Tygodnik DB2010

Czekając na (zjednoczoną) lewicę

bohun bartkiewiczAbsolutnie nie mogę się zgodzić z tym, co red. Andrzej Basiński napisał w felietonie z 23 numeru Tygodnika DB 2010 (z dnia 11.06. br.) pt. „Czekając na (skuteczną) lewicę”. Mało tego, uważam, że tekstem tym raczej szkodzi niż pomaga tym wszystkim, którzy również na skuteczną lewicę, tak jak i ja, czekają. Dlaczego się z Nim nie zgadzam, wyłuszczę tu w miarę precyzyjnie.

Otóż już na samym wstępie A. Basiński pozwala sobie chyba na żart, chociaż na to nie wygląda, pisząc, że Platforma zapewnia obywatelom różnorakie bezpieczeństwo, ponieważ w jej przypadku nie wchodzą w grę żadne idee, „które często rodzą fanatycznych wyznawców”. W jednym się zgadzam, a mianowicie w tym, że PO jest bezideową partią władzy, która skupia w sobie przede wszystkim tych, którzy „chcą zrobić dobrze tylko sobie”, a więc los innych (nie swoich) ma w zasadzie w małym poważaniu. Czy taka partia jest w stanie zapewnić komukolwiek jakiekolwiek bezpieczeństwo, wątpię bardzo. Nawet swoim, jak się niedługo okaże, nie potrafi i zmuszona będzie oddać wszelkie stołki własne i te, które przez lata zapewniała członkom swoich bliższych i dalszych krewnych oraz znajomym królika. Zapewne red. A. Basiński miał na myśli jakieś bezpieczeństwo finansowe lub społeczne, co akurat mija się grubo z prawdą, bo jakie bezpieczeństwo zapewniają umowy śmieciowe, praca do śmierci (do 67 lat na roli lub w górnictwie), upadła służba zdrowia, zwijające się szkolnictwo publiczne, grabieżcze działania banków (niekoniecznie zagranicznych), przeciągające się dziesiątkami lat procesy sądowe, bezkarność prokuratury i policji oraz dziesiątki innych ważnych problemów, których Platforma w ciągu 8 lat rządzenia nie była w stanie, albowiem nie chciała, załatwić. Zaprawdę skóry wołowej zabraknie, aby je wszystkie spisać. Wiara red. Basińskiego w możliwości PO jest tak niezachwiana, że nawet jeżeli dostrzega, to całkowicie marginalizuje fakt, iż przez 8 lat jej rządów otrzymaliśmy taką dawkę niegodziwości, że wielu z Polaków zapomniało, co przed jej rządami wyprawiało Prawo i Sprawiedliwość. Niegodziwość, niekompetencja, kolesiostwo i grabienie do siebie ludzi z legitymacją PO sprawiły, że dziś już o tamtych czasach nawet ludzie z lewicowymi poglądami o tym zaczynają pamiętać.

Pisze A. Basiński, że z przekonania, od wielu lat, jest lewicowcem, ale z lewicowości wyleczyły go rządy Leszka Millera, który flirtował z wielkim biznesem i kościelnymi hierarchami chcąc uzyskać ich wsparcie „rzekomo w imię realizacji celów wagi wyjątkowej, jak np. wejście Polski do Unii”. Zaskoczyło mnie użyte słowo „rzekomo”, wskazujące, że red. A. Basiński uważa, iż działania L.Millera i całego SLD, mające szybko i sprawnie wprowadzić Polskę w struktury UE, były tylko przykrywką dla jakichś tajemnych konszachtów lewicy (a może samego Millera) z Kościołem i przedstawicielami polskiego biznesu. Jaki miał cel L. Miller nie wiadomo, bo red. A. Basiński już o tym nie wspomniał. Zapewne bardzo niecny. Trudna do obronienia teza, ale na pewno przyjmowana z cichym pomrukiem zadowolenia przez polską prawicę. Ja też, jako człowiek o lewicowych przekonaniach, denerwowałem się antyspołecznymi poczynaniami rządu L.Millera, kiedy np. wprowadzano ustawę pozwalającą na eksmisje na bruk lub kiedy L.Miller opowiadał o możliwości wprowadzania podatku liniowego. Także byłem mocno zbulwersowany tym, że SLD pozwalało na bezkarne odbieranie przez orzeczników ZUS rent i emerytur, z tym, że ja pamiętam, iż ustawa, która to wprowadziła, została uchwalona 13 października 1998 roku, a poprzedniczka SLD, czyli SdPR swoje rządy (premier Cimoszewicz) zakończyła w 1997. Przypomnę tylko, że w tamtym czasie SLD dał sobie wmówić, iż partii tej wolno mniej, ponieważ jej rodowód sięga czasów PRL. I to jest największy błąd całej tej formacji, ale te, i wszelkie inne, rzekome, czy faktyczne błędy, jakie L.Miller (i jego formacja) wtedy popełnił, z mojej lewicowości mnie nie wyleczyły. Bo poglądy, albo się ma, albo nie. I zgodnie z tym, co red. Basiński napisał wcześniej, ludzie bez poglądów byli i są właściwi jedynie Platformie Obywatelskiej, z szeregów której żaden fanatyk się nie wyłonił. I być może to jedyna zasługa tej partii.

Zaskakujące jest, że autor felietonu ma do lewicy jakieś bliżej niesprecyzowane pretensje o różne kompromitujące ją wolty i kombinacje, które spowodują, że już do śmierci (oby żył jak najdłużej) nie doczeka się niczego, co w wiarę w lewicę mu przywróci. Jest to dla mnie zaskakująca konstatacja, albowiem odnosi się do ugrupowania, które dokładnie od 10 lat znajduje się w opozycji do rządzącej przez ten czas prawicy. W czasie tym nie znajduję niczego, co w dziedzinie walki o poprawę warunków życia zwykłych Kowalskich, można by lewicy parlamentarnej zarzucić. Wspomnę tylko – z braku miejsca – chociażby o walce o zachowanie statusu ogródków działkowych, które, tak lubiana przez red. A. Basińskiego Platforma, chce rencistom i emerytom odebrać, aby następnie sprzedać je szybciutko różnym spekulantom, by postawić tam jakieś koszmarnie drogie apartamentowce lub, niszczące polski drobny handel, markety. Dodam do tego mimochodem sprzeciw w sprawie podniesienia wieku emerytalnego i dziesiątki innych projektów ustaw, które Platforma trzyma w koszu na śmieci. Nie wiem o jakie alpejskie wygibasy autorowi chodzi, ale być może o to, że SLD nie dał sobie narzucić skutecznej próby zdemolowanie tego, co jeszcze, po reformach Grzegorza Napieralskiego, z niego pozostało. Ja, mimo, że bezpartyjny, mocno kibicowałem L.Millerowi, który nie dał sobie wmawiać, że partia zwolenników marihuany, zbudowana przez jednego z polskich milionerów, jest partią lewicową, bo ma w swych szeregach gejów i osoby transseksualne. To za mało, a swą lewicowość pokazała wtedy, kiedy wsparła projekt ustawy o wydłużonym wieku emerytalnym. Fakt, wielkim i śmiesznym raczej wygibasem była kandydatura Magdaleny Ogórek na prezydenta, ale przypomnę tylko, że mimo wszystko pod jej kandydaturę zebrano ponad 100 tys. głosów, czego nie były w stanie uczynić panie, byłe członkini partii Palikota. Obecnie los SLD, jedynej parlamentarnej reprezentacji lewicy, zależy od tego, czy zostanie poparty przez tych, którzy rozumieją, że w chwili obecnej o żadnej innej lewicowej formacji, która miałaby szanse dostać się do parlamentu, mowy być nie może. Dlatego wszyscy ci, którzy oczekują na powrót lewicy, nie mogą swoich nadziei lokować w Platformie. Ja wciąż pamiętam, że Platforma to tylko część funkcjonującego w rzeczywistości POPiS-u, który wspólnymi siłami wprowadził w życie szereg antylewicowych ustaw i wspólnie prowadził sporo antylewicowych krucjat. I dlatego też oczekuję na lewicę. Lewicę zjednoczoną i opartą na wspólnocie idei, a nie partykularnych interesów i niechęci do wspólnej, a nieodległej, przeszłości Polaków.

Janusz Bartkiewicz

http://www.janusz-bartkiewicz.eu

Tags: ,

Sorry, the comment form is closed at this time.

Tygodnik DB 2010 – Gazeta Aglomeracji Wałbrzyskiej