https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Okiem psychologa: o automatyzmie szukania przyczyn

Załóżmy, że od lat przyjaźnisz się z bliską ci osobą, która – jak sądzisz – świetnie cię rozumie, potrafi doradzić w wielu sprawach i w ogóle możesz na nią liczyć. Ostatnio jednak rzadziej się do ciebie odzywa, często odpisuje na twoje sms-y dopiero po kilku dniach. Z niepokojem zastanawiasz się, czy jest jakiś konkretny powód tej nagłej zmiany w zachowaniu tej osoby i przypominasz sobie, że dwa tygodnie wcześniej poprosiła cię o drobną przysługę, a ty nie mogłeś jej spełnić, choć bardzo chciałeś. Nagle, w jednej chwili, znajdujesz przekonywujące wyjaśnienie tej sytuacji i czujesz wyraźnie, że to jest powód ochłodzenia waszych relacji. Automatyczne poszukiwanie związków przyczynowo-skutkowych jest charakterystyczna cechą działania naszych umysłów, wynikającą z potrzeby tworzenia spójnych opowieści o świecie, dających poczucie porządku i kontroli. Jednak – podobnie jak w przypadku wymyślonej historii z przyjacielem – poszukiwanie jasnej i konkretnej przyczyny zachowań innych ludzi wyłącznie w oparciu o nieoczywiste wskazówki i własne domysły zwykle prowadzi na manowce, a w konsekwencji może też sprowadzić na nas kłopoty i niepotrzebne frustracje.

Ludzie mają wrodzona potrzebę wyszukiwania w chaotycznym środowisku stałych wzorców, związków pomiędzy rożnymi zjawiskami oraz intencji. Kiedy jesteśmy świadkami dowolnego zdarzenia, w którym inni podejmują określone decyzje lub zachowują się w określony sposób, nasze mózgi natychmiast i najczęściej automatycznie łączą ze sobą na podstawie utrwalonych w pamięci (w wyniku powtarzających się doświadczeń) schematów (skryptów) poznawczych owe zachowania z określonymi intencjami – przyczynami. I tak np. jeśli ktoś omija nas z daleka to znaczy że się nas boi, jeśli nie dzwoni do nas od tygodni to znaczy że się nas obraził, albo przestał nas lubić itd. Każdy człowiek dysponuje wachlarzem nieco innych schematów interpretacyjnych wynikających z historii życia, wrodzonych predyspozycji (np. temperamentalnych, osobowościowych) oraz wiodących opowieści, które snują na temat rzeczywistości i innych ludzi, jednak zazwyczaj stanowią dość powtarzalne wzorce, za pomocą których wyjaśniamy obserwowane zdarzenia. Istnieją jednak pewne wspólne heurystyki postrzegania i rozumienia innych ludzi. Jedną z nich jest przecenianie roli stałych cech i wewnętrznych predyspozycji (trwałe postawy, cechy, przekonania) w interpretowaniu czyichś zachowań oraz ignorowanie czynników sytuacyjnych i kontekstu w jakim mają ono miejsce (podstawowy błąd atrybucji). Np. jeśli ktoś rzuca obelgę w stronę innego człowieka, to nasuwającym się wyjaśnieniem będzie raczej przypisanie mu określonych cech: jest arogancki, agresywny, chamski, nie zaś fakt, że został sprowokowany, a chwilę wcześniej odbył nieprzyjemną rozmowę ze swoim szefem. Równocześnie wyniki badań dowodzą, że ludzie kierują się w swoich zachowaniach głównie czynnikami sytuacyjnymi i bieżącymi celami, a nie stałymi predyspozycjami. Zależność zachowań od kontekstu jest często bardzo wyraźna i budząca nasze zdumienie. Być może mieliście okazję obejrzeć zdjęcie, na którym osoby udające się na trening fitness lub siłownię wjeżdżają do sali po schodach ruchomych. Trudno posądzać je o lenistwo i brak motywacji do jakiejkolwiek aktywności, po prostu widok i obecność schodów ruchomych wyzwala automatyczną reakcję skorzystania z nich (bowiem w innych okolicznościach, np. podczas zakupów w galeriach handlowych, zwykle z nich korzystamy). Psychologowie społeczni od dawna przeciwstawiają się potocznemu przekonaniu o zależności zachowań od postaw i predyspozycji. Istnieje niewiele empirycznie potwierdzonych dowodów o występowaniu jedynie słabych powiązań postaw i dyspozycji z zachowaniami, zarazem mnóstwo wyników badań wykazujących silną zależność tych ostatnich od zmiennych sytuacji (Ross i Nisbett, 1991, patrz Dymkowski, 2011).

Bez względu jednak na to, w jaki sposób będziemy interpretować zachowania innych ludzi, czynimy to najczęściej bez refleksji i w oparciu o gotowe schematy przyczynowo – skutkowe. Te proste schematy pozwalają nam bowiem na szybką reakcję, zwłaszcza jeśli nie mamy pełnych danych (jak zauważa laureat nagrody Nobla, psycholog D. Kahneman – im mniej wiemy i mniejszą ilością danych dysponujemy, tym paradoksalnie łatwiej nam jest znaleźć wzorzec i ułożyć sobie daną sytuację w spójną i dającą poczucie pewności całość). Nasi przodkowie, wyposażeni w taki mechanizm, przedłużali swoją szanse na przeżycie, reagując automatycznie na dostrzeżone (i zapamiętane) ważne związki pomiędzy różnymi zdarzeniami: szmer lub poruszenie w zaciemnionym miejscu buszu jest sygnałem czającego się drapieżnika, zbyt szybkie zbliżanie się innego, obcego osobnika w swoich kierunku może oznaczać atak agresji itp. Proces ewolucji ukształtował mechanizmy neuronalne służące do stałego monitorowania poziomu zagrożenia i znajdowania pewnych powtarzalnych wzorców przyczynowo- skutkowych, które go sygnalizują. Automatyczne reakcje współczesnego człowieka łączenia elementów rzeczywistości w stałe związki przyczynowe są dziedzictwem po naszych przodkach i mówią nam – bez nadmiernego marnowania energii psychicznej i wysiłku – co jest dobre, co złe, do kogo się zbliżyć, a kogo i dlaczego należy unikać. Jednak nie zawsze istnieją takie proste wyjaśnienia przyczyn zachowań innych ludzi, bowiem sami aktorzy działań zwykle mają słaby wgląd (albo w ogóle go nie mają) w procesy odpowiedzialne za podejmowane decyzje. Kiedy proszą cię abyś wyjaśnił swoje zachowania, często na poczekaniu fabrykujesz powody kierując się użyteczną i społecznie akceptowaną opowieścią. Dlaczego pomogłeś staruszce przejść przez jezdnię? Oczywiście dlatego, że jesteś osobą uczynną i uważasz, że zawsze, bez względu na okoliczności należy pomagać słabszym i chorym. Kiedy zatem następnym razem poczujesz, że znasz powody, dla których ktoś postąpił wobec ciebie w określony sposób, to głęboko się zastanów, czy nie upraszczasz, schematyzujesz i tym samym być może nie krzywdzisz swoją oceną kogoś, kto sam nie końca wie dlaczego tak a nie inaczej postąpił, a najprawdopodobniej jego zachowanie było wynikiem wpływu sytuacji i jakiegoś bieżącego celu, który niekoniecznie mógł mieć związek z tą sytuacją. Jeśli twój przyjaciel nie dzwoni od dawna to może oznaczać, że ma inne ważne sprawy na głowie, jest chory, źle się czuje, w jego życiu wydarzyło się coś ,co wpłynęło na jego stan psychiczny lub nie było żadnej oczywistej i jednej przyczyny (mówi się – tak się zdarzyło, przypadek, i to jest także wyjaśnienie). Najlepiej zadzwoń sam i przestań tworzyć przekonywujące (ciebie) historyjki.

Marek Gawroń

Od redakcji: autor jest psychologiem – terapeutą, coachem, ekspertem w wielu krajowych i międzynarodowych projektach badawczych oraz rozwojowych. Publikował w czasopismach naukowych z zakresu psychologii emocji, empatii i relacji terapeutycznych. Prowadzi prywatny gabinet. Kontakt: margaw@op.pl

REKLAMA

Kliknij tutaj