Myślenie ma przyszłość

Polecamy7 lipca, 2015

stanislaw michalik

„Bez jedzenia ludzie potrafią przeżyć kilkanaście dni, a bez sensu – całe życie”. Oto jedna z tzw. „złotych myśli”. Ekscytujemy się takimi słownymi paradoksami, potrafią one nas zadziwić, dają też dużo do myślenia. Co to znaczy – żyć bez sensu? Czy w ogóle nasze życie ma sens ? Czy nie jest tak, że sami sobie ten sens wymyślamy i możemy się wówczas pocieszać, że nasze życie ma sens?

Ludzie wierzący znajdują sens życia w przestrzeganiu prawd wiary, ale wiara jest stworzona przez ludzi. Czy wobec tego można sądzić, że ci co nie wierzą, żyją bez sensu?

Sens życia, to pojęcie wręcz abstrakcyjne. Poszukiwaniem sensu życia zajmuje się nauka zwana filozofią. Rezultaty badań naukowych i dociekań są mizerne. Wciąż nie potrafimy sobie odpowiedzieć na pytanie – skąd się wzięło życie biologiczne na ziemi, a w nim człowiek – istota fizyczna, ale też duchowa, a zwłaszcza na pytanie: po co żyjemy? Podobnych pytań jest więcej, dotyczą one całej organizacji życia ludzkiego, problemu wojen i śmierci, nierówności społecznych, rozwoju nauki i techniki. Popaść możemy w zupełną konsternację, jeśli próbujemy dociekać sensu w procesach funkcjonowania całego wszechświata. Badania uczonych przynoszą nam w każdej dziedzinie nauki wciąż nowe, rewelacyjne odkrycia, poczynając od anatomii, a kończąc na budowie wszechświata. Ale to wszystko nie niweluje naszej niewiedzy na temat sensu bycia.

Co w tej sytuacji robić? Niestety, skazani jesteśmy na to, by żyć bez sensu, albo też ten sens sobie wymyślić. I tak właśnie czyni znaczna liczba mieszkańców tego globu. Sens życia znajdujemy w pracy przynoszącej dobro dla siebie, swojej rodziny i bliźnich, w życiu zgodnym z powszechnie przyjętymi normami etyki, w nieczynieniu zła, w pomaganiu innym, albo też w życiu religijnym, które do wyżej wymienionych wartości dodaje wiarę w Boga.

Znaczna część ludzi godzi się na to, by żyć bez sensu. Po prostu nie zadaje sobie w ogóle pytania, skąd się wzięło życie i po co żyć? Żyją, bo muszą. Czy to oznacza, że należy ich życie przekreślić, czy mamy prawo uznać je za mniej wartościowe i mniej ważne? Zarówno ci co żyją z wyimaginowanym przez siebie sensem, jak i ci, co nie zwracają na to uwagi, znajdą się kiedyś w tym samym położeniu, bo każde życie kończy się śmiercią.

Tym wszystkim, którzy nie przejmują się tym po co żyją proponuję dla podniesienia na duchu jedną ze złotych myśli: „Fakt, że meduza przeżyła 650 milionów lat bez mózgu daje nadzieję wielu ludziom”.

Na temat sensu istnienia napisano już nieskończenie wiele. Zdaję sobie sprawę, że nie powiedziałem nic nowego. Dlaczego więc to poruszam? Ano dlatego, że warto od czasu do czasu odskoczyć od problemów dnia codziennego i pomedytować. Takie zajęcie, jak się okazuje, przynosi wiele korzyści zwłaszcza, gdy nasze przemyślenia skonfrontujemy z sentencjami wielkich myślicieli. „Życie nie musi obfitować w wielkie wydarzenia. Codzienny obowiązek, prosty i niepozorny wystarczy, aby je upiększyć i uszlachetnić” – napisał Henri Bordeaux. To właśnie powtarza mi za każdym razem moja żona, gdy próbuję wymigać się od codziennego rytuału przynoszenia drewna i czyszczenia kominka. „To co zdobyliśmy z największym trudem, najbardziej kochamy – powiedział wielki myśliciel – Seneka. Przypominam sobie te słowa za każdym razem, kiedy biorę do ręki moje książki. A nie mniej sławny Konficjusz radzi nam, co następuje: „Największą chlubą nie jest to, aby nigdy się nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogach”. Mój znajomy skwitował ten aforyzm stwierdzeniem, że on to wie bez Konficjusza, a przekonał się już nie raz w czasie nocnych powrotów z baru do domu… „Człowiek jest wielki nie przez to co posiada, lecz przez to kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to czym się dzieli z innymi” – powiedział nasz największy autorytet, papież Jan Paweł II. Szkoda, że nie wszyscy biorą to sobie do serca, zwłaszcza ci, co w pierwszej kolejności powinni dawać dobry przykład.

Uzbierało się tych złotych myśli sporo. Gdyby tak dobrze poszukać, można by je cytować bez końca i nad każdą deliberować, do czego zresztą gorąco zachęcam. Ktoś kiedyś słusznie powiedział, że myślenie ma kolosalną przyszłość. A ja na koniec przytoczę ważne dla osób poszukujących pracy dowcipne ogłoszenie: „Słońce, piasek, woda… Zatrudnię przy betoniarce !” Tak czy owak opalić się można.

A ponieważ zbliża się słoneczne lato, a więc czas robót na świeżym powietrzu, przypominam by z dobrodziejstw słońca korzystać z umiarem, a chwile wolne przeznaczyć na spokojne medytacje chociażby o tym, jak Wałbrzych nam pięknieje, a ludzie żyją dostatniej, albo też jak zmienia się Głuszyca na lepsze, jako że mamy nowego burmistrza, a nowo wybrani radni nie skaczą sobie do oczu. I wtedy będziemy mogli z optymizmem patrzeć w przyszłość nie zawracając sobie głowy filozofią.

Słonecznych dni!

Stanisław Michalik

Tagi: ,