Wyszło szydło z worka

Polecamy13 października, 2016

 

bohun bartkiewicz

 

 

 

 

Przeczytałem, że w kierownictwie Platformy Obywatelskiej zapadła decyzja, żeby wycofać się z wojny o Trybunał Konstytucyjny i skupić na konflikcie o aborcję, co Platformie pozwoli przechwycić wyborców protestujących przeciw zaostrzeniu przez PiS prawa dotyczącego warunków usuwania ciąży. Co do tego, że PO prędzej czy później wycofa się z walki o utrzymanie konstytucyjnej pozycji Trybunału, nie miałem żadnych wątpliwości. Dla PO wygodniej jest, kiedy likwidację Trybunału przeprowadzi nadprezes IV RP Jarosław PiS, bo gdy Platforma – jak tam zakładają – wróci do władzy (być może w koalicji z Nowoczesną i PSL), to będzie miała wolne ręce, by wprowadzać swój liberalny program „róbta co chceta”. Nadchodzi czas dla lewicy i oby go nie zmarnowała.

* * *

Wypełniająca funkcję premiera pani Beata Szydło, publicznie oświadczyła, że razem Mateuszem (czyli z wicepremierem Morawickim) są pomazańcami Jarosława Kaczyńskiego, który zresztą desygnował ją – tu się poprawiła, że zaproponował Komitetowi Politycznemu PiS – na premiera swego rządu. Z tego, co pomazańczyni nadprezesa IV RP Jarosława powiada, wyciągam dwa wnioski. Pierwszy to ten, że wśród ludu smoleńskiego rośnie przekonanie, iż nadprezes IV RP Jarosław jest obdarzony w jakieś nadludzkie, (boskie?) przymioty. Nie dziwię się zbytnio tego rodzaju myśleniu, bo niedawno na tablicy w jednej ze szkół w Szamotułach (woj. wielkopolskie) nauczycielka wywiesiła szkolną gazetkę, z której wynikało, że Lech Kaczyński i Karol Wojtyła, obok Józefa Piłsudskiego, to „twórcy Polski Porozbiorowej”. Mówiąc prawdę, dziwię się, że nikt jej nie ukarał za pomniejszanie roli tej „trójcy”, bo przecież nie ma wątpliwości, że przynajmniej dwaj pierwsi byli w istocie twórcami chrztu Mieszka I i jego dworzan, co przyjęto uważać za chrzest Polski, której wówczas zdaje się jeszcze nie było. Wniosek drugi, jaki mi się nasunął, to konieczność uznania, iż nie prezydent IV RP, ale jej nadprezes Jarosław, desygnuje premierów polskiego rządu, bo jestem przekonany, iż wypełniająca funkcję premiera Beata Szydło, dopuściła się tak zwanej freudowskiej pomyłki, bo nie panując nad swą podświadomością ujawniła, że tak naprawdę doskonale wie, kto ją na premiera desygnował i dlaczego miał prawo tak postąpić.

* * *

Nie tylko z odległą przeszłością, ale także i z tą bardzo nieodległą, PiS ma wyraźne kłopoty. Bo oto dowiedzieć się mogliśmy, że niejaki Piotr Tutak (prezes Europol Gazu) i jego zastępca Krzysztof Rogala dostali po 400 tys. zł nagrody z zysku wypracowanego przez tą spółkę w 2015 roku. Problem z przeszłością polega na tym, że w spółce tej zaczęli pracować dopiero od pierwszej dekady lutego 2016 roku. A po 200-300 tys. zł nagrody (z tego samego powodu) dostali też członkowie jej rady nadzorczej, którzy w 2015 roku przepracowali w niej zaledwie kilka dni. Już nie muszę dodawać, że wszyscy oni znaleźli się tam z nadania PiS, czyli nadprezesa IV RP Jarosława. Więc niech nikt nie mówi, że wołająca w kampanii wyborczej pani Beata Szydło, że „dadzą radę”, kłamała. Bo jak widać, mówiła samą prawdę i tylko prawdę, albowiem dają sobie radę w sposób wręcz doskonały.

* * *

Słucham i czytam różne wypowiedzi, z których wynika, że nadprezes IV RP Jarosław zaczyna mieć ze swoimi poddanymi poważne problemy, wynikające z tego, iż poczuli oni wiatr w żagle i chcąc urzeczywistnić powyższe hasło Beaty Szydło, jak stonka ziemniaczane pole, tak oni obsiedli wszystkie możliwe do objęcia (w Polsce i za granicą) funkcje i fuchy. Nadprezes IV RP Jarosław, kiedy się o tym dowiedział, ponoć mocno się obruszył i nakazał CBA przeprowadzić swoistą kwerendę, aby różnych takich „Miśkiewiczów” (o co chodzi, każdy chyba wie) z pozajmowanych stołków powyrzucać. A ja jestem jakoś dziwnie przekonany, że to tylko element strategii nadprezesa IV RP Jarosława, który w ten sposób chce zasygnalizować suwerenowi rzecz bardzo ważną. Otóż chce suwerenowi pokazać, że on – jako Ojciec Narodu – pilnuje, aby draństwo z miejsca ukrócić, a wszelkie patologie w spółkach skarbu państwa „wypali gorącym żelazem”. Wtóruje mu w tym jego zastępca Joachim Brudziński, zapowiadający „cięcia do kości” kierujących się prywatą osób, które się ubrały „w gacie z napisem PiS”. I jak tu nie ufać nadprezesowi IV RP Jarosławowi? I o to właśnie chodziło. Zaufanie skoczyło w górę jak Pchła Szachrajka. Pomniejsi z fuch wylecą, ale ci ważniejsi zostaną. Zgodnie zresztą ze znaną przypowiastką Mikołaja Reja, że „prawo jest jak pajęczyna, bąk się przebije, a na muchę wina”. A ciemny lud – jak mawiał niegdyś pisowski bard – kupi to z pocałowaniem ręki.

* * *

Natomiast pan minister Macierewicz znów pokazał swą bohaterską i wielce pryncypialną postawę, niesamowitą odwagą szarpiąc za wąsy rosyjskiego niedźwiedzia. Otóż – za cichym przyzwoleniem prezydenta, czyli de facto nadprezesa IV RP Jarosława – wysłał w strefę przyfrontową w Doniecku kilkunastu naszych uzbrojonych po zęby komandosów z Lublińca. Ponoć – jak przyciśnięte do ściany MON tłumaczy – jedynie w celach szkoleniowych, ale problem w tym, że zgodnie z umowami, szkolenie ukraińskiego wojska mogą prowadzić nasi żołnierze z Brygady Strzelców Podhalańskich, a ponadto nie prowadzi się szkoleń w strefie przyfrontowej. Być może nasz dzielny minister (a de facto wiadomo kto) liczy na to, iż rosyjski niedźwiedź krzywdą jakowąś naszym „zielonym ludzikom” zechce uczynić, przez co larum się w Polsce podniesie pod same niebiosa, że podstępny Putin na Polskę zbrojnie nastaje. I tylko tak już z rozpędu przypomnę, iż zgodnie z Konstytucją RP, polskie oddziały zbrojne za granicę wysłać można jedynie za oficjalną wiedzą i zgodą polskiego prezydenta i parlamentu, co musiałoby się jednak odbyć publicznie. A jak wiadomo, oficjalnych decyzji nie ogłoszono. Komuś widać bardzo na czymś zależy, ale dlaczego swoje zamiary znów chce realizować rękami Polaków? Niech każdy odpowie sobie sam. Dla mnie szydło wyszło z worka po raz kolejny.

Janusz Bartkiewicz

www.janusz-bartkiewicz.eu

Tagi: ,