Talibom na pohybel!

Polecamy13 października, 2016

basinski felieton

 

 

 

 

 

 

 

 

3 października 2016 roku. Zapamiętajmy tę datę. Mam wielką nadzieję, że przejdzie ona do naszej historii jako początek odradzania się usypiającego polskiego społeczeństwa obywatelskiego. Społeczeństwa, które nie pozwoli na narzucenie sobie standardów będących zaprzeczeniem cywilizacji, równoznacznych z prostacką ciemnotą i fundamentalizmem. Społeczeństwa, które potrafi powiedzieć „dość!” ludziom o zapędach autorytarnych, którzy uroili sobie, że mogą sterować innymi według swojej woli i decydować o ich stylu życia.

Wprawdzie to Komitet Obrony Demokracji był pierwszym środowiskiem, które zaprotestowało przeciwko samowoli władzy, ale – moim zdaniem – dopiero Czarny Poniedziałek uświadomił wielu myślącym z troską o Polsce obywatelom, że mają siłę zdolną do przeciwstawienia się nieprawościom, a władzy, że musi liczyć się z wolą społeczeństwa, nie tylko z „suwerenem”, dzięki któremu wygrała wybory (czyli ze stosunkowo niewielką częścią całego elektoratu). Ale we władzy nastąpiła z tego powodu eksplozja pychy, a zarazem pogardy dla reszty obywateli, co trwa po dziś dzień.

Piszę: „społeczeństwo”, ale chodzi przede wszystkim o kobiety, które energicznie upomniały się o swoje prawa, chociaż wiele z nich wsparli mężczyźni. W Czarny Poniedziałek (pozwoliłem sobie na takie określenie protestu pań ubranych na czarno) kobiety bardzo mi zaimponowały. Należy się im podziw, szacunek i pełne zrozumienie ich stanowiska w żywotnych dla nich sprawach. O nich mają decydować tylko kobiety, a nie kościelni hierarchowie, jak na razie skutecznie podporządkowujący sobie władzę świecką i wymuszający określone przywileje, radiomaryjni czciciele ojca Rydzyka i różnej maści zdewociałe moherowe berety oraz zakażone nienawiścią niemal do wszystkiego stare panny i starzy kawalerowie. Cały omszały i spleśniały polski ciemnogród, rodzimi talibowie, fanatyczni i bezwzględni. Usłużni klerowi politycy, którzy stracili poczucie rzeczywistości, obezwładniający swoim prymitywizmem, nie posiadający krzty empatii, jak minister Waszczykowski, który manifestacje pań nazwał „zabawą” i „kpiną”. Na pohybel im!

W Czarny Poniedziałek kobiety nie manifestowały „za aborcją”, ale za prawem do samodzielnego decydowania, przeciwko projektom ustaw z horroru rodem, skazujących je na dramat i cierpienie. Są w naszym społeczeństwie środowiska o zapędach średniowiecznych i inkwizytorskich, liczne jeszcze i wpływowe, które nieobliczalni politycy pragną zaspokoić, by jak najdłużej utrzymać kontakt z korytem. To one są właśnie polską hańbą, a nie walczące z ciemnogrodem kobiety. Dały wspaniały przykład innym, jak przeciwstawiać się opętańczym zapędom. Jestem przekonany, że wielu u steru władzy, pysznym i hardym, opadły szczęki i poczuli, że to nie przelewki, chociaż za żadne skarby świata się do tego nie przyznają. Może niejednemu zadrżały portki. Tak trzymać!

Zabić, zamordować dziecko. Takimi wrednymi i wysoce nieuprawnionymi słowami epatują polscy talibowie, by tym bardziej poniżyć kobietę, dodać jej bólu, poznęcać się nad nią. Po katolicku, z wszechogarniającym miłosierdziem. Bądźmy zawsze z kobietami i wspierajmy je, gdy zmagają się z koszmarami. Nie wiadomo, co jeszcze strzeli do głów fanatyków, czego będą próbowali zakazać i za co spróbują karać. W imię prawa i sprawiedliwości. I wydumanego w chorych czaszkach modelu „nowego” państwa.

Kobiety wstrząsnęły także tymi, którzy zaczynali tracić nadzieję. Władysław Frasyniuk dla portalu koduj24pl napisał: „Najgorsze wyjście to wybór świętego spokoju. (…) Święty spokój jest nawozem dla wszystkich totalitarnych władz, więc apeluję: nie dajcie z siebie zrobić nawozu dla pisowskiej formacji, która na końcu tylko się wami pożywi”. Zapamiętajmy też słowa wypowiedziane w totalitarnej rzeczywistości przez Stefana Kisielewskiego: „to, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać”.

Oby Czarny Poniedziałek był początkiem drogi ku Polsce, z której będziemy dumni, a nie do ojczyzny, której będziemy się wstydzić.

Andrzej Basiński

Tagi: ,