https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Uczucia mieszane

basinski_noweWyobraźcie sobie taką scenkę. Do idącego chodnikiem niepozornego i zachowującego się spokojnie Kowalskiego podchodzi łysol o tępym wyrazie twarzy i kilkakrotnie wali go w twarz. Kowalski przewraca się i dostaje jeszcze kopniaka w oblicze. Napaści przygląda się grupka przechodniów, z których jeden przywołuje przechodzącego opodal policjanta. Relacja naocznych świadków nie wywołuje pożądanej reakcji stróża prawa, który słysząc odpowiedź łysola, że składał Kowalskiemu życzenia imieninowe i całował w oba policzki, stwierdza beznamiętnie, że to tylko słowo przeciwko słowu i zezwala łysolowi na oddalenie się. Poszkodowany otrzymuje na koniec cios z buta w wątrobę, po czym łysol wywala policjantowi język i gra na nosie. Ten odwraca się i odchodzi, bo typ jest jego sąsiadem i nie wiadomo, co mu jeszcze strzeli do głowy, gdy stróż prawa będzie wieczorem wracał po służbie. Ale, żeby policji oszczędzić obciachu, postanawia potraktować łysola pouczeniem.
Coś takiego dzieje się w innej, ogromnej skali, na Ukrainie. Kłamstwa, cynizm, kpina, bezczelność, pogarda dla światowej opinii i ludzkiego rozumu. Przetworzone przez Moskwę do wielkości Tyranozaura. Z czymś takim historia świata nie miała jeszcze do czynienia, a to zapewne dopiero początek upiornego festiwalu natrząsania się z mieszkańców naszej planety. A przecież nie chodzi tu tylko o diabelski chichot. Giną ludzie, rozgrywa się tragedia.
Jak już kiedyś w tym miejscu napisałem: Putin wszechświatowej wojny nie wywoła, bo mogłaby ona mieć tylko jeden finał – powszechną zagładę, a więc i definitywny koniec Rosji. Ale jeszcze nie raz poznamy, czym jest jego tęsknota za imperialną potęgą, która zaczęła się kurczyć po rozpadzie ZSRR. Ale gdyby, w razie teraz nie przewidywanego rozwoju wypadków, miała zostać użyta w stosunku do państw mniejszych broń tylko konwencjonalna, bardzo możliwe, że udzielone im wcześniej gwarancje Zachodu miałyby wartość rolki papieru toaletowego i to szarego oraz szorstkiego. Mam jednak nadzieję, że nadejdzie otrzeźwienie Europy i nie tylko jej.
Napisałem też kiedyś, że zwykli Rosjanie są, najkrócej określając, inni, lepsi od rządzących. Zaczynam tych słów żałować, chociaż w innej rzeczywistości się sprawdzały. Niemal bezgraniczne poparcie dla moskiewskich zapędów będzie im na długo zapamiętane. Zdumieniem napawa fakt, że w dobie tak wielu nośników informacji, jest tak wielu ślepych i głuchych na fakty i komentarze ze świata, wierzących bez zastrzeżeń propagandzie płynącej z dworu cara.
Jeśli chodzi o Ukrainę, mam mieszane uczucia. Nie wszystko tam jest jasne i jednoznaczne. Przechodzenie na stronę rosyjską ludzi odpowiedzialnych za porządek i bezpieczeństwo, akty agresji wobec ukraińskich jeńców w Doniecku, aktywność ludzi, dla których Bandera jest bohaterem, przypadki nieudolnego dowodzenia wojskiem, chaos, także na szczytach władzy. Krzysztof Materna w „Newsweeku” pisze: „ (…) oddamy całą swoją krew Ukraińcom, nie zwracając uwagi na to, że nie wszyscy Ukraińcy oddaliby nam swoją”. Czasami należy zrozumieć i tych, którzy od dłuższego czasu włączają się w środku programów informacyjnych, gdyż wiedzą, co zajmuje ich czołówki. Mają tego powyżej uszu, jak kiedyś Majdanu.
Wracam na nasze podwórko. Po moim felietonie „Jeszcze jest czas”, do redakcji nadszedł e-mail od niewiasty (chyba, sądząc po podpisie), która sobie pofolgowała, że hej. Liczyła zapewne, że osąd mojej skromnej osoby zostanie upubliczniony, więc nie chciałbym sprawić tej pani zawodu i przytaczam co bardziej soczyste treści.
A więc dopada ją odruch wymiotny, gdy czyta antypisowskie wypociny tego, jak to określa, człowieczka, to znaczy mnie. Są one, jak pisze, żywcem przepisane z komunistycznych propagandowych szmatławców i kiepską ramotą. Dodaje, że posługuję się stylem ucznia II klasy liceum i są to wynurzenia starzejącego się piernika, który chce sobie lokalnie porządzić. W jej opinii jestem szczekaczem propagandy politycznej, prorządowym „pacykarzem”, prostakiem (poza tym używa terminu „prostacki profil”) i trzeba mi pogonić kota, bym nie obrażał czytelników niezdrowym chłamem. Dalej: posiadam niską kulturę osobistą i poczucie pszenno-buraczanej etyki zapaździałych (pisownia oryginalna) czworaków dworskich na zapadłej rubieży. Moje teksty, zdaniem tej pani, osiągnęły poziom mułu bagiennego, najniższego osadu, najbardziej trącącego zgnilizną. Pani nie ukrywa swoich politycznych sympatii i twierdzi, że PO to chlewnia, partia oszustów i kanapowych pudli pod wodzą malarza kominów z Gdańska. Niezorientowanym dodam, że chodzi o nowego szefa Rady Europejskiej.
Szanowna Pani! Kwiecisty styl Pani wypowiedzi i wyszukane porównania powalają na kolana nie tylko polonistów. Gdzie mi do Pani?! Także w podsycaniu do nienawiści, co mi Pani imputuje. Trzymając się kanonów dobrego wychowania, zwracam się do Pani z dużej litery, chociaż Pani w mailu podkreśla, że zasługuję jedynie na pisownię z małej. Mam nadzieję, że trzyma się Pani dziarsko i daleko jej do piernika (pierniczki?), chociaż pewne symptomy odchodzącej młodości nie dają się ukryć. Być może, już niedługo, po zwycięstwie swoich pupili, rozwinie Pani skrzydła i da popalić takim jak ja lemingom. Ja tylko staram się ostrzegać ziomków przed tym, co może ich czekać, gdy za rok zachowają się nieroztropnie, ale mogę niewiele. Podyskutowałbym z Panią tak, jak to kiedyś miało miejsce na tych łamach z Panem Piotrem Sosińskim, jednym z tych ludzi w PiS, z którymi dyskurs jest możliwy. Ale ręce mi opadły i mógłbym naciskać nie te klawisze komputera, co trzeba. Cóż, starcze niedołęstwo i demencja.
Żywię nadzieję, że iście wulkaniczna erupcja spiętrzonych i intensywnych Pani uczuć, zakończyła się intelektualnym orgazmem, po którym nastąpi odprężenie i ostudzenie (głowy). A może wyzwolona w ten sposób energia zostanie w przyszłości skierowana ku celom bardziej szlachetnym, służącym dobru wspólnemu? Zachęcam!
Andrzej Basiński

REKLAMA

Kliknij tutaj

Aby kontynuować zaakceptuj korzystanie z plików Cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close