https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Idźmy na wybory!

W poprzednim numerze Tygodnika DB 2010 zapowiedziałem, że odniosę się do sprawy odpowiedzialności karnej tych, którzy mając pełną świadomość, że w Polsce panuje rozszerzająca się epidemia wywołana niezwykle groźnym wirusem COVID-19, wszelkimi siłami – nie oglądając się na śmiertelne niebezpieczeństwo, jakie niechybnie grozi tysiącom obywateli RP – prą cynicznie do przeprowadzenia wyborów Andrzeja Dudy. Nie prezydenta, tylko właśnie Andrzeja Dudy, ponieważ jeden zwykły poseł umyślił sobie, że to właśnie on, ten jego od lat wierny mu poddany, prezydentem musi zostać. A zostać musi, bo gdyby tak się nie stało, to nielegalne rządy zwykłego posła szybko by się skończyły, ponieważ każdy inny niż jego pomazaniec, z miejsca zastopuje wszystkie jego chore polityczne pomysły. Twierdzę, że rządy tegoż posła są nielegalne, ponieważ nie ponosi on żadnej konstytucyjnej odpowiedzialności, ponieważ Konstytucja RP stanowi, iż odpowiedzialność tego rodzaju ponosić mogą jedynie ci, którzy pełnią publiczne funkcje organów władzy wykonawczej i wyżsi urzędnicy administracji państwowej. Pośrednio z tego przepisu wynika, że nikt inny nie może być wyposażony w atrybuty władzy państwowej i dlatego władza tego zwykłego posła jest w pełni nielegalna. Niestety – z czego on sobie doskonale zdaje sprawę – nawet po zmianie władzy, nowi sternicy państwowej nawy, będą mu mogli skoczyć na przysłowiowy pukel, co po śląsku znaczy plecy lub garb. I ta faktyczna bezkarność powoduje, że czuje się on tak bezpiecznie, iż zaczyna popełniać podstawowe błędy, które w niedalekiej przyszłości (oby jak najszybciej) mogą zaprowadzić go przed oblicze Temidy.

Chodzi o to, że w kodeksie karnym istnieje przepis (art. 165 § 1 ust.1), z którego wynika, że każdy kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób, powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej, podlega karze od 6 miesięcy do 8 lat kryminału. Nikt chyba nie zaprzeczy, że organizowanie wyborów na Andrzeja Dudę w środku szalejącej i zbierającej śmiertelne żniwo epidemii, jest tymże właśnie sprowadzaniem niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu (bardzo wielu) ludzi, bo realnie zagraża wzrostowi liczby zarażonych. Aby zapobiec rozszerzaniu się zarazy, Konstytucja RP przewiduje możliwość wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, w czasie którego nie można prowadzić kampanii wyborczych i organizować oraz przeprowadzać wyborów. Nawet na Andrzeja Dudę. Nie mający moralnego kręgosłupa politycy i prawnicy, trzymani krótko na smyczy przez tego zwykłego posła, kłamliwie dowodzą, że w Polsce nie występują jeszcze warunki uzasadniające wprowadzenie takiego stanu, ponieważ istnieją możliwości skutecznego zwalczania zarazy za pomocą zwykłych ustaw, co ponoć jest właśnie realizowane. A ponadto – według nich – opozycja nie może żądać wprowadzenia tego stanu tylko dlatego, że mogą one doprowadzić do zawieszenia wyborów prezydenckich. Otóż nie. Bo właśnie fakt, iż w okresie zarazy przypada termin przeprowadzenia wyborów prezydenckich, jest tym niezbędnym elementem uzasadniającym wprowadzenie tego stanu, ponieważ wyborów mogących epidemię spotęgować, nie można przesunąć drogą zwykłej ustawy, czyli obowiązującej od 2008 r. ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeniu oraz chorób zakaźnych u ludzi. A wydane na polecenie zwykłego posła rozporządzenie ministra zdrowia o ustaleniu stanu epidemicznego, jest absolutnie nielegalne (niekonstytucyjne), ponieważ konstytucja takiego stanu nie przewiduje, a ponadto (i co jest najważniejsze) ogłoszone rozporządzenie zawiesza niektóre prawa obywatelskie, takie jak na przykład określone w  art. 52 ust. 1 konstytucji prawo do wolnego poruszania się po terytorium RP. Zgodnie z konstytucją, prawo to może być zawieszone lub ograniczone jedynie w ramach jednego ze stanów nadzwyczajnych. Tak więc mamy do czynienia z jawnym i bezczelnym dwukrotnym jego złamaniem w postaci naruszenia Konstytucji RP, jak i przestępstwem kryminalnym (art. 165 § 1 ust.1 kk). Przestępstwa złamania konstytucji dopuścił się Minister Zdrowia (wspomniane rozporządzenie) przez co również, jak jego faktyczny pryncypał, może odpowiadać przed sądem powszechnym, zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 21 lutego 2002 (syg.P12/00).

Dodać też muszę, że zwykły poseł sprawujący nielegalną, ale faktyczną władzę w państwie, nie będzie mógł się tłumaczyć, że to nie on przecież uchwalał wprowadzone w życie nielegalne przepisy i nie on łamał prawo, bo demokratyczny ustawodawca przewidział to i wprowadził do kodeksu karnego przestępstwo sprawstwa kierowniczego (art.18) oraz udział w zorganizowanej grupie mającej na celu popełnienie przestępstwa (art. 258). Przypomnę tylko, że nie tak dawno za pełnym poparciem PO-PSL-PiS, na podstawie tychże przepisów, wytoczono proces karny byłemu już przecież Prezesowi Rady Ministrów gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu, nie zważając na to, że jeżeli nawet złamał konstytucję, to była to Konstytucja PRL, którą tzw. demokratyczne podziemie uznawało za narzuconą przez Moskwę, czyli nielegalną. A jednak postawiono go przed sądem i tylko śmierć wybawiła go od niechybnego wyroku. Jest to wszystko wprost przerażające, bo dotyczy osób, które dzięki fatalnym zasadom rozdzielania mandatów (osławiona metoda D’Hondta) zdobyły w Polsce władzę, mimo iż w wyborach parlamentarnych uzyskali mniejszą liczbę głosów (prawie o 2 mln) niż cała (ale niestety rozdrobniona) opozycja. Co zresztą zupełnie im nie przeszkadza rządzić, nie zawracając sobie głowy nie tylko prawem, jakie zastali, ale także prawem, które sami ustanowili. W sposób jawnie bezczelny prawo to publicznie łamią (chociażby ostatni przykład zbiorowego wejścia na powązkowski cmentarz), będąc widocznie święcie przekonanymi, że prawa przestrzegać musi mierzwa nazywająca się społeczeństwem, a nie oni. Władcy życia i śmierci, co w kontekście czekających nas wyborów na Andrzeja Dudę, nabiera szczególnego znaczenia.

A jeżeli już owa o wyborach, to posypuję głowę popiołem i odwołuję swe wcześniejsze zapewnienie, że wybory te zbojkotuję. Otóż głośno apeluję do tych wszystkich, dla których prawo i zasady demokracji jeszcze coś znaczą, do tych, którzy ciągle czują się obywatelami Unii Europejskiej i takimi chcą pozostać, IDŹMY NA WYBORY, nie oddajmy walkowerem władzy temu, kto przez ostatnie pięć lat pokazał, że nie jest prezydentem Polski, lecz jedynie prezydentem PiS i posłusznym wykonawcą poleceń swego pryncypała. Nie oddajmy władzy jednemu zwykłemu posłowi, któremu nie dobro obywateli i państwa, lecz żądza zaspokojenia swoich, niekoniecznie politycznych ambicji, leży jedynie na sercu. Idźmy na wybory, przestrzegając wszelkich zasad bezpieczeństwa, jak ci, którzy mimo epidemii codziennie muszą iść do pracy. Bo nawet jeżeli obecni władcy wybory sfałszują, to mamy jeszcze w odwodzie prawo i zasady UE, a nadzieja umiera ostatnia.

Janusz Bartkiewicz

http://janusz-bartkiewicz.eu

***

Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w felietonie nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.

REKLAMA

Kliknij tutaj