Tygodnik DB2010

Za wcześnie, Panie Jerzy…

Skłamałbym pisząc, że śmierć Jerzego Karskiego była dla mnie zaskoczeniem. Od dłuższego czasu zmagał się bowiem z chorobą, która jest przekleństwem naszej cywilizacji. Ale gdy spotykaliśmy się, najczęściej podczas zakupów w podzamczańskim „Bazarze”, nieraz przemknęła mi przez głowę myśl, że chyba nie jest najgorzej i może uda mu się w końcu wygrać walkę, która jakże często (ciągle jeszcze za często) kończy się porażką wycieńczonego pacjenta. Niestety, Pan Jerzy nie dał rady…

Treścią naszej pierwszej rozmowy przed 20 laty, były wakacje. Gdy zastanawiałem się, gdzie spędzić z rodziną kilkanaście dni, a w grę wchodziło (po kilku latach kolejnych odwiedzin jeziora Dominickiego w Boszkowie na Ziemi Lubuskiej), tylko morze, Pan Jerzy zaproponował wyjazd do Lubina, wioski opodal Międzyzdrojów, gdzie dawno temu, po opuszczeniu Wałbrzycha zapuścił korzenie jego wujek, długoletni pracownik koksowni. Okazało się, że Pan Jerzy miał rację co do walorów krajobrazowych okolic, które mi polecił. Poznałem je po części wcześniej będąc wychowawcą kolonijnym. Lubin jest położony na wyspie Wolin wśród gęstych, pierwotnych lasów z wręcz gigantycznymi okazami paproci oraz potężnych dębów. Z wysokiego, klifowego wybrzeża, rozpościera się, zwłaszcza podczas zachodów słońca, wspaniały widok na Zalew Szczeciński. Sposób, w jaki Pan Jerzy wspominał o tym wielokrotnie przez siebie odwiedzanym miejscu, wskazywał niezbicie, że darzy je jakimś specjalnym sentymentem i uczuciem. I udało mu się mnie nim zarazić, bo przez pewien czas rozważaliśmy z żoną nawet przeprowadzkę w tamte, urokliwe strony. Ale było jeszcze za wcześnie, by zająć się, dajmy na to, hodowlą kóz i jeszcze zbyt wiele spraw łączyło mnie z Wałbrzychem. Dzisiaj trochę żałuję, że nie zdecydowałem się na emigrację na Pomorze Zachodnie. Ale cóż, teraz już jest za późno…

Bywało tak, że Pan Jerzy oczekiwał na nas wczesnym rankiem na dworcu kolejowym w Międzyzdrojach i odwoził samochodem do Lubina. Był po prostu człowiekiem uczynnym. Coraz mniej podobnych Mu ludzi. Widać takie już nastały czasy, surowe, coraz bardziej bezwzględne.

Odszedł w wieku 58 lat. Za wcześnie, Panie Jerzy, o wiele za wcześnie…

Andrzej Basiński

Karski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jerzy Karski posiadał bogatą kolekcję policyjnych czapek z całego świata.

Tags: ,

Sorry, the comment form is closed at this time.

Tygodnik DB 2010 – Gazeta Aglomeracji Wałbrzyskiej