https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Okiem psychologa: życie jako opowieść (2)

Funkcje opowieści

Opowiadając o sobie stwarzamy siebie, ciągle od nowa i równocześnie łagodzimy swoje lęki oraz poczucie bezradności. Opowieść pełni więc w życiu funkcje podwójną, tj. samopoznania oraz paliatywną – kiedy to w wyłaniającym się z niej świecie jesteśmy wspaniali i szczęśliwi, a dobre uczynki są nagradzane, zaś złe karane. – Nieważne czy opowieść jest prawdziwa, ważne, że pokrzepia – pisze fizyk i filozof Carlo Rovelli.

– Każda opowieść o sobie przynosi ulgę, każda też jest samopoznaniem – mówi Wiesław Myśliwski. Czy zatem dzięki opowieściom docieramy do prawdy o sobie? Nic na to nie wskazuje. Opowiadamy, bo nie wiemy, ale ostatecznie nigdy nie dochodzimy do takiej samowiedzy, dzięki której znikają wszelkie wątpliwości, a tajemnica zostaje raz na zawsze odkryta. Dlatego, powiada autor „Widnokręgu” pisze się kolejne książki, będące zawsze tym samym – próbami zrozumienia kim jestem ja i kim jest człowiek. Można zatem rzec, że nieustannie ponosimy klęski, że – jak głosi niemiecki filozof Martin Heidegger – prawda nam się wymyka. Powieść, jak i każda opowieść są więc swoistymi świadectwami naszych porażek w dochodzeniu do samowiedzy.

Kiedy spojrzymy na ten tragiczny (tragiczny, bo samorozumienie pozostaje jedynie pewnym postulatem, do którego nigdy się nawet nie zbliżamy) w swej istocie wymiar ludzkiego życia przez pryzmat wiedzy psychologicznej, dostrzegamy pewne iluzje, czy też błędy tkwiące w samych założeniach co do natury człowieka. Jedną z takich iluzji jest idea jakiegoś jednostkowego i niepowtarzalnego jądra osobowości, jakiejś prawdy a priori o sobie, którą możemy, czy też nawet powinniśmy odkryć. Kiedy pozbędziemy się tej iluzji, otwiera się przed nami zupełnie inna interpretacja funkcji opowieści. Niewątpliwie aktualna pozostaje funkcja paliatywna, lecz zamiast funkcji samopoznania rysuje się wyraźnie zupełnie inna – autokreacji. Nigdy nie docieramy do prawdy o sobie, zamiast tego, ciągle siebie na nowo definiujemy, stwarzamy, stąd zawsze jesteśmy sobą, w każdej chwili naszego życia. Tak naprawdę to nie jakieś tajemnicze „ja” opowiada, lecz – dzięki opowieści – owo ja dopiero się wyłania. Mówiąc wprost – jesteśmy opowieścią. Z tej perspektywy funkcja paliatywna zawiera się w funkcji autokreacji. Bowiem skoro nie ma czegoś takiego jak ukryta prawda o sobie, sama opowieść staje się jedynie sposobem porządkowania i nadawania sensu, bez względu na jej treść, która może być i często bywa samooszukiwaniem się, czy tworzeniem mitów na swój temat. Opowieść jest bowiem domeną sensu, a nie prawdy i nie chodzi w niej o to, by poznać siebie, lecz by uporządkować chaos, którym jesteśmy, nadać znaczenie naszym czynom, gestom i postawom, uzasadnić podjęte decyzje. Opowieść ma zatem wymiar funkcjonalny i pragmatyczny, a nie epistemologiczny. Dostarcza jasnych strategii radzenia sobie w świecie. Wiesław Myśliwski używa często pojęcia losu, jako kategorii poznawczej, w której zawiera się nasza interpretacja własnego życia – własna o nim opowieść. Los jest więc według autora „Nagiego Sadu”: zdolnością do widzenia swojego życia jako czegoś nieprzypadkowego, co toczyło się według zasad, według mechanizmów, może nawet misji. Świadomość losu to świadomość, że nasze życie ma jakiś sens, dokądś zmierza. Świadomość ta przynosi równocześnie ulgę, uzasadnia naszą egzystencję, odziera rzeczywistość z jej przypadkowości i przygodności. Sprawia, że pojawia się nadzieja oraz pewność – „dobrze, że żyłem”. Jednak czyż nie jest też tak, że każda opowieść jest zawsze prawdziwa, nie w sensie prawdy obiektywnej, lecz tej jednostkowej? Kiedy oszukuję siebie, kiedy tworze mity i iluzję na swój temat – wypowiadam przecież jakąś prawdę o sobie, jako o kimś, kto owe mity i iluzje tworzy. W tym sensie ma rację Myśliwski, kiedy pisze, że opowieść jest samopoznaniem, że opowiadając pragniemy, aby świat usłyszał naszą prawdę. Inna pisarka, laureatka nagrody Nobla S.Aleksijewicz, mówi to samo: „opowiadając, ludzie tworzą, piszą swoje życie. Czasem piszą „na nowo”, albo coś „dopisują” (S. Aleksijewicz „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”).

Podwójne oblicze opowieści

Sądzę, że tragizm ludzkiego życia kryje się w naszej dwoistej naturze, która wyznacza zupełnie inne, czasami sprzeczne ze sobą tory życia, jego trajektorię. Z jednej bowiem strony jesteśmy zwierzętarni wyposażanymi od narodzin w cały szereg biologicznych popędów, mechanizmów, schematów niezależnych od naszej woli, które są wynikiem długiego procesu doboru naturalnego i służą naszemu przetrwaniu. Z drugiej zaś strony nasze życie rozgrywa się w świecie symbolicznym, w świecie języka, który jest budulcem tegoż świata i dzięki któremu wykraczamy daleko poza naszą biologiczną naturę, a zdarza się czasami, że próbujemy ją zakwestionować (np. samobójstwo). Ta dwoistość naszej natury jest źródłem naszych cierpień i porażek, ale też naszego szczęścia. Uciekamy od swojej biologicznej natury w świat opowieści, tworząc tym samym iluzje, które mogą prowadzić zarówno do klęsk, jak i do sukcesów. Ta sama iluzja omnipotencji może nas skłonić do podjęcia nadmiernego ryzyka, pomijającego kontekst i własne słabości, które ostatecznie przyniesie nam jedynie rozczarowanie i rozpacz, jak i do maksymalizacji motywacji i wysiłku, które mogą przesądzić o ostatecznym sukcesie.

Nie zgadzam się jednak z Myśliwskim w jednej kwestii: że opowiadając wypowiadamy zawsze tylko prawdę o sobie, dostępną wyłącznie nam. Skoro bowiem każda opowieść ma charakter językowy, jest przez język kształtowana, to sam fakt, że język, jego struktura nie przynależy do konkretnej jednostki, lecz jest niejako własnością zbiorowości, uprawnia do stwierdzenia, że każda jednostkowa opowieść jest także opowieścią o innych, czy też – jak by powiedział francuski psychoanalityk Jacques Lacan – opowieścią innego. Opowiadając poznajemy więc nie tylko siebie, ale i człowieka w ogóle, uwikłanego w aktualną historię, kontekst społeczny. Czyż właśnie nie dlatego czytamy powieści, jak po to między innymi, by odnaleźć w nich także samego siebie? To prawda, że język jest na tyle bogaty w znaczenia i elastyczny, że możemy w nim zawrzeć różne światy, ale zawsze jednak pozostaje on językiem jakiejś konkretnej zbiorowości. Krótko mówiąc – uczymy się świata poprzez ojczysty język, w którym ten świat jest już jakoś określony. Nie kształtujemy go zatem zupełnie dowolnie, lecz wedle istniejących schematów interpretacyjnych, gotowych narracji, które są konstruktem społecznym. Z łatwością możemy rozpoznać te schematy, słuchając innych ludzi należących do naszej kultury, czytając ich teksty. Często mamy ważenie jakbyśmy słuchali tego samego. Podzielamy te same obawy, nadzieje, co inni, nadajemy podobny sens tym samym wydarzeniom – słowem interpretujemy rzeczywistość w dość podobny sposób. Nie oznacza to, że jest to wyłącznie odtwarzanie tych samych schematów, bowiem staramy się poza nie wychodzić, nadając własnym opowieściom indywidualny charakter, indywidualny.

Nie ulega wątpliwości, że opowieści mogą nas także wieść na manowce, w kierunkach niezgodnych z naszą biologiczną naturą, np. chęcią przetrwania, przedłużenia gatunku, czy bezpieczeństwa. Ich zmienność w czasie, kiedy to np. zmienia się kontekst naszego życia, kiedy wyłania się nowa opowieść powoduje, że miotamy się w różnych kierunkach, wciąż niepewni, czy zmierzamy w tym właściwym. Być może tym, co pozostaje w nas niezmienne, jest nasz temperament, nadający naszym zachowaniom pewną określoną formę, ustanawiający poziom wrażliwości i empatii, ale też niepokoju, skłonności do refleksji bądź otwartości na świat i innych ludzi. Dlatego cierpimy, gdy nasza opowieść, ukształtowana przez dominujące narracje, jest niezgodna z naszym temperamentem, np. dążąc do sukcesu cierpimy z powodu zbyt dużego napięcia i stresu lub utraty głębokich więzi z innymi wówczas, gdy z natury jesteśmy wysoko wrażliwi.

Ciąg dalszy za tydzień.

Marek Gawroń

Od redakcji: autor jest psychologiem – terapeutą, coachem, ekspertem w wielu krajowych i międzynarodowych projektach badawczych oraz rozwojowych. Publikował w czasopismach naukowych z zakresu psychologii emocji, empatii i relacji terapeutycznych. Prowadzi prywatny gabinet. Kontakt: margaw@op.pl.

REKLAMA

REKLAMA