Quo vadis Europo?

Polecamy15 września, 2015

bohun bartkiewiczSpotkałem się niedawno z opinią, że lepiej pisać o „złotym pociągu”, niż o polityce. Nie zgadzam się z takim stanowiskiem, albowiem w obecnych czasach wszystko jest polityką, a więc o polityce nie pisać po prostu się nie da. Nie da się, ponieważ nawet ten coraz bardziej kabaretowy pociąg wypełniony ponoć po brzegi złotem, który od 70 lat stoi pod wałbrzyską ziemią i nikt przez te lata nawet nie próbował do niego dotrzeć, nabrał wyraźnych politycznych konotacji. Dlaczego? Ano dlatego, że obecnie zgłaszają się kolejni właściciele jego zawartości z Niemiec, Stanów Zjednoczonych, z Izraela, a nawet i w Rosji coś się na ten temat pobrzękuje. Nie, ja o tym pisać nie będę. Chyba, że wreszcie ktoś do tego pociągu dotrze (czy w ogóle do czegoś, co ponoć tam stoi) i pokaże nam do czego dotarł i co tam znalazł. Więc – póki co – będę pisał o czym innym, zwłaszcza, że wokół nas dzieje się tyle różnych dziwnych i groźnych rzeczy, które w coraz bliższej przyszłości mogą nam, czyli obywatelom Polski, realnie zagrażać.

Mam na myśli nieprzebraną falę emigrantów z krajów islamskich, która coraz szerszym potokiem wlewa się na teren Europy. Zdaję sobie sprawę, że to, co tu napiszę, nie spodoba się wielu tym, którzy w imię mitycznej poprawności politycznej i wynikających z niej wartości uważają, że demokratyczna Europa winna doprowadzić do stanu, który z demokracją będzie miał coraz mniej wspólnego. W imię tych obłudnych zasad twierdzą, że Europa ma moralny obowiązek przyjąć tych wszystkich, którzy uciekają z krajów ogarniętych wojną, nie dostrzegając tego, że zdecydowana większość uciekających pochodzi z krajów, które ogarnięte są nędzą spowodowaną interwencyjną, zbrojną polityką Stanów Zjednoczonych. To właśnie to państwo doprowadziło do totalnego upadku Libię, Irak, Syrię, a także do chaosu w Afganistanie, Egipcie i Tunezji. Ale Stany Zjednoczone kategorycznie oświadczyły, że żadnych islamskich uchodźców na swój teren nie wpuszczą. Uczynić to musi Europa, która przecież przez wieki tuczyła się na swych koloniach w Afryce i Azji, budując na tym własne bogactwo. Rzecz w tym, że Polska, ani żaden kraj z Europy Środkowowschodniej, w tym haniebnym procederze udziału nie brała. Więc dziś, kiedy fala emigrantów z tamtych części świata zalewa Europę, nie zgadzam się z twierdzeniem, że Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, czy Rumunia mają moralny obowiązek udzielenia pomocy tamtej, postkolonialnej Europie. Bo tu nie chodzi o pomoc dla uchodźców, a jedynie o pomoc dla Nieniec, Francji i Wielkiej Brytanii, a więc tej części Europy, która zresztą do destabilizacji państw obszaru islamskiego swoją zbrojną, gospodarczą i polityczną rękę przyłożyła.

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że niektóre państwa Europy Wschodniej i Środkowej, w tym Polska, zbrojnie wspierały Wielkiego Brata zza oceanu w niszczeniu Iraku i Afganistanu, ale jeżeli Wielki Brat umywa ręce, a jest od Polski nieporównywalnie bogatszy, to dlaczego my musimy zrobić inaczej? W sytuacji, kiedy mamy do czynienia ze zjawiskom głodujących polskich dzieci, czy też stałym i – mimo wszystko – wysokim bezrobociem. W sytuacji, kiedy ponad 2 miliony Polaków musiało wyjechać z kraju, aby nie zdechnąć tu z głodu. Zgadzam się z tymi, którzy głoszą (dziwiąc się, dlaczego w zdecydowanej większości chodzi tylko o prawicę), iż obowiązkiem każdej władzy jest zapewnienie bezpieczeństwa socjalnego i fizycznego swoim własnym obywatelom i ten właśnie obowiązek powinien być wyznacznikiem jej poczynań. Ktoś powie, że zapomniałem o elementarnych zasadach moralnych, nakazujących dać schronienie tym, którzy uciekają przed śmiercią i głodem, że zapominam, iż kiedyś (i obecnie) Europa pomagała i pomaga polskim emigrantom szukającym tam lepszego życia. Nie, nie zapomniałem, ale widzę istotną, bo ogromną różnicę pomiędzy polskimi, a islamskimi emigrantami. Nasi „uchodźcy” na obczyźnie reprezentują ten sam świat pojęć i idei, zasad moralnych i obyczajów, więc żadnej europejskiej społeczności nie zagrażają tym, że doprowadzą do stopniowego zniszczenia tego wszystkiego, co do czego Europa doszła przez wieki rozwoju społecznego, kulturalnego i ekonomicznego. A obecna fala uchodźców zagraża nam wszystkim. Zagraża Europie, w której być może za lat 15-20 powstaną islamskie kalifaty. Pamiętać bowiem musimy, że ludzie biedni rozmnażają się o wiele szybciej, a tylko pierwsze pokolenie emigrantów jest skłonne wyrażać niewdzięczność tym, którzy ich przyjęli. Narodzeni na europejskiej ziemi wyznawcy islamu będą uważać ją za swoją i będą dążyli do wprowadzenia swoich praw (np. szariat), swojej religii i obyczajów. Tego wszystkiego, co dla nas Europejczyków jest obce. Zresztą widać, że czynią już tak we Francji, Niemczech i Wielkiej Brytanii.

Kiedy widzę w nieprzebranych tłumach uchodźców nieprzebrane rzesze młodych i w średnim wieku mężczyzn, nachodzi mnie pewna refleksja, z którą chcę się tu podzielić. Otóż Polacy, którzy stali się ofiarami II wojny, którzy byli okrutnie mordowani, chwycili za broń, aby w nierównej walce dążyć do pokonania wroga. Uciekali za granice Polski, aby na terenach obcych państw walczyć z najeźdźcą, tworzyć swoje własne siły zbrojne. Do Europy napływają setki tysięcy młodych mężczyzn, ale nie po to, aby tu się zorganizować, przeszkolić, uzbroić i wrócić, by walczyć z mordercami z Państwa Islamskiego. Oni tu przybywają, bo słyszeli, że w bogatych krajach UE można żyć z zasiłków, nic więcej nie robiąc. I walą jak w dym, nie licząc się z naszymi prawami i obyczajami. Dlaczego w wojnie z islamistami mają ginąć chłopcy z Europy, ubrani w mundury NATO lub ONZ, kiedy ci młodzi mężczyźni z Bilskiego Wschodu i Azji, nie marzą o wyzwoleniu swych krajów z rąk ciemięzców, tylko o tym, by mieć wysoki „socjal” w Europie? I dlatego ja się na to nie zgadzam. Bo zastanawiam się, dlaczego ci uchodźcy nie kryją się np. w bogatej (super bogatej) Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie lub nawet Indonezji – krajach bliskich im kulturowo i religijnie – tylko chcą do Europy? Musimy pamiętać, kto ich tu kieruje i o tym, że w śród nich kryją się zapewne setki, a nawet tysiące wysłanników śmierci z dżihadu. Nam nie zagrażają jakieś mityczne „zielone ludziki” z Rosji. Nam realnie zagrażać będą „czarne turbany” z Bliskiego Wschodu. I dlatego pytam: quo vadis Europo?

Janusz Bartkiewicz

www.janusz-bartkiewicz.eu/

Tagi: ,