Jeszcze nie jest za późno

Polecamy22 sierpnia, 2014

bohun bartkiewiczWybory samorządowe zbliżają się milowymi krokami i już niedługo rozpocznie się, jak zwykle co 4 lata, samorządowy swoisty „wyścig szczurów”, który w Wałbrzychu za każdym razem przybiera bardzo ekscytującą postać. Znów tak zwany elektorat zacznie zastanawiać się: kto, za ile i kiedy rozpocznie akcję „głosy chętnie kupię” oraz czy znów nasze (WSZELKIE) organy ścigania będą, jak zwykle, bezradne, ponieważ jeżeli nawet już kogoś schwytają, to jedynie drobne płotki. A tłuste karpie spokojnie dalej się w samorządowym stawiku taplają.

Jak gminna wieść niesie, ponoć jeden z „żelaznych” wałbrzyskich radnych powiatowych zamierza pójść oczko wyżej i rozpocząć karierę polityczną w dolnośląskim sejmiku wojewódzkim, co będzie miało też i jeden pozytyw, albowiem nie będzie musiał w dalszym ciągu cynicznie, i mówiąc szczerze, dość bezczelnie, naigrawać się z obowiązujących ustaw, a zwłaszcza z Kodeksu Wyborczego. Wszak, aby umieścić swoje nazwisko na liście wyborczej do sejmiku, wystarczy fakt zamieszkiwania w danym okręgu wyborczym, a takim jest z reguły teren powiatu. W tym przypadku wałbrzyskiego, więc nie ważne jest, czy ktoś faktycznie mieszka w Wałbrzychu, a zameldowany jest w takich dla przykładu Dziećmorowicach. Mnie pozostaje jedynie wiara, że dla zdobycia mandatu radnego w sejmiku wojewódzkim nie wystarczy uzyskanie 200 (a nawet mniej) głosów, które w powiecie i mieście Wałbrzych wystarczają, aby zasiąść w ławach rady. Ale do tej sprawy powrócę po zarejestrowaniu list wyborczych, albowiem przedwczesne wystrzelanie ostrej amunicji spowoduje, że trzeba by później strzelać ze ślepaków.

Ale jeżeli już o samorządowcach piszę, to chciałbym zwrócić uwagę, że prawdziwych samorządowców nie w radach miejskich, czy powiatowych, szukać należy, ponieważ tam więcej z polityką niż z samorządem mamy do czynienia. Prawdziwi samorządowcy znajdują się zupełnie gdzie indziej i działają poza zasięgiem różnego rodzaju mediów, a więc jakby w cieniu. Czynią to pro publico bono, a więc z potrzeby serca, wynikającej z przeświadczeniem, iż warto robić coś pozytywnego, coś, co dać może sporą satysfakcję i poczucie spełnienia. Czynią tak jednocześnie z pożytkiem dla najbliższego otoczenia i mieszkańców miasta. Mam tu na myśli sporą grupę ludzi działających w radach wspólnot samorządowych, funkcjonujących w każdej wałbrzyskiej dzielnicy. Ludzi podejmujących liczne i bardzo pożyteczne akcje oraz realizujących dokładnie przemyślane i precyzyjnie opracowane plany różnego rodzaju przedsięwzięć, mających na celu poprawę warunków życia, bezpieczeństwa, dostępu do kultury, licznych mieszkańców poszczególnych dzielnic i osiedli. Mogę tu dla przykładu powołać się na działalność Rady Wspólnoty Samorządowej Podzamcze, kierowanej przez takie osoby jak Jerzy Frajnagiel (przewodniczący), Elżbieta Polewska (wiceprzewodnicząca), Henryk Czempkowski (sekretarz) i Andrzej Szulc (skarbnik). Ta grupa „społecznego samorządu”, wsparta przez licznych jego członków oraz mieszkańców osiedla, podejmuje bardzo konkretne działania, które wpisują się w oczekiwania naprawdę bardzo dużej części mieszkańców Podzamcza. Do takich przedsięwzięć należałoby zaliczyć przede wszystkim realizowane już od jakiegoś czasu działania w ramach „Osiedlowego Programu Poprawy Bezpieczeństwa Mieszkańców Podzamcza”, w ścisłej współpracy z wałbrzyską policją, strażą miejską i zarządem Spółdzielni Mieszkaniowej Podzamcze. To właśnie przedstawiciele tych instytucji weszli w skład działającego w strukturach RWS zespołu do spraw bezpieczeństwa. Efektem tej współpracy jest przygotowany całościowy projekt monitoringu najbardziej newralgicznych dla bezpieczeństwa miejsc, wytypowanych na podstawie analiz informacji posiadanych przez policję i straż miejską, a także wskazanych przez mieszkańców osiedla. Do innych inicjatyw realizowanych przez radę wspólnoty należy projekt wybudowania na osiedlu siłowni zewnętrznej, czy otwarcia już w październiku punktu konsultacyjnego, prowadzonego przez Dział Profilaktyki Uzależnień i Interwencji Kryzysowej MOPS w Wałbrzychu.

Takich działań na terenie miasta jest bez liku i jako się rzekło, prowadzone są przez autentycznych działaczy społecznych, tworzących lokalne samorządy. Ludzi dalekich od polityki i jej bardzo często nieczystych zagrywek. I właśnie, w interesie nas samych jest uczynienie wszystkiego, aby tego pokroju wałbrzyszanie znaleźli się na listach wyborczych do samorządowych władz miasta czy powiatu. Uczyńmy wszystko, aby z organów tych wyprzeć raz na zawsze polityków, którzy na listy kandydatów zostają wytypowani przez poszczególne partie polityczne, czego efektem jest to, że po wygranych wyborach realizują bardziej program i wytyczne swojej partii, społeczne cele i potrzeby mieszkańców stawiając jednocześnie na bardzo odległych pozycjach. Uczynić tak można tylko w jeden możliwy sposób: poprzez tworzenie społecznych komitetów wyborczych mieszkańców, na listach których pojawić się winni ludzie sprawdzeni nie w politycznych bojach i rozgrywkach interpersonalnych, ale autentyczni działacze samorządowi, sprawdzeni w codziennej pracy w ramach samorządowych wspólnot mieszkańców. Jestem gorącym zwolennikiem wyparcia partii politycznych i ich aktywu z samorządowej sfery funkcjonowania miast, gmin i powiatów, bo nam nie polityków potrzeba, ale autentycznych gospodarzy. Oczywiście istnieje niebezpieczeństwo, że powstaną też społeczne komitety wyborcze mieszkańców powoływane przez rożnego rodzaju cwaniaków, którzy tą drogą będą starali się wepchać do ław samorządów miejskich i powiatowych, aby tam swoje prywatne lody kręcić. Tego – niestety – nie da się uniknąć, ale jestem przekonany, że wystawieni do boju autentyczni i aktywni działacze RWS, znani w swych miejscach zamieszkania, wsparci głosami mieszkańców poszczególnych dzielnic i osiedli, będą zdolni cwaniactwu tamę postawić.

Do wyborów jeszcze trochę czasu, warto więc o tym pomyśleć i zacząć się organizować. Tyle rożnych stowarzyszeń na wałbrzyskiej ziemi działa, więc czas najwyższy, aby aktywnie do walki o prawdziwy samorząd terytorialny wspólnie przystąpiły. Proponuję im powołanie Społecznego Komitetu Wyborczego Mieszkańców „Stowarzyszeni”. Jeszcze nie jest za późno.

Janusz Bartkiewicz

http://www.janusz-bartkiewicz.eu

Tagi: ,