Lepsze czasy

Polecamy29 grudnia, 2015

bohun bartkiewiczRok się kończy, zimy nie ma, a w polityce gorąco jak na Saharze w samo południe. Chociaż porównanie z Saharą jest raczej nie na miejscu, albowiem w polityce niepodzielnie panuje woda i to raczej bardzo mętna. Leją ją bez umiaru tabuny postaci mieniących się przedstawicielami rządzącej siły, czyli prawdziwych i jedynych Polaków, przeciw którym, w jednolitym froncie stanęli ludzie gorszego sortu, czyli komuniści i złodzieje. Nie chce mi się już nawet tego wszystkiego komentować, bo co miałem do powiedzenia powiedziałem, co miałem napisać, napisałem, więc nic innego już nie wymyślę. Ale ze mną tak, jak z Wałęsą. Nie chcę, ale muszę, więc jeszcze słów kilka.

W Polsce rządzi siła, która do władzy doszła w drodze demokratycznych wyborów, a to, że mandat uzyskała dzięki poparciu ciut więcej niż 19% pełnoletniej populacji Polek i Polaków, faktu legalności władzy podważyć nie może. W jaki sposób władzę tę sprawuje, to również jej sprawa, a ocena zostanie wystawiona za 4 lata. Mamy to, co chcieliśmy, bo się sporej liczbie obywateli nie spodobała lewica, obrzydzana ile się tylko dało przez wszelkie media publiczne i prywatne, dla których jedynie drużyna PO zapewniała dostatnie życie przez kolejne lata. Mamy to, co mamy, bo się ponad połowie wyborców nie chciało głosu oddać, więc ich teraz absolutnie nie żałuję, tak jak przestałem żałować swego czasu tzw. klasę robotniczą, która na własne życzenie zafundowała sobie krwiożerczy, XIX-wieczny kapitalizm, sprawdzający ją do poziomu pariasów. Zastanawiam się tylko dlaczego prezes Kaczyński, niekwestionowany autor scenariusza i reżyser tego wszystkiego, co się dzisiaj w Polsce dzieje, zdecydował się na taki właśnie sposób naprawy państwa i dlaczego robi to wyłącznie rękami innych, czyli prezydenta, premierki i jej ministrów. Przecież wszyscy wiedzą, że prawdziwym „wodzem” jest on właśnie i to w jego ręku znajdują się wszystkie sznurki, za które z wprawą kuglarskiego mistrza pociąga. Odpowiedź zdaje się być prosta. Wszystkie te postaci do politycznego „sznurka” przywiązane, mogą zostać w przyszłości (zdaje się, że niezbyt odległej) postawione przed Trybunałem Stanu, natomiast poseł Kaczyński Jarosław nie. Bo jest tylko prostym posłem i prezesem swej partii, która przecież działa całkowicie legalnie. I to mu gwarantuje, że kiedy to „nowe państwo” pod naporem oburzenia nie tylko obywateli, ale i Unii Europejskiej, legnie w gruzach, to on powie, sorry, ale ja mam czyste konto i dalej mogę w polityce czynnie się udzielać i o władzę znów walczyć. I dlatego fakt, że prezes Kaczyński tak się zachowuje, świadczyć może o tym, iż w zanadrzu chowa jeszcze wiele niespodzianek, bardzo, ale to bardzo niekonstytucyjnych, na które demokratyczne państwo ze swoimi organami nijak by się nie zgodziło. Żegnaj więc demokracjo na czas jakiś… A na dowód, że nie tylko ja jestem mocno zaniepokojony, w tym ostatnim dniu starego roku, oddam głos tym, którzy bardziej niż inni dostrzegają to, co rządząca siła, poprzez niesamowite lanie wody, ukryć chce przed tymi, których w kampanii wyborczej uwiodła hasłami socjalnymi i obietnicami sypnięcia im sporego grosza. Niech zatem przemówią inni:

– prof. Andrzej Zoll, były prezes Trybunału Konstytucyjnego: – Likwidacja Trybunału Konstytucyjnego prowadzi do dyktatury. Dyktatury Kaczyńskiego.

– Agnieszka Holland, reżyser filmowy: – Wygląda na to, że ideologizacja będzie totalna, że będzie się wdzierać we wszystkie sfery życia. Za chwilę trudno będzie robić w oficjalnej przestrzeni cokolwiek niezależnego. Przy takiej agresywności ideologicznej i legislacyjnej nowej ekipy grozi nam rodzaj ideologicznego totalitaryzmu. Trzeba się przed tym bronić póki czas. Największym wrogiem wolności nie są tyrani, ale konformizm, strach i obojętność społeczeństw.

– prof. Jan Widacki, adwokat: – Demokracja to rządy legalnie wybranej większości, ale szanujące konstytucję i przestrzegające jej, jeśli nie ma odpowiedniej większości, by ją zmienić. To zagwarantowanie praw mniejszości, szanowanie podstawowych praw i wolności obywateli, rządy prawa hierarchicznie podporządkowanego konstytucji. To przestrzeganie zasad i reguł państwa prawa oraz trójpodziału władz, szanowanie mechanizmów demokratycznych, jak również instytucji stojących na jej straży. Samowola większości, łamanie przez nią prawa jest przestępstwem i nie przestaje nim być tylko dlatego, że większość popełnia przestępstwo. Dla rządzącej dziś większości państwo jest silne siłą służb policyjnych i specjalnych, bezwzględnością i zdyscyplinowaniem prokuratury. Tymczasem siłą państwa jest społeczeństwo obywatelskie.

– Tomasz Jastrun , literat, poeta: – Codziennie, dzięki jeszcze wolnym mediom, dobiegają meldunki o podbijaniu Polski przez barbarzyńców. Mam w ustach podobny smak jak w stanie wojennym.

– dr Anna Materska-Sosnowska, politolog, Instytut Nauk Politycznych: – Jaką więc wizję ma Kaczyński? On jest człowiekiem PRL, od początku do końca wychowanym i wykształconym w tamtej epoce, cały proces jego dojrzewania to okres Polski Ludowej. I tego się obawiam. Problem polega na tym, że w normalnym, demokratycznym kraju duże partie, gdy przejmą ster rządów, zmieniają państwo na drodze ewolucji, a nie wywołując rewolucję. Modyfikują, usprawniają, a nie rozwalają wszystko w pył, tak jakby nie było żadnego dorobku. Nie jesteśmy w roku 1989. To nie ten moment.

– prof. Jadwiga Staniszkis, dawna opozycjonistka, fanka PiS i prezesa: – Czuję się upokorzona tym, że drugim człowiekiem w państwie, marszałkiem Sejmu jest Marek Kuchciński, człowiek dyspozycyjny, pionek infantylnej dyktatury. Andrzej Duda zaczął fatalnie swoje urzędowanie i jego pozycja ciągle się pogarsza. Kompromituje się nie tylko jako prezydent, ale i jako prawnik. Jarosław Kaczyński ma jakiś uraz do korporacji prawniczych i dlatego to robi. Pozbawia się ludzi godności – najpierw sędziów Trybunału, później społeczeństwo, któremu się płaci za niezwracanie uwagi na wydarzenia polityczne. Za chwilę zacznie się to samo w mediach. Ostatnie pociągnięcia PiS dosłownie odchorowałam.”

A ja życzę wszystkim Czytelnikom, aby w Nowym Roku nie tracili nadziei na lepsze czasy, albowiem lepsze czasy przyjdą na pewno.

Janusz Bartkiewicz

www.janusz-bartkiewicz.eu

Tagi: ,