Tygodnik DB2010

Czy warto?

bohun bartkiewiczOd wielu lat, a właściwie od samego zarania straży miejskich, stałem i stoję na stanowisku, że jest to organ całkowicie zbędny, nie mający żadnego racjonalnego uzasadnienia, co postaram się chociażby tylko w zarysie udowodnić.

Straże miejskie, w postaci umundurowanych formacji, zaczęto tworzyć od 1990 roku, a w Wałbrzychu zaczęła ona funkcjonować na podstawie uchwały rady miejskiej nr XI/80/90 z 21 grudnia 1990 roku. Zgodnie z ustawą, powoływane są w celu ochrony porządku publicznego na terenach poszczególnych gmin. Jednakże nie wszystkie gminy w Polsce takie formacje powołały, co wynika zresztą z informacji pokontrolnej Najwyższej Izby Kontroli (z 2011 r.) wykazującej, że postąpiła tak tylko co piąta gmina w Polsce. Już samo to stwierdzenie jasno wskazuje, że przywołany cel uzasadniający tworzenie straży jest raczej bardzo na wyrost, albowiem do ochrony porządku publicznego powołana została policja, jako wysoko wyspecjalizowana umundurowana i uzbrojona formacja, wyposażona w szereg bardzo szczególnych kompetencji. Po co zatem wydawać publiczne pieniądze na formację, która tylko dubluje (bo nie uzupełnia), i to tylko w wąskim zakresie, obowiązki policji?

Aktualnie w Wałbrzychu funkcjonuje 65 strażników miejskich, pracujących na dwie zmiany, z czego wynika, że na jednej zmianie zadania swoje wykonuje mniej niż 30 tych funkcjonariuszy, bo pewną ich liczbę trzeba odliczyć do wykonywania podstawowych czynności administracyjnych. Jak na 120-tysięczne miasto jest to chyba ciut za mało, aby nałożone na nie ustawowe (i regulaminowe) zadania wykonywać w sposób prawidłowy. Ktokolwiek zadzwoni z interwencją do oficera dyżurnego SM w Wałbrzychu przekona się, że musi długo czekać zanim na miejscu pojawi się strażnik. Przekonałem się sam o tym kilkakrotnie, a ostatnia moja taka interwencja (pisałem już o niej na łamach Tygodnika DB2010) pozwoliła mi uzyskać informację, że oficer dyżurny SM ma do dyspozycji tylko jeden radiowóz, a strażnik z Podzamcza przemieszcza się jedynie „per pedes”, co powoduje, że na miejscu zdarzenia pojawić się może dopiero po kilkunastu minutach. O ile, oczywiście, nie wykonuje jakichś innych zadań (interwencji) bo – niestety – na terenie ponad 30-tysiecznego osiedla jest sam jak palec. Zresztą widuję nieraz (!!!) takiego funkcjonariusza, jak przez Podzamcze się przemieszcza, a często jest to sympatyczna dziewczyna, której aparycja żadnego menela lub innego łamiącego prawo osobnika, nie odstraszy. Co najwyżej narazi ją (jego) na brutalną reakcję i poważne zagrożenie dla niej (niego) samej. Dlatego też nie dziwie się, że wielu zdarzeń (potencjalnie niebezpiecznych dla strażnika) starają się nie dostrzegać i dyskretnie, aczkolwiek nieśpiesznie, oddalają się z takich miejsc. Dziesiątki razy słyszałem takie opowieści, a i sam kilkakrotnie mogłem je osobiście zaobserwować. Ale do rzeczy. Jeżeli zatem strażnicy miejscy nie mogą podjąć każdej zgłaszanej interwencji, bo jest ich za mało i mają tylko jeden samochód będący w dyspozycji oficera dyżurnego, to z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że realizację nałożonych na nich zadań tylko markują. Bo nie można prawidłowo wykonywać tych zadań, jeżeli nie ma się odpowiednich sił, ani środków, co w przypadku wałbrzyskiej straży miejskiej jaskrawo widać. Słynny burmistrz Nowego Jorku – Rudolph Giuliani – swój program „Zero tolerancji” mógłby wrzucić do śmietnika, gdyby dysponował np. tylko 1/3 tych sil porządkowych, jakie miał do dyspozycji, albowiem nie byłyby one w stanie reagować na zdecydowaną większość przypadków naruszeń prawa. Jeżeli zatem straż miejska musi odpuścić sobie ileś tam interwencji, bo nie ma ani odpowiedniej liczby ludzi, ani stosownego sprzętu (radiowozy), to już z założenia staje się nieskuteczna, a wykonywane przez nią zadania w istocie są tylko pozoracją, co z kolei rodzi w stosunku do niej uzasadnioną niechęć społeczeństwa. Straż miejska stała się swego rodzaju formacją opresyjną, której zasadnicze działania skoncentrowały się na nakładaniu mandatów na kierowców za różnego rodzaju wykroczenia drogowe. Ale przecież od tego jest pion ruchu drogowego w komendzie policji, gdzie służy spora grupa funkcjonariuszy przygotowanych do tego w nieporównywalnie lepszy sposób i dysponująca o wiele lepszym specjalistycznym sprzętem, w tym radiowozami i radarami. Na utrzymanie SM budżet miasta co roku wydaje ponad 3 mln zł, w tym kilkaset tysięcy wyłożono na tzw. monitoring miasta (kamery telewizyjne), którego efekty są nadzwyczaj mizerne, o czym dowiedziałem się studiując treść kolejnych sprawozdań z działalności prezydenta Wałbrzycha z lat 2008-2011 (lat następnych, niestety, już nie znalazłem). Otóż w 2008 r., efektem takiego monitoringu było ujawnienie 6 przestępstw i 25 wykroczeń, 2009 – 6 przestępstw i 14 wykroczeń, 2010 – 7 przestępstw i 11 wykroczeń, a w 2011 mizeria ta była chyba tak wielka, że prezydent w swoim sprawozdaniu już efektów tych nie zamieścił…

Pytanie z rodzaju retorycznych: czy warto wykładać tak wielkie pieniądze tylko dlatego, aby prezydent miasta miał swoją własną policję miejską? Nie odpowiadam, bo jako się rzekło, pytanie było jak najbardziej retoryczne. Zapoznałem się też z informacją NIK z 2011 r., dotycząca efektów kontroli funkcjonowania SM, w której Wałbrzych wyliczany jest 10 razy, jako miasto, gdzie stwierdzono istotne mankamenty w jej funkcjonowaniu. Brak tu miejsca, abym mógł przytoczyć bardziej konkretne i szczegółowe zarzuty jakie przeciw istnieniu SM można wytoczyć, więc pozostanę przy tym, co wyżej napisałem. Jedno jest pewne, że gdyby – chociażby 1/3 – część środków wydawanych na SM przekazać policji (istnieją takie prawne możliwości), to efektywność prewencyjnego zabezpieczenia miasta wzrosłaby niepomiernie, bo funkcjonariusze na pewno zechcieliby podjąć dodatkowe (pełnopłatne) służby patrolowe, a możliwości i efekty ich oddziaływania są nieporównywalne. Straż miejska jest powoływana przez radnych i również przez nich może być rozwiązana, co przyszłym wałbrzyskim rajcom przedstawiam pod szczególną rozwagę.

Janusz Bartkiewicz

http://www.janusz-bartkiewicz.eu

Tags: ,

Sorry, the comment form is closed at this time.

Tygodnik DB 2010 – Gazeta Aglomeracji Wałbrzyskiej