https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Polskie zombi

logo_winieta_db2010pl_cmyk
 
 
 
 
 
 
 Są takie chwile, kiedy wstydzę się, że jestem Polakiem. Gdybym w okolicach życiowego półmetka posiadał dar przewidywania, w jakiej Polsce będę egzystował w pierwszych dekadach XXI stulecia, prawdopodobnie zabrałbym z piaskownicy swoje zabawki i osiedliłbym się w którymś ze społeczeństw przewidywalnych, w których potwory z najczarniejszych snów stanowią mikry margines. U nas mnożą się one jak króliki i wpływają w znaczny sposób na życie w kraju Lachów.
Po tym, czego byłem świadkiem podczas pogrzebu generała Wojciecha Jaruzelskiego, postanowiłem nie reagować od razu i skomentować haniebne wydarzenia z pewnego dystansu. Obawiam się, że chociaż należę do ludzi spokojnych, będąc na Powązkach zrobiłbym poważną krzywdę chociażby potworowi z gwizdkiem, dłużej pokazywanemu przez telewizję, jednemu z hordy zombi, które szalało na warszawskim cmentarzu w miniony piątek. Mimo upływu wielu godzin, nie opadło jednak ze mnie poczucie uczestniczenia w horrorze i hańbie, jeszcze przed kilkunastoma laty trudnej do wyobrażenia, a spowodowanej przez stado bydła, odpadów mających za nic powagę i majestat śmierci oraz ból bliskich zmarłego. Gdyby część z zombi przez krótką chwilę zastanowiła się, czy nie byłoby jej obojętne, jeśli po zejściu z tego padołu ktoś w podobny sposób potraktowałby ich szczątki i ich bliskich, może zasięg i intensywność haniebnego występku na Powązkach nieco by zmalały. Ale taki wysiłek intelektualny przekraczał możliwości zombi, potrafiących tylko drzeć mordy, gwizdać oraz plugawić chwile smutku i powagi.
To, co zapewne wielu z Was obserwowało w przekazie telewizyjnym, było rzeczą straszną, nie mającą precedensu w naszej historii. Sceny z Powązek podziałały jak transmisja z kamieniowania kobiety posądzonej o niewierność małżeńską w kraju islamskim. Polska spadła w tym dniu do poziomu społeczeństw z mroków średniowiecza i nacji prymitywnych, z których kpi prawdziwa cywilizacja XXI wieku.
O postaci Generała kiedyś już pisałem. Jest on dla mnie przykładem męża stanu żyjącego w czasach trudnych i podejmującego trudne decyzje ze świadomością, że czyni to dla dobra kraju, którego jest obywatelem i z przekonaniem, że wielu nie zrozumie jego intencji i będzie na tym zbijać polityczny, wredny kapitał. Był człowiekiem odpowiedzialnym, państwowcem. Zrozumiał, że jego formacja nie może kształtować przyszłości kraju i nie reprezentuje większości narodu. Przyczynił się więc do utworzenia Okrągłego Stołu i nie piastował długo funkcji prezydenta RP, wycofując się w cień. Wziął na siebie całą odpowiedzialność za ciemne strony stanu wojennego i wielokrotnie przepraszał przez ten stan doświadczonych. Nieustannie walczył o swoje dobre imię. Tylko historia go osądzi i mam nadzieję, chociaż będzie to długo po mojej śmierci, że będzie to osąd sprawiedliwy, biorący pod uwagę wszystkie uwarunkowania jego czasów.
Najwięcej o słuszności wprowadzenia stanu wojennego mają do powiedzenia ludzie żyjący w tamtym okresie. Oni właśnie w zdecydowanej większości poparli decyzję Generała. I to powinno być najbardziej miarodajne. Ale tak jak w latach 60. i 70. minionego stulecia, kiedy mnożyli się kombatanci II wojny światowej, tak w ostatnim ćwierćwieczu mnożą się ludzie ziejący ogniem piekielnym, którym traktowali Generała i tych, którzy nawoływali do rzetelnego osądu jego postawy. Zaroiło się od politycznych gówniarzy, którzy wiedzieli wszystko lepiej od innych. Przed Generałem, opluwali w dniu pogrzebu także Bronisława Geremka, Czesława Miłosza i Tadeusza Mazowieckiego, stale wyją na prof. Bartoszewskiego podczas rocznicy Powstania Warszawskiego. Co o stanie wojennym mogą powiedzieć chuligańskie żółtodzioby? Nic. Ale jak tu nie wykorzystać kolejnej okazji do zadymy i kolejnej podłości? W ostatnich latach żerowanie zombi stało się jedną z najczarniejszych polskich specjalności, hańbiących nas w oczach świata. Wbijają swe ohydne zębiska i wypijają krew ludzi, którym nie dorośli do pięt. Kto inspiruje podobne hece? Byłoby ich znacznie mniej, gdyby nie czujność największej partii opozycyjnej i jej popłuczyn, zombi w wersji hard i soft. Oczywiście, gorliwych katolików, psiakrew. Swoją ponurą rolę odegrał tu Instytut POGARDY Narodowej, a także cuchnąca prasa skrajnej prawicy i debilne tabloidy, z których jeden w dniu śmierci Generała wywalił na stronie tytułowej wielką czcionką, że zmarł KRWAWY (na czerwono) dyktator. Podpisuję się obiema rękami pod słowami Daniela Olbrychskiego (opluwanego dosłownie z żoną przed warszawską katedrą przez zombi), że ks. Jerzy Popiełuszko, gdyby miał taką możliwość, byłby podczas mszy żałobnej jednym z księży koncelebrantów. Podczas tej mszy padły wymowne słowa o egzaminie wiary. Niestety, przed katedrą i na Powązkach było zapewne wielu katolików, którzy sprzeniewierzyli się tej wierze, której sensem jest miłosierdzie i przynieśli wstyd swojej wspólnocie.
Mam tylko nieśmiałą nadzieję, że o obliczu Polski decydować będą w latach najbliższych i dalszej przyszłości ludzie światli i sprawiedliwi, a nie potwory, które oglądaliśmy podczas żałobnej ceremonii ku czci Generała.
Andrzej Basiński

REKLAMA

Kliknij tutaj

Aby kontynuować zaakceptuj korzystanie z plików Cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close