https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Chodzi o zasady

Rozmowa z Lidią Geringer de Oedenberg, posłem do Parlamentu Europejskiego
 
logo_winieta_db2010pl_cmyk
w4y_logo
 
 
 
 
 
 
W tym tygodniu dotarła do nas informacja o złożeniu przez Panią rezygnacji z członkostwa w SLD. Co wpłynęło na podjęcie tej zaskakującej decyzji?
Lidia Geringer de Oedenberg: – Wyjaśniłam powody swojej decyzji na blogu i w specjalnym oświadczeniu. Nie chciałam funkcjonować dłużej w relacji gdzie dane słowo czy ustalenia są traktowane jak pustosłowie. W Parlamencie Europejskim pracuję przede wszystkim dla obywateli i mogę to robić bez szyldu partyjnego w Polsce. Zresztą, do PE startowałam pierwszy raz jako osoba bezpartyjna z listy SLD i się dostałam. Jak widać nie musiałam być członkiem partii, aby uzyskać dobry wynik.
 
Ale przecież sytuacje, o których Pani wspomina, nie zdarzyły się tuż po majowych wyborach do europarlamentu…
– Wcześniej już kilkakrotnie okazywało się, że kolegialne ustalenia nie są respektowane. Zawsze trudno mi było się z tym pogodzić, ale jednak starałam się dostrzec dobrą wolę tego, który „łamał zasady”. Tym razem wyszły na jaw fakty, które przelały czarę goryczy.
 
Dlaczego ta rezygnacja nastąpiła dopiero po wyborach?
– Ostateczne negocjacje odnośnie pozycji polskiej delegacji w grupie politycznej socjaldemokratów w nowo formowanym parlamencie były po wyborach. W zeszłym tygodniu spadła ostatnia kropla…
 
Działacze SLD uważają, że ich partia zostało wykorzystana przez Panią jako trampolina wyborcza.
– Kiedy decydowałam się na start z listy SLD, przypominam – jako osoba bezpartyjna, miałam już za sobą spory dorobek zawodowy i nie byłam anonimową osobą. Więc nie ma mowy o trampolinie. To raczej ja dałam swoje nazwisko i potencjalnych popierających, tych którzy doceniali moją wcześniejszą pracę na polu kultury.
 
Ale Pani koledzy mogą czuć się wykorzystani w myśl zasady: „Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść”.
Nigdy bym tak nie powiedziała o żadnym ze swoich kolegów i koleżanek. Ponadto z regionalnymi aktywistami, organizacjami pozarządowymi, związkowcami nadal zamierzam współpracować.
 
Na Facebooku pojawiły się ostre komentarze. M.in.:
– Żenada! Wychodzę z fanpagu i nie życzę powodzenia! Straciłam szacunek!
– No cóż. Tak już bywa, że oszukuje się swoich wyborców i ludzi, którzy pracują na wynik. Ledwo po wyborach a tu proszę, szczurza ucieczka.
– Ogromny zawód sprawiła Pani chyba wszystkim tym, którzy w SLD wierzą jeszcze w moc wspólnego działania. Tym ruchem osłabia Pani nie tylko Sojusz, ale także moją wiarę w ludzi.
Jak Pani skomentuje te wypowiedzi dotychczasowych sympatyków?
– Pojawiło się też bardzo dużo komentarzy pozytywnych, chyba warto też o tym powiedzieć, prawda? Ponadto nie sposób w kilku zdaniach opisać bardzo skomplikowaną sytuację. Ludzie znają tylko przekaz medialny, a ten im bardziej „dokręcony”, tym lepszy. Myślę, że SLD się sam osłabia, tolerując niedemokratyczne zachowania. Wcale nie było mi łatwo podjąć tę decyzję.
 
Czy nie żal Pani tych lat zaangażowania w konkretną formację polityczną?
– Nie żal mi wspólnej pracy i osiągniętych celów. Nikomu nie powinno być żal, bo wiele udało się osiągnąć. Jeśli czegoś mi żal, to tego, że ta praca nie została dostrzeżona przez kierownictwo partii.
 
A jakie ma Pani plany polityczne na przyszłość?
– Teraz myślę o pracy w PE i o tym, co uda się zrobić w tej kadencji w kwestii praw i bezpieczeństwa w internecie, stworzenia prawdziwego wspólnotowego rynku cyfrowego.
 
Czy dostała Pani propozycje od innych ugrupowań politycznych?
– Jestem bezpartyjna, ale pracować będę w mojej dotychczasowej grupie politycznej socjaldemokratów. Nie zmieniłam poglądów, ale zaprotestowałam przeciwko manipulacjom i brakowi respektu dla kolegialnych decyzji. Otrzymałam teraz ciekawą propozycję przejścia do grupy liberałów, wraz z nominacją na członka prezydium PE, ale z niej nie skorzystam. W moim proteście nie chodziło mi o stanowiska, ani pieniądze, bo każdy poseł zarabia tyle samo bez względu na funkcję. Chodziło o zasady.
 
Czy będzie Pani szukała swojego miejsca w polityce, czy raczej zostanie Pani swego rodzaju rentierem?
– Mam swoje miejsce do działania. Cała moja dotychczasowa działalność pokazuje, że spocząć na laurach nie zamierzam. Rezygnacja z krajowego szyldu partyjnego nie oznacza rezygnacji ze zobowiązań poselskich. W PE czeka mnie mnóstwo pracy.
walbrzych4you.pl (RED)
 
Stanowisko SLD w Wałbrzychu
w sprawie europoseł Lidii Geringer de Oedenberg
Sojusz Lewicy Demokratycznej w Wałbrzychu z zaskoczeniem przyjął informację o rozstaniu z partią eurodeputowanej Lidii Geringer de Oedenberg. Trudno w chwili obecnej jednoznacznie stwierdzić, co było przyczyną takiego właśnie postanowienia pani poseł. Zarzuty jakie artykułuje pod adresem partii w sposób jednoznaczny wskazują, iż jest ono wynikiem długofalowego procesu. Mając to na uwadze, postępowanie Pani poseł określamy jednoznacznie negatywnie. O tym czy było to planowane działanie na szkodę partii rozstrzygnąć muszą wyborcy. Bez względu na to, co było powodem podjęcia decyzji o odejściu z SLD w bardzo złym świetle stawia to intencje jakimi kierowała się startując z list naszej partii w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

REKLAMA

Kliknij tutaj

Aby kontynuować zaakceptuj korzystanie z plików Cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close