https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Świdnickie wirusy

Świdnickie wirusy

Rota przysięgi składanej przez policjanta to dla niektórych bardzo ważna chwila i bardzo ważna, nie tylko osobista, deklaracja. Dla innych to tylko słowa, które po wypowiedzeniu, z miejsca ulecą gdzieś w niebyt. To bardzo smutna, ale niestety bardzo prawdziwa konstatacja.

***

Każdy policjant, zanim zostanie przyjęty do służby, składa uroczyste ślubowanie, w treści którego znajduje się też deklaracja, że będzie pilnie przestrzegać prawa i dyscypliny służbowej, strzec honoru, godności i dobrego imienia służby oraz przestrzegać zasad etyki zawodowej. A zasady tejże etyki określone są w zarządzeniu nr 805 Komendanta Głównego Policji z 31 grudnia 2003 r. Rota przysięgi dla policjanta to coś w rodzaju drogowskazu, którym powinien kierować się w swej służbie i pełnić ją nie tylko dlatego, by na chleb z masłem i szynką dla siebie i rodziny zarobić, ponieważ winien pełnić ją przede wszystkim dla dobra i bezpieczeństwa obywateli i państwa, chroniąc ustanowiony Konstytucją RP porządek prawny. A każdy, kto uważa inaczej, winien poszukać sobie innej roboty, niezależnie od tego jaką w policji pełni funkcję. I od razu podkreślę, że im funkcja wyższa, tym większa powinna być odpowiedzialność i to, co zwykłemu policjantowi może być niekiedy wybaczone, nie można wybaczyć tym, którym powierzono różne wysokie stanowiska w policji.

Piszę o tym dlatego, że czuję się mocno zobowiązany wobec tych wszystkich wałbrzyskich funkcjonariuszy, którzy – szukając pomocy w wyrugowaniu zła, które według nich rozpanoszyło się w Komendzie Miejskiej Policji w Wałbrzychu – zwrócili się też o pomoc do mnie i redakcji Tygodnika DB 2010. Myślę, że w jakimś, chociażby nawet niewielkim zakresie, pomocy tej możemy udzielić, informując Czytelników z czym i z kim zmuszeni są walczyć wałbrzyscy funkcjonariusze. Zdaję sobie przy tym sprawę, że nie wszystkim wałbrzyskim stróżom prawa się to podoba, ponieważ docierają do mnie takie pojedyncze sygnały. Jednakże ważniejszą jest opinia zawarta w datowanym na 27.04.2021 r. zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa, skierowanym przez policjantów do Prokuratury Okręgowej w Świdnicy: Otóż piszą oni, że „(…) W chwili obecnej sprawa została nagłośniona w wałbrzyskim Tygodniku DB 2010. 15-tysięczny nakład tygodnika, internetowy dostęp do niego oraz komunikator WhatsApp pozwolił, aby już w chwili obecnej duża część ze 170-tysięcznej Aglomeracji Wałbrzyskiej zapoznała się z problematyką. (…) Przechodząc do sedna naszego zawiadomienia chcemy podkreślić, że pisma skierowane w dniu 25.03.2021 r. do KGP oraz KWP nie przyniosły prawie żadnego efektu. (…) Napisaliśmy, że prawie nie było efektu, ponieważ w dniu 16.03.2021 r. Wydział Kontroli KWP we Wrocławiu przeprowadził w tej sprawie kontrolę w komendzie w Wałbrzychu. My uważamy, że kontrolę bardziej spowodowała publikacja w Tygodniku DB 2010 i na stronie Pana Janusza Bartkiewicza niż nasze pismo, ale tak czy inaczej kontrola stała się faktem.(…)”.

Już pisałem o tym, że Prokuratura Rejonowa w Świdnicy, na podstawie anonimowego zawiadomienia (z 25.03.2021 r.) wszczęła w czerwcu 2021 r. śledztwo, obejmujące sześć wątków, w tym dwa dotyczące zmuszania funkcjonariuszy do służby w okresie pandemii, w warunkach narażających zdrowie i życie ich samych, a także członków ich rodzin oraz obywateli Wałbrzycha, jak również stosowania przez tych samych przełożonych mobbingu. Okazuje się jednak, że nad śledztwem tym zaczynają się powoli zbierać „czarne chmury”, czyli zauważone przez skarżących się funkcjonariuszy niebezpieczeństwo umorzenia śledztwa i zamiecenia całej sprawy pod przysłowiowy dywan. Wiem o tym, ponieważ dysponuję kopią skierowanej 16 października br. do prokuratora okręgowego skargi na czynności podejmowane przez prokuratora rejonowego w Świdnicy, w postępowaniu prowadzonym pod sygn. akt PR 3 Ds.165.2021, wraz z wnioskiem o objęcie tej sprawy nadzorem prokuratury okręgowej. Skarżący informują prokuraturę okręgową, że docierają do nich informacje wskazujące na to, że śledztwo to zostanie w grudniu umorzone z uwagi na kończący się okres statystyczny. Jest to znany mi od dawna zwyczaj (nie tylko prokuratury), aby niewykryte śledztwa umarzać, by nie podnosić statystyki spraw niewykrytych w danym roku sprawozdawczym. W piśmie policjanci zwracają uwagę na kilka faktów, dających im podstawę do wyrażenia tak sformułowanej obawy, których nie będę wszystkich tu opisywał, zatrzymując się na tych najistotniejszych. Pierwszy dotyczy połączenia w jednym śledztwie wątków dotyczących mobbingu i wątków „covidowych”, co powoduje, że objęte nimi osoby podejrzane w jednym wątku, są świadkami w innych, a to daje podstawę do podejrzenia, że już w momencie wszczęcia śledztwa prokurator z góry zakładał, że nikomu nie przedstawi zarzutu. I to we wszystkich wątkach tego śledztwa. Ponadto policjanci wskazują, że pokrzywdzeni mobbingiem przesłuchiwani są przez prokuratora na terenie KMP, przez co obawiają się mówić cokolwiek przeciwko swym przełożonym (co bardzo dziwi prokuratora), a z drugiej strony bardzo obszerne zeznania składają funkcjonariusze, którzy nigdy nie byli podwładnymi tego, który wobec innych stosował brutalny mobbing. Efekt tak uzyskanych dowodów na pewno dla nikogo nie będzie zaskoczeniem. Ponadto prokurator absolutnie nie bierze pod uwagę przyczyny niechęci pokrzywdzonych do składania obciążających zeznań, która wynika z faktu bardzo bliskich kontaktów tego przełożonego z funkcjonariuszami Biura Spraw Wewnętrznych. Genezę tych bliskich kontaktów opiszę w jednym z kolejnych felietonów poświęconych tej sprawie. Innym zarzutem autorów tego pisma jest to, że prokurator bardzo ślimaczy się z przeprowadzeniem dowodów, które oni przeprowadziliby w dwa dni. Jest to dziwne tym bardziej dlatego, że źródła tychże dowodów podali prokuraturze na przysłowiowym talerzu. I na koniec wisienka na torcie. Świadek – były prominentny funkcjonariusz KMP w Wałbrzychu – przez dwa miesiące nie otrzymał wezwania na przesłuchanie, ale zamiast tego otrzymał od prokuratora pismo z zapytaniem, o której godzinie 7-8 miesięcy miał kontakt z jednym z zarażonych koronawirusem funkcjonariuszy KMP, tak jakby prokurator nie wiedział, że pisemna odpowiedź nie ma żadnej mocy procesowej. No i w pytaniu chodziło przede wszystkim o konkretną datę i godzinę tego spotkania (zarażony policjant wykonywał czynności w jednym z wałbrzyskich urzędów), czego tenże kandydat na świadka nie koniecznie musi pamiętać. Policjanci podejrzewają, że właśnie o to chodzi, bo gdyby się w pisemnej odpowiedzi pomylił, to wówczas prokurator mógłby odstąpić od jego formalnego przesłuchania z uwagi na to, że jest niewiarygodny. A przecież chodziło o to, że mógłby on potwierdzić, że w określonym – nawet tylko z grubsza – czasie, zarażony funkcjonariuszy na terenie urzędu wykonywał zlecone mu przez przełożonych obowiązki służbowe.

Na zakończenie słów kilka na temat genezy dobrych kontaktów z funkcjonariuszami BSW KGP jednej z osób objętych zawiadomieniem. Otóż jestem przekonany, że zarazki choroby toczącej wałbrzyską komendę, zostały zaimplantowane ze Świdnicy, kiedy na kierownicze (wysokie) stanowiska zaczęli być przenoszeni funkcjonariusze z tamtejszej komendy powiatowej, niekiedy „zatrzymując się” na krótki czas w innych nieodległych od Wałbrzycha komendach i komisariatach. Nazwaliśmy je z kolegami „świdnickimi wirusami”. Jestem w legalnym (co pragnę wyraźnie podkreślić) posiadaniu, wraz z kilkoma byłymi (emerytowanymi) wysokimi oficerami policji ze Świdnicy, wielu ciekawych dokumentów i informacji dotyczących podobnej choroby toczącej tamtejszą komendę w czasach, kiedy pracowali tam, przeniesieni później do Wałbrzycha, podopieczni jednego z „bohaterów” moich kilku wcześniejszych felietonów publikowanych na łamach Tygodnika DB 2010. Na wszelki wypadek informuję, że dokumenty te, chociaż całkowicie legalne, znajdują się w depozycie kilku zaufanych byłych funkcjonariuszy, niekoniecznie z terenu województwa dolnośląskiego.

Janusz Bartkiewicz

http://janusz-bartkiewicz.eu

***

Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w felietonie nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.

REKLAMA