U nas w Polsce nie do uwierzenia

Polecamy15 sierpnia, 2018

 

 

 

 

 

 

 

Na internetowej stronie Facebook moją uwagę zwrócił link z obrazkiem przedstawiającym sympatycznego starszego pana w roboczym ubraniu na poletku swej farmy i z podpisem: Wygląda jak zwykły, ubogi rolnik. Kiedy się dowiesz kim jest naprawdę będziesz w szoku.

A oto pełna treść tego wpisu:

„Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to zwykły rolnik. Mężczyzna na zdjęciu to José Mujica. Mieszka w Urugwaju na niewielkiej farmie razem ze swoją żoną i suczką imieniem Manuela, która nie ma jednej łapy. José prowadzi skromne i szczęśliwe życie, ale nie uwierzysz kim był wcześniej… Oto siedziba parlamentu Urugwaju, gdzie wcześniej pracował mężczyzna. Pewnie pomyślisz, że był on dozorcą lub ochroniarzem. Nic z tych rzeczy… Może w to nie uwierzysz, ale José Mujica był prezydentem Urugwaju w latach 2010 – 2015. Mężczyzna był określany mianem „najbiedniejszego prezydenta świata”, gdyż 90% swojej pensji wydawał na cele charytatywne. Pójście na jakieś spotkanie w skromnym ubraniu nie było dla niego niczym dziwnym. Bardziej przejmował się polityką, niż tym, jak wygląda.

José jest przyzwyczajony do prostego życia. Po tym jak walczył o wolność kraju, spędził 14 lat w więzieniu, gdy w Urugwaju rządziło wojsko. Jako prezydent José Mujica traktowany był tak samo, jak wszyscy inni. Sam prowadził swojego Garbusa, gdy dojeżdżał do pracy. Jako prezydent kraju José mógł mieszkać w pięknym pałacu i pławić się w luksusach. Wybrał jednak skromne życie i mieszkał na farmie razem z żoną i psem.

Wielu polityków mogłoby uczyć się od José. Był on przywódcą ludzi, samemu będąc jednym z nich. Teraz José Mujica jest już na politycznej emeryturze. Gdy opuszczał urząd, nie zrobił tego z wielką pompą. Powiedział po prostu „Dziękuję wam”.

Inspirująca historia pokazująca, że mimo władzy można pozostać normalnym człowiekiem. Warto podzielić się nią ze znajomymi.”

Obecnie ex-prezydent mieszka na małej farmie w Rincón del Cerro, na przedmieściach Montevideo. W czasie swojej kadencji zrezygnował z mieszkania w pałacu prezydenckim, a w odniesieniu do niewielkiej części wynagrodzenia, jaką pozostawiał dla siebie, nazwano go pseudonimem „najbiedniejszy prezydent świata”. W wywiadzie dla kolumbijskiej gazety El Tiempo oświadczył, że ta kwota pieniędzy jest wystarczająca, biorąc pod uwagę fakt, że wielu z jego rodaków musi żyć za mniejszą kwotę. Niektórzy wysoko postawieni w rzymskokatolickim kościele w Ameryce Południowej porównują go do papieża Franciszka.

Czy można by znaleźć w naszym kraju podobną mu osobę na prezydenta? Na pewno tak, ale nasz upartyjniony system wyborczy na to nie pozwoli. Nie po to dorwali się PiS-owcy do władzy, by teraz dawać przykłady skromności i powściągliwości w wydatkach. Obecny PiS-owski prezydent poczuł się na tyle zlekceważony swymi zarobkami, że poparł inicjatywę kolegów z PiS-u, by płacić solidną pensję dla jego żony tylko dlatego, że jest prezydentową. O rozpasaniu finansowym w rządzie za czasów premier Szydło, jej podróżach do domu wojskowymi samolotami na koszt państwa, o strumieniach pieniędzy płynących kasy państwowej na utrzymanie dworu Ojca Rydzyka nie warto mówić, bo jest to tak samo jak rzucanie grochem o ścianę.

Trzeba to sobie uprzytomnić, zwłaszcza komitywę jaką obserwujemy pomiędzy rządem, a Kościołem opartą na znanej zasadzie – ręka rękę myje. Zbliżają się wybory, najpierw samorządowe, potem parlamentarne. Najwyższy czas by przejrzeć na oczy.

Stanisław Michalik

 

***
Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w felietonie nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.

Tagi: ,