https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Lockdown i pochwała najbliższej okolicy

Lockdown i pochwała najbliższej okolicy

Jeszcze kilka lat temu nawet średnio zarabiająca polska rodzina wyruszała latem do Turcji, Grecji, czy Egiptu. Egzotyka spowszechniała i była na wyciągnięcie ręki. To co tuż za rogatkami miasta, lokalne atrakcje i szlaki, nie budziły takich emocji. Staliśmy się współczesnymi nomadami, których praca i życie toczą się w nieustannej podróży. Im dalej tym lepiej. Spacery po okolicznych górach oddano w monopol nielicznym nestorom PTTK i seniorom, a lokalność nie kojarzyła się zwykle z niczym dobrym. Zatłoczone lotnisko we Wrocławiu stało się punktem startu w dalekie podróże.

Koniec epoki współczesnych nomadów?

Ostatnie miesiące lockdownu, spowodowanego chińskim wirusem, drastycznie zmieniły nasze nawyki. Skasowały praktykę życia ostatnich lat. Dramat gastronomii i hotelarstwa, pozbawionych gości, na długo odciśnie piętno w branży turystycznej. Dalekie destynacje, ale i popularne krajowe kierunki do kurortów od roku, z powodów decyzji administracyjnych, są właściwie wyłączone. Warunkowe otwarcie hoteli od 12 lutego 2021 r. nie zmieniło trendu, mimo wszystko zostajemy w domu.

W tych czasach jesteśmy skazani na lokalność, na najbliższą okolicę. Na spacer do lasu za osiedlem, wyjazd do Andrzejówki, oglądanie światełek w Książu i palmiarni albo spacer po deptaku, czy Słonecznej Polanie w Szczawnie – Zdroju. Nagle okazuje się, że piękne i atrakcyjne nie musi być tylko to co nieznane, dalekie i egzotyczne.

To okres kryzysu ale i czas zmiany naszej życiowej perspektywy. Doświadczenia ostatnich miesięcy pokazało, że to co bliskie, też jest często nieznane i ciekawe. Chełmiec, Borowa i Trójgarb stały się bardzo częstym celem krótkich rajdów, Lisi Kamień czy Czarnuszka dla mniej ambitnych spacerowiczów, a Wzgórze Gedymina dla najmniej wymagających. Zamiast egipskich piramid, czy greckich Meteorów, docieramy do Starego Książa, czy ruiny zamku Cisy.

Ponowne definiowanie tutejszości

Nasze osobiste przeżycia minionych miesięcy to maszerowanie na pobliskie wzgórza, do starych ruin. Niczym aktywne tu sto lat temu, pod koniec epoki wilhelmińskiej, grupy Wędrownych Ptaków. Wtedy za ideał uchodził nocleg w stodole, bądź drewnianej chacie krytej strzechą. W trakcie odpoczynku czytano bajki i literaturę oraz odgrywano przedstawienia teatralne. Teraz rodzinne wędrówki to fotografowanie i rozmowy o przyrodzie. Sposób na budowanie autoidentyfikacji, lokalnej tożsamości. Określanie na nowo treści słowa tutejszość.

Niezwykłym, ogromnym beneficjentem tej zmiany jest położone na Przełęczy Trzech Dolin pod szczytem Waligóry (936 m n.p.m.) w Górach Suchych – schronisko Andrzejówka. Drewniany budynek z 1933 roku ma charakter typowego schroniska, posiada specyficzną atmosferę. Docierało tu wiele osób spragnionych zimy, mrozu i przyrody. Tłumy gości każdego weekendu pokazały, że to co swoje i bliskie może być niezwykle atrakcyjne. Absolutny sukces popularności pomimo lockdownu.

I kiedy wyjdziemy z pandemii nasza na nowo odkryta lokalność będzie cenną wartością. Może wejdzie nam w krew podziwianie tego co tuż obok nas.

Piotr Sosiński

REKLAMA