Piłkarze Górnika Wałbrzych w 27. kolejce III grupy III ligi przegrali na własnym boisku z rezerwami Miedzi Legnica 0:1. Jest to trzecia porażka z rzędu na swoim obiekcie w rozgrywkach ligowych.

Wałbrzyszanie potrzebowali zwycięstwa jak tlenu, tym bardziej, że bezpośredni rywale w walce o utrzymanie zaczynają punktować. Tym bardziej na własnym boisku, na którym w tym sezonie zdołali tylko 2 razy wygrać (z Olimpią Kowary i Falubazem Zielona Góra). Trener drugiej drużyny Miedzi zrobił dość sporą niespodziankę, ponieważ w pierwszej jedenastce wystawił wychowanka Górnika Michała Bartkowiaka, który jest zawodnikiem pierwszej drużyny. Za to Robert Bubnowicz nie mógł skorzystać z pauzującego za kartki kapitana Jana Rytki, którego zastąpił w tej funkcji Dariusz Michalak.
Na początku mocno zaatakowali goście i już w 4 min. Mateusz Zatwarnicki, po indywidualnej akcji na prawej stronie, dostał się w pole karne i oddał strzał z kąta, ale świetnie interweniował Damian Jaroszewski. Potem gra nieco się wyrównała, ale to znów przyjezdni byli bliżsi zdobycia bramki. W 18 min., po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Łukasza Chodygi, piłkę głową uderzył Adrian Woźniczka, ale trafił w słupek. Pięć minut później swój były zespół mógł pogrążyć Michał Bartkowiak, lecz strzelił nad bramką po dośrodkowaniu z prawej strony Zatwarnickiego. Chwilę po tym pierwszą dogodną okazję mieli miejscowi, kiedy po świetnym dośrodkowaniu z lewej strony Mateusza Krzymińskiego „szczupakiem” strzelał Dominik Bronisławski, lecz minimalnie obok bramki. Później tempo gry dość mocno opadło i do przerwy nie było już więcej ciekawych sytuacji.
Drugą połowę znów lepiej rozpoczęli legniczanie, którzy byli częściej przy piłce i grali na połowie rywala, ale gospodarze byli bardzo skuteczni w obronie. Ci potem z minuty na minutę grali też coraz lepiej w ataku i stwarzali coraz więcej sytuacji. Najpierw w 59 min. po dośrodkowaniu Kamila Sadowskiego doszło do „bilardowej” zagrywki w polu karnym gości, jednak ci wyszli obronną ręką zawodnicy Miedzi. Potem kontra Górnika zakończyła się niecelnym strzałem. Najlepszą okazję miał w 73 min. Mateusz Sobiesierski, ale – po wrzutce z lewej flanki Mateusza Krzymińskiego z 6 metrów – głową posłał piłkę nad bramką. Mogło się to zemścić czternaście minut później, gdy po centrze z prawej strony znalazł się w polu karnym Kamil Zieliński, który miał przed sobą pustą bramkę, lecz nie trafił w piłkę. Ostatecznie zemściło się to w 88 min., bo po bardzo długiej akcji na jeden-dwa kontakty gości, Adrian Łuszkiewicz podał do Ireneusza Brożyny, a ten celnym uderzeniem w długi róg ustalił wynik spotkania na 1:0 dla swojej ekipy.
– Myślę, że z przebiegu całego meczu zasłużyliśmy na jeden punkt, który by nam się przydał w walce o utrzymanie w III lidze. Byłoby też inne morale przed meczami z bezpośrednimi rywalami. Nie możemy bramki strzelić u siebie, przez co trudno jest wygrać, choć mieliśmy sytuacje, była także ręka w polu karnym gości, ale – niestety – tak w piłce bywa. Szkoda tego jednego punktu, ponieważ byśmy z innym nastawieniem podchodzili do następnych spotkań – powiedział po spotkaniu zawodnik Górnika Wałbrzych Paweł Tobiasz.
Najbliższe spotkanie wałbrzyszanie rozegrają awansem w ramach 29. kolejki III grupy III ligi na własnym stadionie z Unią Turza Śląska. Spotkanie rozpocznie się w środę, 17 lipca o godz. 17:00.
Górnik Wałbrzych – Miedź II Legnica 0:1 (0:0)
Bramka: 0:1 Brożyna (88). Żółte kartki: Michalak oraz Księżniakiewicz.
Górnik: Jaroszewski – Tobiasz, Tyktor, Michalak, Krzymiński – Sadowski (68 Sobiesierski), Morawski, Popowicz (76 Migalski), Dec (56 Bogacz), Surmaj – Bronisławski.
Miedź II: Smołuch – Brożyna, Księżniakiewicz, Woźniczka, Wójcik – Zatwarnicki, Chodyga, Łuszkiewicz, Bartkowiak (57 L. Zieliński), Karbowy (61 K. Zieliński) – Żyliński (90+1 Matwiejko).
Radosław Radczak