https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Okiem psychologa: nie patrz w górę (3)

Fundamentem, na którym opiera się nasze życie, jest bez wątpienia edukacja. Od tego jaki jest jej poziom, zasięg i priorytety zależą nasze osobiste losy: nasze sukcesy i porażki. Dzięki rzetelnej edukacji rosną nasze możliwości i szanse na podejmowanie racjonalnych decyzji, na postęp i godne, świadome życie. Promowanie światopoglądu naukowego jest i być powinno podstawowym celem systemów edukacji w każdym kraju. Kiedy jednak przyjrzymy się bliżej temu, co dzieje się dziś w polskiej edukacji (nie poruszam tego wątku szerzej, bo to temat na inny artykuł) to możemy wpaść w zdumienie, a nawet w panikę. Nie znajdziemy bowiem w naszych szkołach, na żadnym etapie kształcenia – podstawowego i ponadpodstawowego – zajęć z metodologii badań czy filozofii nauki, za to możemy dogłębnie poznać losy Jezusa z Nazaretu, dowiedzieć się, że świat został stworzony przez Boga w ciągu siedmiu dni, i że człowiek jest również jego dziełem w gotowej i pełnej postaci, a także poznać historię polskiego narodu i jego wielkich historycznych dokonań (nie jest to w żadnym razie krytyka religii, jako sensotwórczej opowieści, niemniej uważam, że szkoła nie jest właściwym miejscem do rozpowszechniania podobnych opowieści. Program „Nowy Ład” zakłada 6 godzin tygodniowo lekcji historii, a w technikach i liceach ogólnokształcących mają zostać wprowadzone zajęcia z historii XX wieku głównie Polski). Kończąc edukację mamy problemy ze złożonymi problemami, takimi jak: problem wielkich liczb, powrotu do średniej, czy krzywej Gaussa, z której dostrzegamy najczęściej wyłącznie krańcowe wartości (sam robiłem takie badania na uczniach liceów z województwa dolnośląskiego). Czytelną i nie pozostawiającą wątpliwości wskazówką w jakim miejscu znajduje się Polska edukacja i w jakim kierunku zmierza, jest decyzja Minister Edukacji i Nauki podjęta z końcem grudnia 2021 roku, o nadaniu Medalu Komisji Edukacji Narodowej egzorcyście. Minister chwalił go za walkę z szatanem i za cudowne uzdrowienia. Wyniki ostatnich badań Eurobarometru (które przytaczam w pierwszej części) nad zaufaniem do nauki wydają się tylko potwierdzać przypuszczenie, że efekty dobrej zmiany w edukacji polskiej zaczynają być widoczne. Nie napawa to optymizmem i prowadzi do ponurej konstatacji, że być może kolejne pokolenia Polaków patrząc w górę, zamiast szukać tam prawdy o świecie, będą już tylko wypatrywać boskiej opatrzności. Oby taki czarny scenariusz się nie ziścił…

Niechęć do nauki może też mieć związek z trudnościami w rozumieniu samej nauki, jako metody poznawania rzeczywistości i traktowaniu jej, a zwłaszcza jej rezultatów w postaci teorii naukowych, jako często nieprzystających do codziennych praktyk życiowych. Znane jest i dość powszechne przekonanie że „to tylko teoria, a w praktyce jest inaczej”, ukazujące wyższość praktyk życiowych nad naukowymi teoriami. Cóż oznacza jednak pojęcie praktyki życiowej? Najczęściej pojawia się właśnie w opozycji do teorii. Czym są teorie wiemy (choć pobieżnie). To na dziś potwierdzone w empirii (badaniu, najczęściej metodą eksperymentalną z podwójna próbą badawczą) twierdzenia na określony temat. Potwierdzone w empirii, czyli poddane surowym testom falsyfikacyjnym. Z kolei podstawą konkretnych praktyk mogą być zarówno teorie naukowe, jak to ma miejsce w medycynie, inżynierii itd., jak i nasze nawyki myślenia i działania, które nie mają pokrycia w dowodach, dające nam jednak poczucie sensu i w dość wąskich granicach (naszych światów) jakoś działające. Praktyki życiowe oparte są także na intuicji (zgromadzonych doświadczeniach w określonych obszarach działania). Są istotne w sytuacjach wymagających np. podjęcia szybkich decyzji, kiedy racjonalna analiza jest w zasadzie mało przydatna – np. działania strażaków, w grze w pokera). Niestety, praktyki życiowe mogą opierać się na pseudowiedzy lub jawnych bzdurach i – o ile nie niszczą nam zdrowia i nie zagrażają życiu – mogą się jakoś sprawdzać w kontekście własnych opowieści. Skąd zatem bierze się przekonanie, że to właśnie praktyki sprawdzają się w życiu, a nie teorie?

Trzeba zacząć od rozróżnienia pojęć: teoria naukowa różni się zasadniczo od pewnej formy refleksji, potocznie zwanej teoretyzowaniem, która jest niczym innym, jak snuciem spekulacji i z teorią ma niewiele wspólnego. Bowiem teorie naukowe mają solidną podstawę w empirii, a spekulacje nie. Jeśli chodzi o przyczyny wiary w wyższość praktyki nad teorią, jest nią przede wszystkim ignorowanie wszelkich dowodów podważających określoną praktykę (rosnąca liczba osób nieszczepionych zapadających na choroby zakaźne – brak jakichkolwiek oznak autyzmu u dzieci zaszczepionych) oraz łatwe zapominanie tych sytuacji, w których nas zawiodły. Powszechnie znany jest także efekt placebo, który zwykle wyjaśnia większość pozytywnych efektów praktyk opartych o pseudonaukę (np. tzw. skuteczne strategie rozwoju osobistego) oraz efekt powrotu do średniej np. w przypadkach powrotu do zdrowia po zażyciu leków homeopatycznych lub udziałowi w magicznych praktykach terapeutycznych (efekt ten najogólniej polega na tym, że po próbach nieudanych muszą znaleźć się próby udane – tym można wyjaśnić efekt, że katar nieleczony trwa tyle samo co leczony). Zapominany także, że teoria bierze swój początek w empirii (zaobserwowanie pewnych zdarzeń lub procesów, a potem testowanie postawionych hipotez) i do niej wraca. Tylko twierdzenia sprawdzonych teorii (których nie udało się sfalsyfikować) stają się podstawą do formułowania konkretnych, praktycznych rozwiązań (patrz cała technika i technologia). Zatem pytanie: czy mamy bardziej ufać konkretnym praktykom życiowym, czy też raczej polegać na naukowych teoriach? – jest źle postawione. Wszelkie bowiem skuteczne praktyki są albo mocno osadzone w teoriach albo w naszych doświadczeniach (a raczej ich podsumowaniu, które dokonuje nasz mózg – będące pewną hipotezą, oceną prawdopodobieństwa tego co może się zdarzyć- czyli i w sumie pewną teorią). W tym drugim przypadku ważna jest wielkość doświadczenia (tzw mistrzostwo) – im większe, tym bardziej skuteczna będzie określona praktyka. Jak zauważa F. Fukuyama: „wiele praktycznych osób lekceważy teorie, ale same przez cały czas postępują zgodnie z przewidywaniami teorii, których po prostu nie uznają” (F.Fukuyama „Tożsamość”).

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną przyczynę współczesnego kryzysu naukowego światopoglądu, jaka tkwi w paradygmacie kulturowym postmodernizmu, którego wpływ na szeroko rozumianą humanistykę ponowoczesności jest nie do przecenienia. Nie ma tu miejsca na szczegółową analizę tego wpływu i na tropienie jego skutków we współczesnych narracjach (także tych potocznych), niemniej trzeba przynajmniej wskazać postmodernizm jako przejaw szerszej kultury indywidualizmu, nastawionej na uwewnętrznienie życia i sprowadzenie go do subiektywności, w ramach której rozumiane są i rozstrzygane wszelkie kwestie społeczne i poszukiwane są konkretne rozwiązania. Najogólniej mówiąc: postmodernizm, którego początki przyjmuje się w latach 60-tych XX wieku stanowił opozycję do dominującego wcześniej światopoglądu modernizmu, a zwłaszcza do takich kwestii jak: wiedza, nauka, poznanie i prawda. Postawę postmodernistów do wiedzy, nauki, poznania charakteryzuje antykartezjanizm, antyscjentyzm, antyreprezentacjonizm i krytyka obiektywizmu, dekonstrukcjonizm i antyfundamentalizm. Zwłaszcza w podejściu do nauki ujawnia swoją stanowczą odmienność, odmawia bowiem nauce posiadania jakiegokolwiek patentu na prawdę, poddaje też w wątpliwość jej wartości utylitarne. Mamy więc do czynienia z odrzuceniem naiwnej (według postmodernistów) apoteozy poznania naukowego w podejściu pozytywistycznym. Postmodernizm podkreśla szczególną wagę pluralizmu (doktryn, poglądów, teorii, kultur itd.) uznając, iż nie ma trwałych podstaw wiedzy. O ile w modernizmie odwoływano się do nauki opisującej fakty, o tyle w postmodernizmie uważa się, że ludzka wiedza to zmieniające się (w kontekście politycznym, historycznym, ekonomicznym) schematy interpretacyjne, które porządkują oraz nadają sens i znaczenie doświadczeniu. Nie ma jednej prawdy, lecz są jej wersje. To zakwestionowanie jednej poznawalnej prawdy i wyrażających ją teorii tworzy klimat programowego sceptycyzmu i nieufności do doktryn, które zgodnie z projektem oświeceniowym głoszą, że posiadają wiedzę pewną. Taki klimat umysłowy sprzyjał niewątpliwe szukaniu sensu, ale też jakiejś prawdy, w sobie i we własnych narracjach i znakomicie wpisywał się w postulaty neoliberalizmu – wolności, niezależności myśli i poglądów, demokracji, w tym do prawa do wypowiadania się niemal w każdej ważnej kwestii, czyli posiadania własnego zdania. Postulat „to moje i dzielę się tym” stał się akceptowaną zasadą komunikacji społecznej, co w praktyce oznacza, że nie istnieją uprzywilejowane punkty widzenia, że każdy ma prawo (a nawet obowiązek) do opinii na dowolny temat, nawet jeśli nie posiada w danej dziedzinie żadnej wiedzy (ten postulat stał się obowiązkowy w ponowoczesnej dydaktyce – dzieci są wprost zachęcane do dzielenia się swoimi opiniami, bez względu na to, jaki jest ich poziom wiedzy na ten temat). Ważna staje się wiec nie precyzja, jasność i logiczność myśli i wypowiedzi, lecz ich autentyczność i szczerość. Mówienie od serca – jak zauważa filozof H. Frankfurt- wypowiadanie się z uniesieniem i pasją, rozmawianie jak człowiek z człowiekiem, bycie szczerym i otwartym stają się kluczowymi współczesnymi wartościami. Skoro prawda obiektywna nie istnieje i istnieją tylko różnorodne, równorzędne narracje o świecie, można mówić, co ślina na język przyniesie, byleby mówić od siebie, najlepiej odwołując się do własnych doświadczeń (książki napisane w tym duchu świetnie się sprzedają, a wyjęte z nich cytaty krążą po Internecie niczym prawdziwe perły mądrości). Niewiarygodny wprost rozmiar bzdur i bełkotu, który zalewa dziś Internet i portale społecznościowe (i który nigdy wcześniej nie osiągnął takiej skali) jest dowodem na to, że postmodernizm, jest ciągle żywym kulturowym zjawiskiem i głęboko wniknął w umysły ludzi.

Na ciąg dalszy zapraszam do kolejnego wydania Tygodnika DB 2010.

Marek Gawroń

Od redakcji: autor jest psychologiem – terapeutą, coachem, ekspertem w wielu krajowych i międzynarodowych projektach badawczych oraz rozwojowych. Publikował w czasopismach naukowych z zakresu psychologii emocji, empatii i relacji terapeutycznych. Prowadzi prywatny gabinet. Kontakt: margaw@op.pl.

REKLAMA

REKLAMA