https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Połączcie wszystkie kropki

Dwa tematy, którymi od tygodni, a nawet od miesięcy, jestem karmiony, a które mnie irytują najbardziej, to tzw. sprawa Pegasusa i agresja Rosji na Ukrainę. Chcąc irytację z siebie wyrzucić, najlepiej jest podzielić się nią z innymi, co też dzięki Tygodnikowi DB2010 mogę publicznie uczynić. Zanim jednak to zrobię, muszę poprzedzić to dwiema uwagami. Po pierwsze, jako były funkcjonariusz operacyjny policji i prawnik z wykształcenia, na problemy dotyczące stosowania technik i taktyk operacyjnych spoglądam okiem – było, nie było – fachowca. Po drugie pragnę podkreślić wyraźnie, że nie jestem wielbicielem Włodzimierza Putina i systemu, który zaprowadził w Rosji, ale też staram się oceniać to w sposób obiektywny i wyważony. Dlatego też twierdzę, że to co dzieje się w Rosji, w porównaniu z tym, co dzieje się w takiej np. Arabii Saudyjskiej, to prawdziwy raj dla swobód obywatelskich i zasad demokracji. A jednak to Rosja, a nie Arabia Saudyjska, bez przerwy znajduje się na politycznym celowniku polityków znad Potomaku, Tamizy, Sekwany czy Wisły (nie wspominając już innych). Ale amerykańską agresję medialno-polityczną opiszę w kolejnym wydaniu.

W sprawie Pegasusa bardzo irytują mnie młodziutkie dziennikarki i dziennikarze „atakujący” polityków PiS, a osobliwie dawnego hippisa o ksywie Pies, zadając im naiwne, często głupiutkie pytania w sprawie – ogólnie mówiąc – systemu Pegasus w Polsce, wierząc w to, że zechcą oni uchylić chociażby rąbka tajemnicy. Ale oni im prawdy nie powiedzą, bo nie mają w tym żadnego interesu, a ponadto sami słabo się w tym wszystkim orientują, więc opierać się muszą na tzw. przekazach dnia płynących z ul. Nowogrodzkiej. Bredzą więc, co im bredzić kazano, a zwłaszcza o tym, że stosowanie Pegasusa było legalne, ponieważ na zastosowanie tego rodzaju techniki operacyjnej za każdym razem wyrażana była zgoda Sądu Okręgowego w Warszawie. A to guzik (mówiąc bardzo oględnie) prawda, ponieważ żaden sąd nie ma prawa wydać zgody na zastosowanie techniki, która w Polsce jest nielegalna. System Pegasus został zakupiony (jesienią 2017 r.) w sposób niezgodny z polskim prawem (ustawa o finansach publicznych), a więc w wyniku czynu przestępczego, co czarno na białym zostało wykazane w raporcie NIK już w czasach, kiedy się PiS od Pegasusa odżegnywał jak diabeł od święconej wody. I już tylko z tego powodu, jako rzecz nabyta w drodze przestępstwa, nie mógł być wykorzystywany przez jakikolwiek podmiot państwowy, a wszystko co przy pomocy Pegasusa uzyskano, nie ma żadnej mocy i nie podlega prawnej ochronie.

Aby było to łatwiej zrozumieć, podam prosty przykład: nie można uznać jakiejkolwiek wygranej w totolotka, kiedy okaże się, że wygrywający zastosował nielegalny sprzęt zdalnie sterujący „maszyną do losowania”. Drugi powód nielegalności tego systemu wynika z art. 1 ustawy o CBA, który stanowi, że tę służbę specjalną utworzono do „zwalczania korupcji w życiu publicznym i gospodarczym, w szczególności w instytucjach państwowych i samorządowych, a także do zwalczania działalności godzącej w interesy ekonomiczne państwa”. Tymczasem Pegasus jest agresywnym systemem szpiegowskim, polegającym na totalnej inwigilacji, pozostającej poza wszelką kontrolą, na co polskie przepisy nie zezwalają. Legalny podsłuch, czy to operacyjny (tzn. tajny od początku do końca), czy procesowy (czyli ujawniany po jego zakończeniu) polega na czasowym unieruchomieniu istniejących zabezpieczeń gwarantujących możliwość podsłuchu, natomiast funkcjonowanie Pegasusa polega na nielegalnym przełamaniu takich zabezpieczeń. Poza tym kontrola operacyjna i procesowa jest wykonywana przez wskazanego operatora, natomiast w systemie Pegasus operator danej sieci w ogóle nie jest brany pod uwagę, a więc nie jest wskazywany sądowi okręgowemu. A w takiej sytuacji sąd ten nie może wydać zezwolenia, bo nie ma kogo zwolnić z obowiązujących przepisów o ochronie tajemnicy korespondencji, wynikających z RODO, z tajemnicy bankowej, czy chociażby tajemnicy spowiedzi i tajemnicy adwokackiej. Zresztą, w tych dwóch ostatnich przypadkach z zachowania tajemnicy zwolnić w ogóle nie ma prawa. I już tylko z tego powodu jakiekolwiek wykorzystanie tego systemy totalnej inwigilacji w każdym przypadku będzie działaniem przestępczym, czyli zbrodnią ściganą z urzędu, albowiem dotyczy np. przestępstw przekroczenia uprawnień, stosowania nielegalnego podsłuchu, szpiegostwa i przestępstwa przeciw informacji. Ponadto korzystanie z Pegasusa przez CBA nielegalne jest również i z tego powodu, że Pegasus jest przeznaczony do zwalczania światowego terroryzmu lub przestępczości międzynarodowej (np. transgraniczny handel ludźmi lub handel narkotykami), a art. 2 ustawy o CBA taksatywnie wylicza w jakim zakresie CBA może działać i konia z rzędem każdemu, kto wskaże w nim zwalczanie terroryzmu i przestępczości zorganizowanej. I to z tego właśnie  powodu resort obrony Izraela (czytaj: służby specjalne) nie przedłużył Polsce licencji na stosowanie tego systemu, aczkolwiek zapewne z żalem, ponieważ stracił darmowe źródła informacji szpiegowskich. Ale co już za friko uzyskały, to ich.

Sam wielokrotnie korzystałem z podsłuchów w sprawach kryminalnych i dlatego wiem jak ważny to element pracy operacyjnej w sytuacji, kiedy wszelkie inne podjęte działania, nie przyniosły sukcesu w zdobyciu dowodów na popełnienie przestępstwa przez osobę wcześniej objętą kontrolą operacyjną. Warto przy tym podkreślić, bo dziennikarze chyba o tym nie wiedzą, że do prowadzenia tego typu metod operacyjnych, wcześniejsze postępowanie procesowe (śledztwo) wcale nie jest wymagane, bo działania operacyjne (rozpracowanie) wszczyna się także na podstawie wiarygodnej informacji, że ktoś popełnił jakiś czyn przestępczy, który nie został jeszcze ujawniony. Rzecz w tym, że działania te prowadzone są dla potrzeb walki z przestępczością, a nie dla potrzeb politycznych osób pełniących kierownicze funkcje w państwie. I tu jest pies pogrzebany, a całe zło wynika z chorej koncepcji nadzoru politycznego (ministerialnego) nad działalnością wszelakich polskich służb. Chore jest to, że minister ma wgląd do prowadzonych spraw i może wydawać polecenia, aby prowadzone były we wskazanym przez niego kierunku lub dotyczyły wskazanych przez niego osób. W demokratycznym państwie kontrolę nad działalnością służb winien mieć tylko niezależny od rządu organ przedstawicielski, z tym zastrzeżeniem, że kontrola ta winna dotyczyć jedynie legalności podejmowanych działań, bez prawa informacji dotyczącej merytorycznego ich prowadzenia. A zadaniem ministra winno być jedynie zabezpieczenie legislacyjne, finansowe, organizacyjne i administracyjne tych służb. I tylko to i nic więcej.

Ostateczna konkluzja jest więc taka, że jeżeli CBA nie miało prawa dokonania zakupu tego systemu, to sąd nie miał prawa wydawać zgody na jego stosowanie, a zakup sfinansowano z funduszu sprawiedliwości. Wniosek jest więc tylko taki, że nielegalnego zakupu Pegasusa i jego wykorzystania dokonali politycy. Na znalezienie odpowiedzi na pytanie „którzy?” wystarczy tylko połączyć wszystkie wskazane kropki.

Janusz Bartkiewicz

http://janusz-bartkiewicz.eu

***

Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w felietonie nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.

REKLAMA

REKLAMA