Pogwarki emerytowanych gliniarzy

Polecamy18 sierpnia, 2014

bohun bartkiewiczJakiś czas temu zdarzyło mi się rozmawiać z kilkoma kolegami, emerytowanymi policjantami, pracującymi swego czasu  na różnych stanowiskach w komendzie miejskiej, komisariacie I i III oraz w byłej (tak jak ja) komendzie wojewódzkiej policji w Wałbrzychu. Rozmowy nasze dotyczyły m.in. problemów z jakimi boryka się współczesna policja, a konkretnie, coraz liczniej ujawnianymi przypadkami łamania prawa przez jej funkcjonariuszy. Oczywiście, nie wszystkie tego rodzaju informacje są potwierdzane przez policyjne kierownictwo, a spora ich część nie zostaje potwierdzona również w zapadających czasem wyrokach sądowych. Niemniej jednak zjawisko patologii w policyjnych szeregach jest faktem, natomiast istnieją poważne rozbieżności w ocenie zasięgu tego wynaturzenia. W pewnym momencie, siłą rzeczy, rozmowy nasze skupiły się na problemie związanym z trudnościami w dokonaniu oceny, kogo można uznać za przestępcę i na jakich podstawach. W zasadzie wszyscy mieliśmy identyczny pogląd na ten temat, który – oczywiście w olbrzymim skrócie – tu wyłuszczę.

Otóż z formalnego (procesowego) punktu widzenia przestępcą jest tylko ten, kto zostanie skazany prawomocnym wyrokiem sądu, za czyn niezgodny z przepisami karnymi. No dobrze, zastanawialiśmy się jak zatem nazwać tych wszystkich, o których policja wie, że prowadzą działania przestępcze, ale informacje o tym znajdują się jedynie w policyjnych kartotekach operacyjnych, do których ani prokurator, ani sąd dostępu nie ma. Dzieje się tak, ponieważ czynności operacyjne są działaniami niejawnymi i nie mogą stanowić dowodów w procesie, chyba że efekty pracy operacyjnej uda się przekuć w konkretne dowody winy. Ale nie zawsze – z różnych względów obiektywnych i subiektywnych – jest to możliwe. I co wtedy? Jak traktować np. policjanta, który nielegalnie zatrudniając się jako ochroniarz (na czas dyskoteki) w lokalu rozrywkowym (np. w Szczawnie Zdr.) masakruje, z zazdrości o dziewczynę, spokojnie bawiącego się uczestnika dyskoteki, traf chce, że syna innego funkcjonariusza? Jeżeli kolega policjant pobicia tego nie zgłosi, to czy sprawca pobicia jest, czy nie jest przestępcą? A co będzie, jeżeli sąd uzna winę tego „bramkarza” (czyli fakt pobicia) za udowodniony, ale odstąpi od wymierzenia kary (jest taka formalna możliwość)? No, w tym przypadku nie ma żadnej wątpliwości. Fakt odstąpienia od wymierzenia kary nie oznacza uniewinnienia, a więc taki niekarany jednak przestępcą jest.

Nadal jednak nurtowały nas inne możliwe przypadki działań przestępczych, które nie zakończyły się prawomocnym wyrokiem sądu. Na przykład do organów ścigania trafia zawiadomienie i wniosek o ściganie za dopuszczenie się czynu zgwałcenia, w wyniku czego organa te (również na podstawie pracy operacyjnej policjantów) stawiają delikwentowi zarzut oraz występują do sądu z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztowania, co sąd uznaje za stosowne uczynić. Jednakże, na zastosowanie aresztu do sądu wpływa zażalenie, które sąd uznaje (nie odnosząc się oczywiście do kwestii winy) za uzasadnione z powodów naruszenia zasad proceduralnych. Powstaje pytanie: czy taki ktoś jest przestępcą, czy nie? Wszak wyroku skazującego nie ma. Jeszcze gorzej jest, kiedy po uchyleniu aresztu, ktoś taki szybciutko pobieży do osoby pokrzywdzonej i sposobem znanym tylko sobie (i funkcjonariuszom operacyjnym policji) nakłoni ją do wycofania wniosku o ściganie, co też osoba taka, uznając „ciężkość” użytych argumentów, pośpieszy do prokuratury, aby to uczynić. Wówczas prokurator nie ma innego wyjścia, jak postępowanie umorzyć, czyli zamknąć drogę do sądowej oceny, czy mamy do czynienia z przestępcą, czy też nie. Czy w tym przypadku zwyciężyć ma prawda formalna, a więc z powodu braku wyroku, delikwenta naszego za przestępcę uznać nie można? Czy też prawda materialna, a więc wiedza o faktycznie mającym miejsce zdarzeniu przestępczym, którego jednak – z powodów formalnych – udowodnić nie można było? Bo fakt zgwałcenia zawsze jest przestępstwem, niezależnie od tego, czy sąd będzie miał okazję nad sprawą się pochylić, czy też nie. W tym przypadku również zgodnie uznaliśmy, że prawda materialna musi mieć pierwszeństwa i osobę taką za przestępcę uznać musimy, chociażby z powodów moralnych.

Zdarza się też, że nawet jeżeli ktoś tymczasowo pozbawiony wolności otrzyma odszkodowanie za tzw. niesłuszne aresztowanie, to i tak w ocenie moralnej pozostaje przestępcą. Jest tak dlatego, że przyznanie odszkodowania oparte jest na uznaniu, iż – wydając postanowienie o tymczasowym aresztowaniu – naruszono przesłanki uzasadniające wydanie takiego orzeczenia.. Nikt przytomny jednak nie może uznać orzeczenia o przyznaniu odszkodowania za uniewinnienie. To są dwie absolutnie różne sprawy.

Jest możliwe skazanie kogoś za przestępstwo, którego skazany się nie dopuścił (jak – według mnie – miało to miejsce w przypadku zabójstwa wałbrzyskiego antykwariusza w 2000 roku), a następnie w wyniku odrębnego postępowania skończonego uniewinnieniem, przyznanie mu odszkodowania za oczywiście niesłuszne skazanie. Jednak nawet dla kogoś, kto prawa nie zna, nie powinno rodzić trudność odróżnienie odszkodowania za niesłuszne aresztowanie, od odszkodowania za niesłuszne skazanie. W tym drugim przypadku ktoś, kto formalnie uznany był za przestępcę, materialnie nim nie był, co a contrario wskazuje, że ktoś nawet uniewinniony nadal obiektywnie przestępcą może być. I właśnie, z powodów istnienia tych dwóch rodzajów prawdy, czyli prawdy sądowej (formalnej) i prawdy obiektywnej (materialnej), po kraju hula spora grupa przestępców, o których tak publicznie mówić nie możemy, tylko z tego powodu, że policja i prokuratura nie zawsze mogą, a niekiedy nie zawsze chcą zaciągnąć ich przed oblicze sądu, a tenże nie zawsze może (a także nie zawsze chce) stwierdzić, czy mamy do czynienia z przestępcą, czy też kryształową wręcz postacią. Nawet kiedy (operacyjnie) wiemy na przykład, że handlują narkotykami, lub innym tego rodzaju świństwem. I tak to już jest – niestety – stwierdziliśmy ze smutkiem na koniec.

Janusz Bartkiewicz

 

http://www.janusz-bartkiewicz.eu

Tagi: ,