Trzymam kciuki Panie Generale!

Polecamy1 marca, 2017

bohun bartkiewicz

 

 

 

 

 

Na początku stycznia 2017 r. z niektórych dolnośląskich, a zwłaszcza wałbrzyskich środków masowego przekazu dowiedziałem się o tym, że 27 grudnia 2016 r. do Sądu Rejonowego w Wałbrzychu wpłynął akt oskarżenia spłodzony we wrocławskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej przeciwko byłemu komendantowi wojewódzkiemu Milicji Obywatelskiej w Wałbrzychu oraz pierwszemu Komendantowi Głównemu Policji, generałowi (a w zasadzie nadinspektorowi) Leszkowi Lamparskiemu. Akt oskarżenia zarzuca mu popełnienie zbrodni komunistycznych, stanowiących jednocześnie zbrodnie przeciwko ludzkości, które polegały na tym, że w dniach 12-17 grudnia 1981 roku podpisał 92 decyzje o internowaniu 92 członków dolnośląskiej „Solidarności”. Tym samym IPN zarzucił mu popełnienie 92 zbrodni, co mogę tylko prześmiewczo skwitować, że tym samym umieścił generała na liście światowych rekordzistów w kategorii zbrodniarzy seryjnych. Śmieszne byłoby to jednak, gdyby nie było tak tragiczne.

Czytając teksty dotyczące tej sprawy nie mogłem pozbyć się poczucia wielkiego niesmaku na widok kolorowej fotografii byłego pierwszego Komendanta Głównego Policji, na której występuje w generalskim mundurze i z czarną przepaską na oczach. Jak przestępca, czyli ktoś, kogo w całej swej 30-letniej milicyjno/policyjnej karierze ścigał. Ktoś powie, że tego wymagają przepisy prawa prasowego. Owszem, wymagają, ale nikt też na nikogo nie nakłada obowiązku publikowania wizerunku osoby, o której pisze. Opublikowanie takiej fotografii, w moim osobistym odczuciu, było i jest zamierzeniem celowym, mającym szczególnie deprecjonować postać generała w oczach czytelników. A przeciw takiemu postępowaniu, jako były Jego podwładny, stanowczo protestuję i mam uzasadnione przekonanie, że nie jestem w tym odosobniony. Mam nadzieję, że raczej zażenowaniem wałbrzyskich sędziów, wywołanym treścią aktu oskarżenia i osoby której dotyczy, tłumaczyć należy to, iż Sąd Rejonowy w Wałbrzychu zwrócił się do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, o przekazanie sprawy do Sądu Okręgowego w Świdnicy, czego jednak sąd apelacyjny nie uwzględnił.

Pisząc te słowa wiem, że termin rozprawy nie został jeszcze wyznaczony, ale kiedy się tylko rozpocznie, na pewno będę obecny na każdym posiedzeniu. Mam też nadzieję, że pojawią się na nim i inni byli podwładni generała, nie tylko z Wałbrzycha, ale i z całego byłego województwa wałbrzyskiego, o co gorąco apeluję. Nasza obecność na tej rozprawie niech będzie wyrazem przekonania, że zarówno generał, jak i my wszyscy, którzy z przestępczością z całym poświęceniem walczyliśmy, nie mamy się czego wstydzić i w sądzie, wokół niego, stać będziemy z wysoko podniesionym czołem. Jestem święcie przekonany, że na wszystkich posiedzeniach sądu pojawią się różni byli i obecni działacze „Solidarności”, którzy będą starali się generała obrażać i naruszać jego honor i godność osobistą. Wtedy my będziemy świadkami tego, że do takich przestępczych działań dochodziło, a jednoczesne dodamy mu otuchy, że nie został pozostawiony samemu sobie.

Akt oskarżenia jest – w mojej ocenie – efektem wprost zwierzęcej nienawiści do wszystkiego, co się z byłą PRL wiąże, a czego niepodważalnym dowodem jest obecne masowe zwalnianie ze służby wszystkich tych funkcjonariuszy, którzy do służby wstąpili przed 1990 rokiem. Każe się im pisać raporty o zwolnienia, aby nadać temu haniebnemu postępowaniu charakter dobrowolności, czyli samoistnych decyzji. Świadczy to o jakimś intelektualnym problemie decydentów, którym się wydaje, iż ktokolwiek uwierzy, że w całej Polsce z nagła zapanował wirus emerytalnego szaleństwa policjantów, mających w swych służbowych życiorysach skazę służby w Milicji Obywatelskiej. Ta sama zwierzęca wprost nienawiść i chęć prymitywnej zemsty, podyktowała uchwalenie przepisu, zgodnie z którym policjanci mający chociażby jeden dzień służby w strukturach Służby Bezpieczeństwa i 27 lat służby w policji, otrzymają emerytury nie przekraczające 2000 zł brutto, niezależnie od stopnia i zajmowanego w policji stanowiska. Jestem przekonany, że jest to większa zbrodnia, niż ta, której popełnienie zarzuca się generałowi Lamparskiemu oraz pozostałym byłym szefom wszystkich wojewódzkich urzędów spraw wewnętrznych (czyli komendantom wojewódzkim MO) i że jej popełnienie zostanie kiedyś stosownie i sprawiedliwie ukarane. Ci, którzy dostają spazmów z radości, że IPN wytacza im procesy, muszą pamiętać, że zapadały już wyroki sądów powszechnych, które uznały, iż zarzucane przez IPN zbrodnie uległy przedawnieniu. Przykładem może być postanowienie Sądu Najwyższego z 23.05.2014 r. (sygn. akt. III KK 32/14), w którym stwierdził, że bieg terminu przedawnienia tych zbrodni, o ile nie są one zarazem zbrodniami wojennymi lub zbrodniami przeciwko ludzkości, rozpoczyna się 1 stycznia 1990 r., a uchwalona później zmiana przepisów (nowelizacja ustawy o IPN z dnia 13 maja 1999 r.) nie mogła spowodować jego odżycia.

Generałowi Lamparskiemu IPN zarzucił zbrodnię komunistyczną, będącą jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, ucieszą się zdeklarowani jego wrogowie. No to mam dla nich niespodziankę w postaci wyroku Sądu Okręgowego w Szczecinie, który we wrześniu 2016 r., umorzył postępowanie w sprawie byłego komendanta wojewódzkiego MO w Szczecinie oskarżonego o bezprawne internowania w stanie wojennym. W oparciu o rzymski statut Międzynarodowego Trybunału Karnego z 17 lipca 1998 r., który dotyczy zbrodni przeciwko ludzkości, sąd ten doszedł do przekonania, że zachowania oskarżonego nie stanowiły zbrodni przeciwko ludzkości, a wskutek upływu czasu czyny mu zarzucone uległy przedawnieniu. Wyrok taki zapadł, mimo że 14 października 2015 roku siedmiu sędziów Sądu Najwyższego podjęło uchwałę (sygn. akt I KZP 7/15) stwierdzającą, że umyślne pozbawienie wolności innej osoby – po spełnieniu szczególnych warunków – może być uznane za zbrodnię przeciwko ludzkości. Zwracam uwagę na słowa „po spełnieniu szczególnych warunków”, a te uwzględnione są w art. 7 Statutu Rzymskiego, na co właśnie powołał się sąd w Szczecinie. Mógł tak orzec, ponieważ wspomniana uchwała 7 sędziów Sądu Najwyższego nie ma statusu zasady prawnej obowiązującej inne sądy, w tym sam Sąd Najwyższy obradujący w innym składzie.

Pozostaje więc nadzieja tym, że wałbrzyski sąd głęboko pochyli się nad problemem i nie ulegnie populistycznym naciskom solidarnościowych środowisk, których jednym z przedstawicieli jest nieznany mi Ryszard M. (nie internowany). Publicznie opowiada on, że: wałbrzyscy esbecy prowadząc działania przeciwko miejscowym działaczom Solidarności często mówili o sobie, że są „psami Lamparskiego.” Totalna bzdura na resorach, bo nawet jeżeli by coś takiego mówili (a zaręczam, że nie mówili), to mówiliby, że są „psami Feniga”, bo to on był ich formalnym i faktycznym szefem. O czym każdy wówczas wiedział, a dziś wiedzieć powinien.

Trzymam mocno kciuki Panie Generale!

Janusz Bartkiewicz

www.janusz-bartkiewicz.eu

Tagi: , ,