Władza szambelanów

Polecamy1 czerwca, 2016

basinski felieton

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Uważni telewidzowie zapamiętali zapewne taką scenę relacji z obrad Sejmu. Posłanka Nowoczesnej, Kamila Gasiuk – Pihowicz, w mojej opinii (i nie tylko) kobieta stojąca u progu ciekawej kariery politycznej z uwagi na rozsądek, konsekwencję, energię i rzeczową argumentację, zwraca się z trybuny do prezesa nad prezesami (w dalszym ciągu tekstu występującego jako prezes +) m.in. z pytaniami o kluczowym dla demokracji znaczeniu. Jaka jest jego reakcja? Typowa. Prezes + chichocze i rży, całym swoim jestestwem dowodząc, iż rzekomo ma posłankę głęboko w swoim wnętrzu. Jest na tyle inteligentny, że zdaje sobie sprawę z jej waleczności i przebojowości, zapowiadającej rosnącą skuteczność, która w przyszłości może być dla niego groźna. Chyba zaczyna się jej bać. Ale prezes + swoim rechotem chce przekonać partyjnych kolegów na sali oraz zatwardziały i nieprzemakalny elektorat, przed odbiornikami, nieustannie poszkodowany i mściwy (taki można utrzymywać przez stulecia), że nic sobie nie robi z logiki i konkretów posłanki. Kpi sobie z nich i szydzi. Koledzy i elektorat, wzorem prezesa +, zawyją i zarżą z zachwytu, to dla nich istotny drogowskaz.

Zdumiewa mnie, ale już coraz mniej, bo zdążyłem się przyzwyczaić, jak taka persona, z wylewającą się wszystkimi porami ciała złością (nienawiść to już zbyt oklepane słowo) i żółcią, przepełniona po brzegi pychą i butą, przekonaniem o własnej wyjątkowości i wszechwładzy oraz nieustanną chęcią odwetu i judzenia, skrzecząca z żałosnej drabinki czy taboretu na Krakowskim Przedmieściu, przypominając złośliwego trolla lub gnoma z ponurej skandynawskiej bajki, nie mająca pojęcia o życiu przeciętnej rodziny i atrybutach nowoczesnego społeczeństwa, może skutecznie oddziaływać na ok. 15-17 proc. aktywnych wyborców i być przez nich uznawaną za geniusza, idola i demiurga. Trudno to pojąć, ale cóż – sekta ma swoje prawa. „Ukochany wodzu, prowadź! Pójdziemy na wojnę z całym światem, który nas nie lubi!”. Toż to wstyd i obciach, jak w przypadku obrazów upojnej i pełnej łez szczęścia tragifarsy z udziałem północnokoreańskich, godnych najgłębszej litości nieszczęśników. Chyba, że chodzi o ciemny lud, jak nazwał kiedyś społeczeństwo inny „geniusz”, Jacek Kurski. Po takim ludzie spodziewać się można wszystkiego i musimy się (myślę o pozostałych procentach wyborców) mieć na baczności, bo na rozkaz prezesa + byłby gotowy zgotować pozostałym jakiś armagedon. Ale ci pozostali stale rosną w imponującą siłę, co widać jaskrawo na marszach KOD, powodując (co wynika z wypowiedzi prezesa + i jego przybocznych) trzęsawicę portek obozu rządzącego. Tak trzymać! Jestem gorącym sympatykiem KOD i namawiam do zasilania jego szeregów. Krople drążą skałę, która oby runęła jak najprędzej, żeby można było wiele uratować i sporo odbudować, bo demolka państwa trwa w najlepsze, a prezes + szykuje się teraz do obezwładnienia sądów, nie tylko konstytucyjnego. Wszystko ma być własnością prezesa +. I tyle.

Ludzie mądrzy, otwarci i twardo trzymający się ziemi, nie tylko w Polsce, wiedzą, co myśleć o fachmanach dobrej (o ironio!) zmiany. Ich lista stale rośnie, przybywa na niej zwłaszcza znanych osobistości z USA. Także w nich nadzieja na wsparcie rodzącego się społeczeństwa obywatelskiego. „Zachowuje się jak bolszewik i paranoiczny awanturnik. PiS jest najbardziej mściwym gangiem w Europie” – tako rzecze Norman Davies, angielski historyk i wybitny znawca spraw polskich o Jarosławie Kaczyńskim i jego ugrupowaniu. Tenże, jak podczas bezwstydnych i urągających pamięci ofiar smoleńskich miesięcznicowych, nienawistnych spektakli, lubi pokazywać się z krzyżem w ręku. To obraza symbolu chrześcijaństwa. Dlaczego nie trzyma przy takich okazjach kija bejsbolowego, maczety, siekiery, łomu, pałki teleskopowej lub chociażby tylko dorożkarskiego bata? Dopiero te przedmioty odpowiadałyby jego intencjom i byłyby ilustracją dla głoszonych słów. Prezes + ze swoimi zwolennikami i wierność zasadom chrześcijaństwa (którego podstawą jest miłość bliźniego), to dwa wykluczające się pojęcia. Takich to mamy osobliwych katolików, którzy konsekwentnie przyczyniają się do dechrystianizacji kraju i wyludniania świątyń, zwłaszcza, że mają (o zgrozo!) poparcie gorliwych i zaślepionych własnymi korzyściami kościelnych hierarchów, którzy sprzeniewierzają się naukom Jana Pawła II. Ale co tam papież-Polak i na dodatek święty – teraz mają inne autorytety.

W sejmowych ławach, obok prezesa +, widzimy innych, którzy z radością i entuzjazmem utopiliby pozostałych w łyżce wody. Ot, chociażby (zgadnijcie, który?) poseł o pseudo Pies, któremu teraz bardziej odpowiadałyby ksywki Belzebub czy Belfegor. Człowiek, który na własnego ojca doniósł do IPN. Dowodzi to niezbicie, jakimi cechami charakteru należy się odznaczać, by zyskać szacunek prezesa +.

Joachim Brudziński, podczas pierwszej demonstracji KOD, wyczuł moment, kiedy jego pryncypał zawiesił głos i wrzasnął zza drzewa: „Komuniści i złodzieje!”. Prymitywne chamstwo, którego sztandar PiS nieustannie wznosi, wiocha, jak mawiają młodzi. A przecież w konkretnym przypadku chodzi o wicemarszałka Sejmu…

Posłanka Pawłowicz, jedna z najwierniejszych niewolnic prezesa +, co rusz popisuje się brakiem podstaw przyzwoitości, a wszystko co z Unią Europejską związane, podeptałaby jak jej flagę, która jest dla niej szmatą. Posłanka – rzecznik Mazurek o sędziach Sądu Najwyższego raczy mówić „grupa kolesi”. Otrzymuje za to od klubowych kolegów owację. Chamstwo w czystej postaci. Innego ze szczytu władzy (zgadnijcie, o kogo chodzi?) jeszcze na początku lat 90. ubiegłego wieku dawni towarzysze walki nazwali „małpą z brzytwą”, a teraz dopiero ze swoimi fobiami i fantazjami ma pole do popisu. Opętanie władzą pospolitych prostaczków, przez osiem lat za nią kwilących i przebierających nogami, wydaje takie właśnie owoce. Do tego dochodzi monstrualnych rozmiarów zawstydzające i upadlające (a co im tam!) wazeliniarstwo i służalczość wobec prezesa +, na czele z tzw. prezydentem i tzw. premier. Możemy sobie powinszować tych, którzy ośmieszają nie tylko siebie, ale i Polskę. Jej znaczenie i autorytet ciągle od momentu październikowych wyborów spadają i spadać będą.

I takich to mamy ludzi u steru. Zastanawiałem się, jak nazwać ich jednym słowem. I wymyśliłem: to szambelani. Kiedyś usłyszałem to słowo od znajomego, który chciał mi opowiedzieć o pracownikach we wnętrzu szamba. Ponieważ był wzorem dobrego wychowania, nie chciał użyć słów, które można by uznać za niezręczne, a nawet upokarzające dla ich profesji i jakoś tak mu wyszło. Czyściciele z wyżyn obecnej władzy, określili haniebnie Polskę jako kraj w ruinie, bo uznali to za chwytliwe hasło w kampanii wyborczej. Wcześniej był on traktowany jako wzór w regionie i żaden żałosny, tendencyjny oraz kłamliwy (chrześcijanie u władzy: nie mówcie fałszywego świadectwa przeciwko swoim bliźnim!) „audyt” tego stanu nie zmieni. Byliśmy niedawno świadkami nie rzetelnego rozrachunku w Sejmie z poprzednim rządem, a ordynarnym show. Szybko się okazało, że jeden z jego elementów – „złoty mercedes”, to zmyłka, a więc wiadomo, co myśleć o pozostałych. Naprawdę cuchnąć zaczęło od początku tzw. (ha, ha!) dobrej zmiany. Ale nasi szambelani, którzy smród spowodowali, nie tylko, że nie mają żadnego sposobu na jego rozproszenie, to jeszcze podlewają do szamba gnojowicę.

Na tym planowałem felieton zakończyć. Ale okazało się, że ostatnie zdanie miało charakter proroczy. Chodzi o piątkowe posiedzenie Sejmu. Co chwilę pojawiały się obrazy, które nie po raz pierwszy od października ludzie trzymający się ziemi kwitują pytaniem: „Czy to się dzieje naprawdę?!”. To, co zaprezentowała krzycząca osoba usiłująca być premierem, było czymś niesłychanym, politycznym chamstwem (kolejny raz używam tego słowa z pełnym przekonaniem) do którejś tam potęgi, karłowatą małością, popisem agresji. Suwerennościowy obłęd. Za całuski od prezesa + opluła najwyższe europejskie gremia, wyrażające obawy o kraj, który przed 12 laty zgodził się szanować wspólnotowe zasady. Osoba usiłująca być ministrem spraw zagranicznych, nazwała czołową postać Unii oszustem. Trzeba oszaleć, kompletnie odlecieć, być zakompleksionym, zaściankowym stworkiem, by obrażać tych, co Polsce dobrze życzą. Dzięki Unii Europejskiej nasz kraj dokonał cywilizacyjnego skoku, na co są tysiące dowodów. Multum beneficjentów korzysta z unijnych pieniędzy, dzięki Unii przemieszczamy się bez granic. PiS i jego wielbiciele Unię podeptali, czego historia im nie zapomni, a, mam nadzieję, mądrzy Polacy nigdy nie wybaczą. Oby ci, którzy dopuszczają się szaleństw, a których konsekwencje wszyscy dotkliwie odczujemy, znaleźli się na tej historii śmietniku (lub w szambie). Trzeba było te słowa napisać.

Andrzej Basiński

PS. W pełni zgadzam się z przemyśleniami Pana Janusza Bartkiewicza, wyrażonymi w felietonie o żołnierzach wyklętych, wśród których byli też zbrodniarze, jak również z jego tekstem „Ulica Dworcowa”, który powinien pomóc niektórym uświadomić sobie absurdalnośc kolejnych przejawów dobrej (uhaha!) zmiany.

A.B.

Tagi: ,