https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Jacy jesteśmy?

Jacy jesteśmy?

Przypominamy świąteczny felieton śp. redaktora Andrzeja Basińskiego, który po raz pierwszy został opublikowany na łamach Tygodnika DB 2010 w nr 369 z 21 grudnia 2017 roku.

Okres zimowych świąt kojarzy się zwykle z dokonywaniem rocznego bilansu osiągnięć i niepowodzeń, a ich oprawa i obyczaje nastrajają optymistycznie, chociaż często się zdarza, że już w niedługim czasie dochodzi do smutnej weryfikacji planów na najbliższe miesiące. Po prostu magia świąt tłumi na moment skrzeczącą rzeczywistość…

Kto zasiądzie do wigilijnej wieczerzy? Z pewnością w większości będą to zwykli, szarzy obywatele, życzący sobie nawzajem zdrowia, pragnący spokoju i w miarę pomyślnej przyszłości swoich rodzin. Wśród nich będą ci, którzy aktywnie uczestniczyli w „Szlachetnej Paczce”, przywracającej nadzieję i wiarę w ludzi tym, których los gorzej potraktował, a w styczniu obdarzą swoimi datkami Orkiestrę Jurka Owsiaka, jednego ze świeckich świętych, wspomagającego z udziałem milionów rodaków rodzimą służbę zdrowia. Do stołów zasiądą uczestnicy także wielu innych charytatywnych akcji – ci, którzy natychmiast ruszają do pomocy ofiarom klęsk żywiołowych, pomagają na co dzień kalekom i potrzebującym sąsiadom, wolontariusze nie liczący prywatnego czasu i osobistych korzyści, aby tylko zaspokoić najpilniejsze potrzeby bliźnich; ludzie z otwartymi głowami, cieszący się naprawdę z sukcesów innych, nastawieni na budowanie, na dbałość o dobrą markę Polski, na respektowanie prawa i zasad społecznego współżycia, które mają gwarantować powszechny ład i jaśniejszą przyszłość.

Ale opłatkiem będą się dzielić również ci, którzy nie mogą ścierpieć osiągnięć ludzi żyjących obok, ale i dalej, bezwzględni stróże moralności, klepiący pacierze bez cienia wyrozumiałości dla innych, bez względu na okoliczności notorycznie uważający się za poszkodowanych i ciągle szykujących za to odpłatę oraz marzący o zemście, nienawidzący myślących nowocześnie i w ogóle inaczej, gardzący darem wolności i domagający się wzięcia „onych” za mordy, czujący osobliwą przyjemność pod butem męża opatrznościowego, któremu ślubują ślepą wierność, bojących się panicznie innych niż oni, stale domagający się surowych kar za wszystko. Możliwe, że przy stole, zgodnie ze zwyczajem, przygotowali puste miejsce dla „zbłąkanego wędrowcy”, ale gdyby rzeczywiście taki nagle się pojawił, pogoniliby go, aż by buty pogubił…

Jacy jesteśmy? I tacy, i tacy. Coraz częściej wydaje mi się, że ci drudzy biorą górę, że urzekło ich zło i że rozprzestrzeniają się jak dżuma. Bardzo chciałbym się mylić. Może nadchodzący rok będzie mimo wszystko lepszy, może przyniesie tak bardzo oczekiwaną nadzieję? Tego życzę wszystkim, zwłaszcza tym pierwszym, dzięki którym trwam w wierze w ludzi…

Andrzej Basiński

REKLAMA

REKLAMA