Uczyńmy Wałbrzych znów wielki (2)

Polecamy13 sierpnia, 2018

 

 

 

 

 

 

 

 

Wracając do wstępnej analizy sytuacji społeczno-gospodarczej Wałbrzycha z pierwszej części felietonu (Tygodnik DB 2010 – nr 28 z 26.07.2018 r.) , w którym nawiązałem również do sloganu wyborczego z USA – „Make America Great Again” (Uczyńmy Amerykę znów wielką), problem przywracania Wałbrzychowi należytej godności w ostatnich latach bardziej przypominał bieżące administrowanie zwijającym się miastem z przysłowiowym „malowaniem trawy na zielono” niż technokratyczną wizję rozwoju na kolejne lata z pozytywnym marketingiem marki „miasto Wałbrzych”.

Dlaczego pozytywnym marketingiem marki? Otóż na katastrofalną sytuację gospodarczą nałożyły się też liczne skandale polityczne, o których było głośno w ogólnopolskich mediach (afera z kupowaniem głosów w wyborach samorządowych, przedterminowe wybory, afery w miejskich spółkach – pierwsza dotyczyła byłego prezesa MPK i radnego z PO, a druga dotyczyła byłego wiceprezesa MZB oraz skandaliczne taśmy senatora z PO), dwie ostatnie sprawy ostatecznie umorzone przez prokuraturę, ale niesmak i czarny PR w mediach krajowych pozostał, na lata przyklejając naszemu miastu łatkę zepsutego miejsca na mapie Polski. Odzyskanie grodzkości przez Wałbrzych (1 stycznia 2013 r.) tak silnie akcentowanej (wtedy władza uznawała, że wszystkie większe problemy miasta wynikają z braku grodzkości, a jej odzyskanie miało być cudownym panaceum na wszelkie miejskie bolączki) nie dało spodziewanego impulsu rozwojowego. Klimat polityczny na przestrzeni ostatnich lat, który czuć w samorządzie był dla obecnych władz miasta bardzo sprzyjający – zarówno w kraju do 2015 roku, jak i w Sejmiku Województwa Dolnośląskiego oraz w Wałbrzychu rządziła ta sama opcja polityczna – PO. To skoro było tak dobrze, to dlaczego było tak źle? Jak dokonać metamorfozy miasta w aspekcie gospodarczym, ale też w wymiarze społecznym?

Przede wszystkim należy zatrzymać masową emigrację młodych mieszkańców Wałbrzycha do innych miast w celach edukacyjnych lub zarobkowych. Z danych statystycznych wynika, iż w Wałbrzychu występuje ujemne saldo migracyjne, a wzrasta liczba osób w wieku poprodukcyjnym w stosunku do osób w wieku przedprodukcyjnym, co w przyszłości będzie miało fatalny wpływ na politykę zatrudnienia, ochrony zdrowia i politykę demograficzną. Co gorsza, rodzi się coraz mniej dzieci. Wałbrzych nie może stać się miastem starzejącego się społeczeństwa. To do ludzi młodych i przedsiębiorczych należy przyszłość miasta. Jednak bez rozwiniętej oferty kulturalno-edukacyjnej, która obejmie również szkolnictwo średnie i wyższe (szkoły branżowe i techniczne ściśle powiązane z branżami przemysłowymi, odpowiadające zapotrzebowaniu pracodawców) młody człowiek nie pozostanie w Wałbrzychu. Przykładem jest Śródmieście, kiedyś tętniące życiem z wieloma klubami, restauracjami, sklepami stanowiło miejsce spotkań. Do regresu Śródmieścia przyczyniła się też likwidacja zamiejscowego ośrodka dydaktycznego wrocławskiej Akademii Ekonomicznej przy ul. Skargi i niejako wyrzucenie uczęszczających tam studentów do Jeleniej Góry i Wrocławia. Stara Kopalnia – mimo wielomilionowego nakładu finansowego – nie stała się głównym miejscem spotkań młodych wałbrzyszan. A mogła stać się prawdziwym centrum handlowo-usługowo-rozrywkowym z funkcją kulturalną na wzór „Manufaktury” w Łodzi. Przebudowanie byłej Kopalni Węgla Kamiennego „Julia” z zachowaniem dawnej atmosfery tego miejsca, połączona z nowoczesnymi zastosowaniami zrewitalizowanych budowli przemysłowych, w których zlokalizowane byłyby centra kultury, rozrywki, handlu, gastronomii, usług, gwarantowałaby pełne obłożenie przez klientów i turystów.

Problem wyludnienia możemy połączyć z problemem mieszkalnictwa i tutaj na ratunek przyszedł rząd Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego, wybierając Wałbrzych na realizację swoich programów społecznych, m.in. „Mieszkanie Plus” w zakresie budowy mieszkań, „Maluch Plus” w zakresie finansowania żłobków. Jednak z punktu widzenia rozwoju miasta najważniejsze są inwestycje infrastrukturalne. Wielkie inwestycje w infrastrukturę kolejową realizowane przez PKP S.A. – przebudowy budynków dworcowych Wałbrzych Szczawienko, Wałbrzych Główny oraz budowa nowego przystanku kolejowego Wałbrzych Centrum. Najważniejsza inwestycja w powojennej historii Wałbrzycha – budowa zachodniej obwodnicy po 20 latach doczekała się realizacji. Na ratunek w tej sprawie Wałbrzychowi w 2017 roku przyszedł ówczesny Minister Rozwoju i Finansów, wicepremier Mateusz Morawiecki i zadecydował o przyznaniu dotacji w wysokości 296,8 mln zł z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Ten historyczny moment jest jedynie potwierdzeniem, że wielki Wałbrzych wymaga wielkich inwestycji infrastrukturalnych, a ich wielkość zależeć będzie pośrednio od wsparcia rządowego, na które możemy obecnie liczyć.

Kolejnym elementem niezwykle ważnym w życiu wałbrzyszan jest sport. Nie może być tak, że w stutysięcznym mieście, z bogatymi tradycjami sportowymi, nie mamy klubu sportowego z prawdziwego zdarzenia. Piłkarze i siatkarze kuleją, zapaśnicy, kolarze zmagają się z wieloma problemami, jedynie koszykarzom po wielu latach zmagań udało się awansować do I ligi, czyli na zaplecze dawnej koszykarskiej ekstraklasy. Gdzie te wypełnione po brzegi stadiony i hale sportowe żyjące rytmem wydarzeń sportowych? Wałbrzychowi należy się klub sportowy z najwyższej półki, a w jego budowę powinny zaangażować się największe firmy zlokalizowane w mieście – tak jak kiedyś robiły to kopalnie i tak jak obecnie robią to największe firmy państwowe w Polsce. Ale warunek jest jeden: są wyniki i osiągnięcia sportowe to jest sponsoring.

Sport, przemysł, infrastruktura to podstawa, a przy połączeniu z odpowiednim marketingiem terytorialnym, który skupi się na pozytywnym kreowaniu wizerunku naszego miasta na zewnątrz, skutkować będzie metamorfozą wizerunkową miasta w mediach, zmianą opinii z brudnego i upadłego pokopalnianego miejsca w kwitnące życiem centrum kulturalno-rozrywkowe z wielkimi inwestycjami, które będą powodem naszej dumy i zadowolenia. Też od nas samych i od naszej codziennej postawy zależeć będzie pozytywny marketing terytorialny. Nam – mieszkańcom – zdecydowanie łatwiej surowo oceniać sytuację w mieście niż inwestorom, instytucjom, czy ludziom spoza Wałbrzycha choćby dlatego, że patrząc przez pryzmat uwarunkowań historycznych, niekorzystne zmiany strukturalne na przełomie wieków w mieście miały wpływ niemal na każdą wałbrzyską rodzinę.

Bartłomiej Grzegorczyk

 

Od redakcji: Bartłomiej Grzegorczyk, od urodzenia wałbrzyszanin, mieszkaniec Nowego Miasta, radny w latach 2006-2012.

 

***

Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w felietonie nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.

Tagi: ,