https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Kwatera Adolfa Hitlera w Górach Sowich – prawda czy mit ? Cz. II

stanislaw michalik

 
 
 
 
 
 
 
Bardzo sobie cenię zwięzłe, lapidarne wprowadzenie Artura Szałkowskiego do bogato ilustrowanego współczesnymi zdjęciami artykułu „Turystyka śladami wojny. Poniemieckie, tajne budowle z czasów II wojny światowej przyciągają do Wałbrzycha zwiedzających z całego świata” w dodatku „Panorama” – „Gazety Wrocławskiej, Słowa Polskiego” z 14. 08. 2007 r. Dziennikarz nie daje się ponieść fantazji, nie czyha na tanią sensację i nie próbuje epatować Czytelników mirażami o kwaterze Hitlera w masywie Włodarza. Oto co napisał we wstępie tego artykułu:
„Riese” (Olbrzym) – to kryptonim największego projektu górniczo-budowlanego III Rzeszy. Realizowano go w latach 1943-1945 na terenie Gór Sowich oraz na zamku Książ i w jego podziemiach. Wobec nasilających się alianckich nalotów bombowych, władze hitlerowskich Niemiec zdecydowały o ulokowaniu części przemysłu zbrojeniowego w bezpiecznym rejonie Sudetów. W tym samym okresie podjęto również decyzję o przekształceniu zamku Książ w jedną z kwater Adolfa Hitlera…
Według danych z września 1944 roku budowa pochłonęła ponad 150 mln. marek. Do wykonania podziemnych konstrukcji użyto 257 tys. m3 betonu zbrojonego stalą. Wykonano 213 tys. m3 tuneli, 53 km dróg z sześcioma mostami i 100 km rurociągów. Na sam projekt Riese zużyto więcej betonu niż w całym 1944 roku przyznano ludności cywilnej na budowę schronów. Prace zostały wykonane tylko w części. Przed wkroczeniem Armii Czerwonej wiele podziemnych konstrukcji zostało zniszczonych. Niemcy zdążyli wysadzić w powietrze większość wykutych w skale tuneli. Liczbę więźniów pracujących przy projekcie Riese ocenia się na około 30 tysięcy. Większość zginęła w efekcie przemęczenia, niedożywienia, chorób.”
Te wszystkie dane liczbowe, przytoczone przez A. Szałkowskiego, świadczą o ogromnych rozmiarach i niezwykłych kosztach inwestycji. Nawet na prosty, chłopski rozum trudno się zgodzić, że chodziło tu o kwaterę znanego z megalomanii wodza III Rzeszy, tak samo jak o rzekome schrony dla dowództwa różnych rodzajów wojsk. To musiał być cel znacznie poważniejszy, uzasadniający tak niewyobrażalne ilości materiałów budowlanych i pieniędzy, zaangażowanie licznych firm budowlanych, projektantów, inżynierów, wojskowych, nie mówiąc o ofiarach ludzkich.
Wspomniany w poprzednim odcinku Józef Piszczek z Wrocławia zgromadził relacje kilku więźniów zatrudnionych przy budowie kompleksu „Riese”:
Józef Kaczmarczyk był w obozie w Jaworniku, pracował w firmie H. Butler, napisał tak: „jak się dowiedziałem od niemieckich robotników to te komory w tych górach były przeznaczone na podziemne industria dla budowy samolotów”.
Potwierdza to Hieronim Grębowicz: „byłem w Walimiu w latach 1943-44. Ja pracowałem w okolicy Góry Słonecznej przy inżynierze, który prowadził pomiary głównego tunelu w stronę Głuszycy oraz innych tuneli w pobliżu. Inżynier opowiadał, że to będą fabryki zbrojeniowe”.
Ludwik Kawa w rozmowie z prokuratorem w obecności płk. Adama Jarowa z WOSW w Wałbrzychu w dniu 2. 11. 1987 powiedział: „Obowiązywała zasada, że każdy robotnik pracował przy jednej sztolni i nie był wykorzystywany w innych. Chodziło o tajemnicę, jaką otoczone były te roboty. Wszyscy jednak mówili, że chodzi tu o budowę fabryki cudownej broni (Die Wunderwaffe), czyli V1 i V2.”
Kazimierz Fedorowicz zeznał w Prokuraturze Powiatowej w Wałbrzychu 22. 03. 1972, że autochton nazwiskiem Gamzy opowiadał przed śmiercią, iż w górze o nazwie obecnej Włodarz został wybudowany pod ziemią zbiornik na paliwo i oleje, które miały obsługiwać podziemne fabryki. Natomiast Paweł Szmyra mówił, że sam malował wnętrze tego zbiornika”.
Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich we Wrocławiu w piśmie z 13. 03. 1968 r. do Ministerstwa Sprawiedliwości twierdziła, że władze III Rzeszy budowały podziemną fabrykę broni rakietowej V1 i V2. Oto cytat z tego dokumentu:
„W Walimiu (Wüste-Waltersdorf) w latach 1943-45 władze III Rzeszy budowały podziemne fabryki broni rakietowej V1 i V2. Główny kompleks pomieszczeń od strony Głuszycy był w końcowych dniach II wojny światowej prawie na ukończeniu. W rejonie tego głównego kompleksu wybudowano 8 podziemnych wejść otaczających wieńcem główny kompleks, a od tych wejść prowadziły korytarze do wykutych w skałach pomieszczeń, z których niektóre zostały już wykończone, obetonowane, zaopatrzone w oświetlenie elektryczne i do tych pomieszczeń zaczęto sprowadzać maszyny i urządzenia do produkcji broni rakietowej.”
Józef Piszczek przytacza też fragmenty artykułów Mariana Surmy w „Dzienniku Zachodnim”:

  1. 06. 1948: „Głuszyca jest znana szeroko z tego, że Niemcy rozpoczęli tam budowę gigantycznej fabryki podziemnej… podziurawiono wszystkie okoliczne wzgórza, w Modrzewiach, Kolcach, Sierpnicy, a także w Jugowicach, gdzie znajduje się drugi kompleks fabryk podziemnych”,
  2. 04. 1950: „ …co to za fabryka miała być? Może fabryka amunicji, może fabryka części samolotowych, może wytwórnia części do rakiet V1 i V2, a może broni atomowej…”

W „Panoramie” z 4. 09. 1955 roku Marian Surma kontynuuje swoje rozważania: „Wzgórze 810 kryje w sobie niedokończone pomieszczenia dla jakichś wielkich zakładów produkcyjnych, zasilanych własną podziemną elektrownią. Teraz już wiemy: wnętrze wzgórza 810 przeznaczono na jeden z wielkich zakładów zbrojeniowych specjalnego typu. Kto wie, czy nie na coś związanego z bronią rakietową.”
Wzgórze 810 to zapewne Włodarz, bo ma dokładnie 811 m. wysokości. To samo można by powiedzieć o przeznaczeniu wnętrz Osówki o 100 m. niższej, ale w rozmiarze podziemnych korytarzy i sztolni niewiele ustępującej Włodarzowi. Osówka ma tę przewagę nad Włodarzem, że zachowały się na zewnątrz góry tajemnicze budowle, tak zwane Kasyno Hitlera i Siłownia, których przeznaczenie stanowi do dziś przedmiot dociekań i sporów. Tak samo jak powodem licznych kontrowersji jest faktyczny cel całej tej potężnej inwestycji militarnej III Rzeszy w Górach Sowich, objętej tajemnicą wojskową, ukrytą w przepastnych szafach archiwum wojennego w Niemczech, chronioną jeszcze przez co najmniej 40 lat klauzulą tajności.
Trudno powiedzieć dlaczego przyjęto a priori, że kwatera Hitlera nosi w sobie większą moc sensacyjności, aniżeli podziemne, wykute w skale fabryki broni, która miała wstrząsnąć światem. Temu złudzeniu nie ulegli odkrywcy tajemniczych sztolni podejmujący się trudu ich zagospodarowania dla celów turystycznych. W Walimiu od samego początku pojawiła się oficjalna nazwa obiektu – Fabryki Broni; w Głuszycy, na Osówce – Tajemnicze Podziemne Miasto; tylko prywatny dzierżawca podziemi pod Włodarzem zdecydował się wabić turystów przydrożnymi tablicami z napisem: Włodarz. Kwatera Hitlera. Ale to jeszcze nie jest najgorsze. Gorzej, jeśli takie autorytarne sądy pojawiają się w związanej z tajemnicą „Riese”, coraz bogatszej literaturze.
Zanim nastąpi odtajnienie niemieckich archiwów warto zachować wstrzemięźliwość w ferowaniu jednoznacznych opinii. Dotyczy to zwłaszcza wydawnictw naukowych, ale również popularno-naukowych, publikacji prasowych, a także tego, co przekazują turystom przewodnicy w czasie zwiedzania atrakcji turystycznych w Walimiu, Głuszycy, w zamku Książ.
Pan Józef Piszczek podjął tę walkę z wiatrakami niczym Don Kichot z La Manchy, od wielu lat usiłuje się przebić ze swoimi argumentami dowodzącymi, że kwatera Hitlera w Górach Sowich, to tylko mit, a nam w odniesieniu do niezbyt odległych wydarzeń historycznych potrzebna jest prawda.
O tych, którzy różnymi drogami usiłowali dociec tej prawdy – w kolejnym odcinku.
Stanisław Michalik

REKLAMA

Kliknij tutaj

Aby kontynuować zaakceptuj korzystanie z plików Cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close