towarowej, a w 1938 na zawiadowcę stacji Rawicz Wschód. Po klęsce wrześniowej 1939 r. Niemcy natychmiast przejęli zarządzanie strukturą kolejową. Na kierowniczych stanowiskach pojawili się niemieccy kolejarze. Niemcy nie zwalniali polskich kolejarzy, ale przenosili ich na niższe stanowiska pracy. W tej sytuacji ojciec Henryka – Józef Drążkowiak – już we wrześniu 1939 r. utracił stanowisko zawiadowcy stacji. Niemieccy przełożeni zlecili mu pełnienie obowiązków dyżurnego ruchu. Po zakończeniu wojny wrócił na stanowisko zawiadowcy stacji i pełni tę służbę do przejścia na emeryturę w 1958 r.

Henryk Drążkowiak (syn)we wrześniu 1941 r. rozpoczął pracę na kolei, również w Rawiczu, jako robotnik i hamulcowy. Po zakończeniu wojny, w grudniu 1945 r. otrzymał rozkaz służbowy nr 104 o przeniesieniu do pracy kolejowej na czas nieokreślony do Wałbrzycha. Wówczas Polskie Koleje Państwowe były strukturą zmilitaryzowaną (ten stan prawny organom PKP – dyrektorom i naczelnikom – znakomicie ułatwiał zarządzanie personelem kolejowym zwłaszcza w pierwszych powojennych latach). W grudniu 1945 r. Henryk zamieszkał w wałbrzyskiej dzielnicy Podgórze przy ul Poniatowskiego 9 i został dokwaterowany do niemieckiej rodziny Friebe. Pan Friebe też był kolejarzem – kierownikiem pociągu, mieszkał z żoną i córką z małym dzieckiem. Z kolei syn tej niemieckiej rodziny był marynarzem Kriegsmarine i miał marynarskie szczęście – w wojennych morskich okolicznościach został jeńcem amerykańskiej marynarki wojennej. W 1944 r. do tej niemieckiej rodziny w Wałbrzychu dochodziły listy wysyłane z jenieckiego obozu przez syna z USA. A H. Drążkowiak szybko aklimatyzował się w nowym środowisku polskich i niemieckich kolejarzy oraz w tej niemieckiej rodzinie, która miała swoje zmartwienia i obawy co do własnej przyszłości w powojennej, polskiej rzeczywistości.

Weteran kolejowej służby chętnie wspominał o uczestnictwie kolejarzy z Borowiecka -Dzietrzychów (czyli z dzisiejszego Wałbrzycha Głównego) w pierwszej polskiej, masowej i patriotycznej manifestacji dla uczczenia święta 1 maja 1946 r. Rano spod dworca Wałbrzych Główny pomaszerowały uformowane w szyku wojskowym dwie kompanie kolejarzy. Pierwszą kolumnę marszową stanowili naczelnicy, kierownicy i pracownicy różnych służb, maszyniści itd. Druga kompania to byli prawie wszyscy z Wałbrzycha funkcjonariusze Służby Ochrony Kolei. Obie kompanie pomaszerowały główną ulicą Podgórza, a z Placu Tuwima do Rynku. Tam odbyła się patriotyczna manifestacja z udziałem władz polskich i przedstawicieli Armii Czerwonej. Ciekawostką historyczną jest mało znany fakt, że w tym czasie – nieobecności większości polskich kolejarzy na węźle Wałbrzych Główny – to niemieccy kolejarze kierowali ruchem kolejowym i systemami technicznymi.

23 sierpnia 1946 r. rekrut H. Drążkowiak stawił się do odbycia obowiązkowej, 2-letniej służby wojskowej w 1 Praskim Pułku Piechoty w Warszawie. W tym czasie ukończył Podoficerską Szkołę Łączności i uzyskał stopień kaprala. Powrócił z wojska do Wałbrzycha i kolejowej służby w pierwszych dniach października 1948 r. Nie spotkał już niemieckiej rodziny Friebe, która została wysiedlona z Wałbrzycha latem 1948 r.

Henryk znakomicie znał język niemiecki i zwyczaje kulturowe (tak jak zdecydowana większość poznaniaków, Ślązaków i cieszyniaków), którzy tu od lata 1945 r. przybywali w różnych okolicznościach. Ta umiejętność językowa ułatwiała kontakty indywidualne, towarzyskie, a nawet administracyjne w Wałbrzychu i powiecie, zwłaszcza w latach 1945 – 1958.

H. Drążkowiak kontynuował pracę w węźle kolejowym Wałbrzych Główny, polegającą na formowaniu składów wagonów towarowych w tzw. rejonach przetokowych. Z tych rejonów wyjeżdżały towarowe pociągi (zwłaszcza z węglem) do odbiorców praktycznie w całej Polsce i za granicę przez stacje Mieroszów -Mezimesti. W tym czasie otrzymał tzw. przydział na samodzielne mieszkanie w osiedlu Glinik Nowy, w budynku wielopiętrowym przy ul. Podgórskiej 8/8. Od 1949 r. z żoną Genowefą i trzema synami w tym mieszkaniu przez kilkadziesiąt lat doznawali wielu życiowych radości i też nieprzewidywalnych, nawet trudnych losowych zdarzeń.

W 1953 r. Henryk Drążkowiak został skierowany na kurs dyżurnych ruchu do Wrocławia. Po jego ukończeniu 15.05.1954 r. i odbyciu praktyki, podjął pracę jako dyżurny ruchu na stacji Mieroszów, w 1956 w Świerkach Dolnych, w 1957 na stacji Nowa Ruda. W jesienny dzień 1957 r , korzystając z wolnej chwili, postanowił wreszcie poznać ulice, sklepy, centrum Nowej Rudy. W miejskim centrum w sklepowej witrynie po raz pierwszy zobaczył „duży odbiornik z ruchomym ekranem, kino w domu”! To był duży szok cywilizacyjny dla – wówczas 32 letniego – kolejarza (a dokładniej ówczesnych pokoleń Polaków od lat 10 do100). Do tej osobistej „telewizyjnej przygody” chętnie powracał w naszych rozmowach o historii i ludziach kolejowej służby w Wałbrzychu.

W 1959 r. na własną prośbę został przeniesiony na stanowisko kasjera biletowo-bagażowego. Staż zawodowy w tej specjalności zrealizował na stacji w Lubawce, a następnie w Nowej Rudzie. W 1960 wrócił na stację Wałbrzych Główny jako specjalista w obsłudze biletowo -bagażowej. W tej specjalności wiele lat pracował także na stacji Wałbrzych Miasto, z sukcesami zawodowymi do osiągnięcia wieku emerytalnego w 1985 r. Pan H. Drążkowiak z satysfakcją wspominał lata służby na stacji Wałbrzych Miasto w latach 60-85 ubiegłego wieku, jako radosne zdarzenia losu, gdy na peronach, w holu dworca rozpoznawali popularnych warszawskich, telewizyjnych i filmowych aktorów, którzy wówczas chętnie przybywali z artystycznymi prezentacjami do Wałbrzycha i zatrzymywali się w pobliskim hotelu Sudety. Pan Drążkowiak z radością wspominał usługę bagażową wykonaną z peronu stacji Wałbrzych Miasto dla aktorki Hanki Bielickiej (z jej 3 walizkami i kilkoma torebkami, zrealizowaną kolejowym wózkiem akumulatorowym do hotelu Sudety).

Za całokształt pracy w PKP został odznaczony brązowym i złotym Krzyżem Zasługi oraz innymi resortowymi odznaczeniami.

Henryk Drążkowiak, w rodzinnej, poznańskiej tradycji, był drugim pokoleniem kontynuującym zawód kolejowy. Oczekiwana radość z życia, pracy kolejarskiej i osiągnięcie stanu emerytalnego było jednak tłumione przypadkami śmierci najbliższych członków rodziny. H. Drążkowiak mieszkał od październiku 1948 r. w dużym bloku na Gliniku Nowym. przy (wówczas ) ul. Górnej 8/11 – natomiast wymeldował się z tego samego mieszkania w maju 2022 r. z ul. Podgórskiej 8/8. Czas i ludzie tworzą historię! W tym budynku w latach 1945 – do 1959 mieszkała liczna grupa rodzin niemieckich, z upływem lat ilościowo zmniejszająca się. W końcu wszystkie niemieckie rodziny wyjechały… W kopalni Victoria pracowali: Agnes Joppich, Magdalena i Rudolf Żurawik (jako ostatni wyjechali do Niemiec w 1959 r.), Martha i Alfred Teuber, Roseman, Reiman, Urban. Mieszkały tu też inne rodziny niemieckie, których ojcowie pracowali w kopalni Mieszko na wałbrzyskim Podgórzu. Po 1950 r., a szczególnie od 1956 r., to Niemcy zdecydowanie zabiegali o wyjazd z Wałbrzycha, zwłaszcza do Republiki Federalnej Niemiec. Wyjechały też niemieckie rodziny z budynku, w którym mieszkała rodzina kolejarza H. Drążkowiaka.

W latach 70 ubiegłego wieku mieszkańcy Glinika przyzwyczajali się do sentymentalnej aktywności byłych niemieckich mieszkańców, którzy odwiedzali – jakkolwiek to brzmi – swoje rodzinne strony, domy, jeszcze istniejące niemieckie cmentarze. Czas szybko mijał, zmieniała się społecznie i cywilizacyjnie Europa i Polska też się zmieniała. W 2019 r., latem, przed budynkiem przy ul. Podgórskiej 8 w dzielnicy Glinik, pojawił się obywatel niemiecki zainteresowany rozmową z mieszkańcami. Niemiec próbował najpierw rozmawiać w swoim języku, używał też słownictwa polskiego niezbyt komunikatywnego. Ktoś ze starszych mieszkańców wiedział, że emeryt H. Drążkowiak włada językiem niemiecki. Wizyta stała się lokatorską sensacją i radosnym spotkaniem. Okazało się, że ten niemiecki turysta Hartmud Louter tu właśnie urodził się i mieszkał z rodzicami, w tym budynku. Rodzina wyjechała do Niemiec w późnych latach 50-tych XX wieku. Ten były niemiecki mieszkaniec tego budynku bardzo się wzruszył gdy zorientował się, że starszy Pan, który tłumaczył rozmowę z lokatorami, jest tym polskim kolejarzem, którego on – jako dorastające dziecko – spotykał na podwórku. Pamiętał, że w tych powojennych latach ten sąsiad przyjaźnie rozmawiał z jego rodzicami i innymi niemieckimi lokatorami. Takich podobnych wspomnień było wiele. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że to niespodziewane w 2019 r. spotkanie z byłym lokatorem – Niemcem tu urodzonym i mieszkającym w budynku przy ul. Podgórskiej 8 – było ostatnim takim historycznym wydarzeniem, zwłaszcza dla nestorskiej lokatorskiej społeczności.

Od dłuższego czasu H. Drążkowiak był najstarszym mieszkańcem, szanowanym nestorem w tej społeczności. Przyzwyczaił się do samotnego funkcjonowania w przyrodniczej otulinie pobliskich łąk, lasów na górzystych wzniesieniach, sporadycznego widoku pociągu osobowego lub towarowego, czasami słyszanego dźwięku kolejowego sygnału. Życzliwi sąsiedzi pomagali kolejowemu weteranowi w doraźnych potrzebach. Syn Stanisław Drążkowiak przez prawie 11 lat, każdego miesiąca przyjeżdżał do ojca z nad szczecińskiego wybrzeża na minimum tydzień lub dłużej. W październiku 2021 r. Henryk Drążkowiak wreszcie zgodził się na opuszczenie wałbrzyskiego osiedla Glinik i zamieszkania pod opieką syna Stanisław i jego żony oraz grupy wnuków i prawnuków.

H. Drążkowiak, weteran kolejowej służby od 25 stycznia 1945 r. w Rawiczu i 28 grudnia 1945 r. w Wałbrzychu do 1985 r., w wieku 98 lat zmarł 5 sierpnia 2023 r. w Gryficach i tam został pochowany. W uroczystości pogrzebowej uczestniczyli również sąsiedzi zmarłego w osobach Teresy i Wiesława Leśniaków oraz Stanisława Janasika.

Ryszard Bełdzikowski

Na zdjęciu: Rok 2018 – spotkanie weteranów kolejowych w mieszkaniu zmarłego 5 sierpnia 2023 r. Henryka Drążkowiaka (po prawej) z emerytowanym maszynistą PKP Kazimierzem Nawrockim (fot. archiwum rodzinne H. Drążkowiaka).

REKLAMA

REKLAMA

Archiwalne posty