https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Okiem psychologa: czy warto zaufać inteligencji? (2)

Szerokie ujęcie pojęcia inteligencji ma niewiele wspólnego z tzw. inteligencją akademicką (psychometryczną), mierzoną za pomocą odpowiednich testów, które szacują wyłącznie te kompetencje, które wiążą się z umiejętnościami niezbędnymi w nauce szkolnej (rozumowanie, zasób słownictwa, rozumowanie arytmetyczne). Można zastanowić się, czy człowiek osiągający wyniki ponadprzeciętne we wszystkich tego typu testach jest równocześnie człowiekiem najlepiej i najskuteczniej radzącym sobie z problemami i wyzwaniami środowiska społecznego, psychologicznego, ekonomicznego? To pytanie nie jest bez znaczenia w kontekście samego życia, jego codziennych wymagań a także w kontekście przyszłości naszej cywilizacji.

Wspomniany Robert Sternberg w wywiadzie „Giganci psychologii” udzielonym Tomaszowi Witkowskiemu zwraca uwagę na pewien niepokojący fakt, który kładzie cień na tak obsesyjne niemal koncertowanie się i przywiązywanie uwagi do inteligencji akademickiej. R. Sternberg zauważa, że „ogólny iloraz inteligencji na świecie wzrósł o 30 punktów w XX wieku (jest to tak zwany efekt Flynna. Moim zdaniem efekt ten wynika ze wzrostu inteligencji skrystalizowanej, bezpośrednio związanej z wiedzą. Inteligencja płynna zaś, mająca silne podłoże genetyczne, prawdopodobnie nie ulega zmianie – dop. MG). I czym w związku z tym możemy się pochwalić? Jak dotąd każdego roku rośnie poziom emisji dwutlenku węgla, zmiany klimatyczne zaostrzają się, zanieczyszczenie powietrza zabija niezliczone rzesze ludzi, produkujemy coraz silniejsze materiały wybuchowe, a coraz więcej ludzi umiera z głodu i na różne choroby. Możemy jeszcze dodać do tego zagrożenie demokracji w wielu krajach, nasilające się zjawiska antynaukowe i groźby konfliktów zbrojnych w krajach cywilizowanych. Różnice w dochodach rosną w wielu krajach, do tego stopnia, że stają się niemożliwe do zrównoważenia”. Kiedy weźmiemy pod uwagę szerokie ujęcie inteligencji rozumianej jako zdolność do przystosowania się i przetrwania, to pojawia tu wyraźny dysonans. Stajemy się coraz bardziej inteligentni i równocześnie coraz słabiej przystosowani i gorzej dbający o własne przetrwanie.

Związki inteligencji z życiem codziennym

Warto też, w tym kontekście, przyjrzeć się kwestii realnego wpływu inteligencji akademickiej, wyrażonej w skali IQ, na różne sfery naszego życia. Czy atencja, jaką obdarzamy tę ogólną zdolność umysłową, jest w pełni uzasadniona i czy posiada silne wsparcie w dowodach naukowych? Badania od lat systematycznie wskazują na pozytywną (choć umiarkowaną) korelację pomiędzy poziomem inteligencji a osiągnięciami szkolnymi i akademickimi. Trudno się dziwić, zważywszy, że testy na inteligencję mierzą dokładnie te kompetencje, które zapewniają sukcesy w uczeniu się i nabywaniu wiedzy. Wymagania edukacyjne, jakie stawiane są w większości krajów Europy i świata, silnie korespondują z koncepcją inteligencji akademickiej, stąd jej popularność i powszechność wciąż nie gaśnie. Jeśli do tego dodamy fakt, że inteligencja ogólna skorelowana jest, z różnych przyczyn, ze statusem społeczno-ekonomicznym (ma wyraźnie konotacje etyczne) – z zasady cenimy ludzi bardziej ludzi inteligentnych (osiągających np. wysokie wyniki w nauce), obdarzamy ich większym szacunkiem, uznaniem, uwagą, i zainteresowaniem, gwarantujemy lepiej płatną i bardziej interesującą pracę – uwidacznia się wyraźnie jak bardzo, tak rozumiana inteligencja, wspiera istniejący porządek społeczno-ekonomiczny i wpisuje się w podstawowe narracje liberalnego kapitalizmu (sukcesu, rozwoju, wszechmocy, dobrostanu), wyjaśniając tym samym niepowodzenia adaptacyjne (porażki, biedę, niedostosowanie społeczne, patologie), niską inteligencją. Jednak pozytywna korelacja poziomu inteligencji z osiągnięciami szkolnymi nie jest li tylko wynikiem samej ogólnej zdolności. Wiele badań (np. badania R. Hernsteina, Ch Murray’a) wskazuje, że ten związek silnie modyfikowany jest przez inne czynniki, takie jak: pochodzenie społeczne rodziców, ich wykształcenie i zamożność. Dlatego też iloraz inteligencji dziecka odpowiada jedynie za 10 % zmienności w zakresie sukcesu zawodowego (w krajach wysoko rozwiniętych). Słowem sam poziom inteligencji nie jest dobrym predykatorem osiągnięć zawodowych. Podobnie rzecz ma się jeśli chodzi o inne sfery życia. Wysoka inteligencja nie gwarantuje wysokiej jakości relacji interpersonalnych, trwałości związków, a także szczęścia. Inteligencja słabo koreluje także z kontrproduktywnymi zachowania w pracy, oddolnymi inicjatywami obywatelskimi – mówiąc ogólnie z zaangażowaniem w życie wspólnoty. Niestety, związek między wysoką inteligencją a efektywnością przywództwa, tak wydawałoby się przecież oczywisty, ale też jak najbardziej pożądany, jest również niezwykle mizerny. Metaanaliza badań dotycząca tej kwestii wykazała zaledwie bardzo słabą korelację pomiędzy tymi zmiennymi. Nie trzeba sięgać do badań, wystarczy z uwagą spojrzeć na to, co dzieje się na scenach politycznych w wielu krajach świata. Na czele rządów stają dziś często ludzie, którym daleko do wysokich standardów intelektualnych, a ich poziom wiedzy ogólnej, erudycji i błyskotliwości refleksji wydaje się mocno odbiegać od wymagań poznawczych jakie stawia rola przywódcy. Niemniej jednak nie zmienia do faktu, że ich wpływ na niektóre społeczeństwa jest zaskakująco duży, nie tylko wzbudzają oni zaufanie obywateli, ale niekiedy ich podziw i bezwarunkowe uznanie, przyczyniając się tym samym do legitymizacji ich władzy na wiele lat.

Przychodzi mi do głowy jeszcze jeden, znaczący przykład, który ukazuje pewną zwodniczość w przyznawaniu inteligencji tak dużej wartości w naszym życiu. .Genialny umysł, jak twierdzi wielu, obdarzony wrodzonym poczuciem piękna i niezwykle otwarty i kreatywny, wierzył w metody medycyny alternatywnej. W październiku 2003 roku u S. Jobsa zdiagnozowano raka trzustki. W tym przypadku diagnoza nie nie oznaczała wyroku- nowotwór można był operować ze sporą szansą na całkowite wyleczenie. Jednak Jobs nie zgodził się na zabieg. Uważał bowiem ,że oficjalna medycyna jest nieskuteczna, za to wierzył w metody alternatywne. (przyjmował kapsułki z substancjami roślinnymi, radził się znawców medycyny naturalnej). Jak wiemy zmarł w 2011 roku ,w wieku 56 lat. U wielu przyjaciół ,biografów, ale też zwyczajnych ludzi to kompletnie nieracjonalne zachowanie geniusza , które niewątpliwe przyczyniło się do jego tak rychłej śmierci wzbudziło głęboki dysonans- jak bowiem tak wybitnie inteligenty człowiek mógł zachować się tak nieinteligentnie. Jednak odkrycia naukowe, dokonane w ostatniej dekadzie pokazują, że bycie inteligentnym jest tylko w niewielkim stopniu powiązane z racjonalnym rozwiązywaniem problemów i rozsądnym logicznym rozumowaniem. W swojej książce „What Intelligence Tests Miss”‎ (Yale University Press,2010) psycholog K. Stanovich dowodzi, że testy IQ (lub ich wskaźniki zastępcze, takie jak SAT) są radykalnie niekompletne jako mierniki funkcjonowania poznawczego. Nie potrafią ocenić cech, które większość ludzi kojarzy z „dobrym myśleniem”, umiejętnościami takimi jak ocena i podejmowanie decyzji. Takie umiejętności poznawcze mają kluczowe znaczenie dla zachowań w świecie rzeczywistym, wpływając na sposób, w jaki planujemy, oceniamy ryzyko i prawdopodobieństwa oraz podejmujemy skuteczne decyzje. Myślenie racjonalne, uważa autor jest tak samo ważne, jak inteligencja ogólna i powinno być cenione tak samo wysoko, jak zdolności mierzone w testach na inteligencję .Stąd wiele osób, które podobnie jak Jobs, są bardzo inteligentne, podejmuje złe i godne pożałowania decyzje, często tylko dlatego, że ludzie ci żywią fałszywe przekonania lub z łatwością poddają się jawnym bzdurom. Sama inteligencja, nawet bardzo wysoka nie czyni nas odpornymi na współczesny bełkot, teorie spiskowe i koncepcje antynaukowe. Moim zdaniem mamy tu do czynienia z jeszcze jednym nieporozumieniem, tj, traktowaniem wysokiej inteligencji (także geniuszu) jako panaceum na wszystkie problemy jakie stawia przed nami życie. Historia pokazuje, że wielu niezwykle inteligentnych ludzi kiepsko radziło sobie z własnym, prywatnym życiem, a część z nich poniosła spektakularne klęski. Musimy przyznać, że wysoka inteligencja, zwłaszcza ta rozumiana jako ogólna zdolność wyrażona na skali IQ nie daje gwarancji na udane, szczęśliwe i pełne sukcesów życie. Choć taka konstatacja nie budzi naszych większych zastrzeżeń, to nie przeszkadza nam to w najmniejszym stopniu składać jej hołdy, bić pokłony i darzyć tak wielką estymą.

Ciąg dalszy za tydzień.

Marek Gawroń

Od redakcji: autor jest psychologiem – terapeutą, coachem, ekspertem w wielu krajowych i międzynarodowych projektach badawczych oraz rozwojowych. Publikował w czasopismach naukowych z zakresu psychologii emocji, empatii i relacji terapeutycznych. Prowadzi prywatny gabinet. Kontakt: margaw@op.pl.

REKLAMA

REKLAMA