Kilka już razy byłem bliski podjęcia decyzji o wyrzuceniu telewizora za okno, ale za każdym razem zwyciężała świadomość, że w ten sposób pozbyłbym się bardzo przydatnego lufcika na świat, który pozwala mi na obserwację tego, co się dzieje na tym łez padole. A dzieje się fatalnie i – niestety – jest coraz gorzej, albowiem szczepionki na głupotę ludzką nie ma i wszystko wskazuje na to, że bardzo długo, a w zasadzie nigdy chyba nie będzie, przez co Ziemia nasza zmuszona została do coraz bardziej radykalnej walki z tą najgłupszą istotą, jaką jest człowiek. Z każdym rokiem jest coraz gorzej, bo w tym ogłupiałym świecie nie człowiek i przyroda się liczy, ale tylko i wyłącznie pieniądze. Jest jeszcze szansa na ratunek, ale raczej mizerna, bo – jak napisałem – szczepionki na ludzką głupotę nie ma. Nie ma też całkowicie skutecznej szczepionki przeciwko grypie, bo te które człowiek opracował i stosuje, grypy dotychczas nie zatrzymały, albowiem jej wirus jest tak złośliwy, że przechodzi zbyt liczne i zbyt szybkie mutacje, aby chorobę tę opanować. Teraz zagraża nam koronawirus, czyli wirus grypy obywatelstwa chińskiego i wszyscy wkoło drżą ze strachu, ale radują się producenci różnego rodzaju masek na twarz i innych tego typu gadżetów. Dla nich to czas obfitych żniw. A ja przypomnę, że jeszcze tak niedawno świat drżał przed grypą ptasią i świńską, która aczkolwiek groźna, totalnego zagrożenia nie spowodowała. Nie ma też skutecznej szczepionki przeciw banalnej „normalnej grypie”, na którą tylko w Polsce od 1 września 2018 r. do 15 marca 2019 r. zmarło 108 osób, o czym wieszczący kataklizm jakoś nie wspominają. Nie dajmy się więc zwariować, bo znów ktoś chce na ludzkim strachu zarobić wielką kasę.
Wracając jednak do telewizji, to od długiego już czasu bardzo denerwują mnie panoszące się w każdym dostępnym kanale reklamy przeróżnych leków i suplementów, przez co odnoszę wrażenie, że współczesna telewizja istnieje nie po to, aby dać ludziom godziwą rozrywkę i porcję solidnej wiedzy, a jedynie po to, aby wielkie i bajecznie bogate firmy farmaceutyczne mogły wciskać ludziom najróżniejszy kit i robić im nieustannie sieczkę z mózgu, pokazując cudowne, bo błyskawiczne skutki stosowania tego najróżniejszego badziewia. Każdy z nas codziennie widzi, że wśród reklam, te dotyczące wyrobów farmaceutycznych królują niepodzielnie i doszło już do tego, że od ich natarczywych i kretyńskich treści nie ma praktycznie ucieczki. Niekiedy mam wrażenie, że doszło do jakiejś reklamowej telewizyjnej zmowy, mającej uniemożliwić telewidzom uchronienie się przed ich nachalnością, ponieważ poszczególne stacje nadają je praktycznie w tym samym czasie.
Oczywiście te uwagi o celowości istnienia telewizji, nie dotyczą tzw. telewizji publicznej (na którą od dziesięcioleci płacę haracz w postaci abonamentu), której zasadniczym celem jest propaganda niesamowitych sukcesów ekipy posła Jarosława Kaczyńskiego, grającego skutecznie rolę nieetatowego naczelnika państwa, na wzór marszałka Józefa Piłsudskiego, który nie pełniąc żadnej państwowej funkcji z wyboru, rządził przed laty na tyle skutecznie, że autorytarnie. Oczywiście telewizja ta, rządzona przez Jacka Kurskiego, wiernego barda posła Jarosława, kieruje się dewizą, kiedyś przez onego barda wygłoszoną, że „ciemny lud wszystko kupi”. Wierni tej zasadzie redakcyjni hunwejbini TVPiS, zalewają swych odbiorców falą totalnego kłamstwa i hejtu, czyli szczucia przeciw wszystkim tym, którzy na nasze polskie problemy spoglądają inaczej, niż życzyłby sobie poseł Jarosław. I aby to szczucie było jeszcze bardziej skuteczne, zwłaszcza w okresie trwającej prezydenckiej kampanii wyborczej, rządząca partia (a w zasadzie koalicja), postanowiła podrzucić Jackowi Kurskiemu dwa miliardy złotych, aby siła rażenia politycznej propagandy PiS została jeszcze bardziej wzmocniona. Oczywiście cały partyjny aktyw posła Jarosława, zgodnie z obowiązującym przekazem dnia, krzyczy donośnie, że PiS żadnych pieniędzy tzw. Kurwizji nie przekazuje, bo ustawa, którą niebawem podpisze Andrzej Duda dotyczy przecież obligacji. I to jest przykład takiej właśnie ogłupiającej pispropagandy, albowiem akolici Jarosława, kierując się wspomnianą dewizą Jacka, wiedzą, że prosty lud nie ma pojęcia, iż obligacje państwowe, to nic innego jak państwowe papiery wartościowe, których posiadanie stawia posiadacza wobec Skarbu Państwa w roli wierzyciela, mogącego w każdej chwili żądać od dłużnika (czyli państwa) ich wykupienia. A na dodatek obligacje te są oprocentowane (od 1,5% do ok. 3%), co znaczy, że nie o dwa miliardy tu chodzi, ale znacznie więcej, co wierząc w ciemnotę prostego ludu, sztabowcy posła Jarosława chcą przed nim ukryć. Kiedy tego wszystkiego słucham, a zwłaszcza głosów oburzonej opozycji, aż skręcam się ze złości i zdziwienia, że nie dostrzegają oni tego prostego faktu i tego, że propagandyści rządzącej koalicji po prostu znów sobie w kolano strzelają. Być może te dwa miliardy to kwota, której sobie zwykły śmiertelnik jakoś nie może sobie uzmysłowić (zwizualizować), więc przypomnę, że Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy w ciągu 27 lat grania, zebrała dotychczas 1 miliard 120 mln zł (przypomnę: 27 lat), za co kupiła chyba 60 tysięcy różnego rodzaju najwyższej światowej klasy sprzętu medycznego. Sprzętu, który trafił do publicznych placówek ochrony zdrowia. No to proszę sobie wyobrazić, że prawie dwa razy tyle, od prezesa Jarosława i Andrzeja Dudy, dostanie Jacek Kurski na jeden tylko rok. Opozycja bezsilnie do Andrzeja Dudy apeluje, aby tej haniebnej (kolejnej) ustawy nie podpisywał, by można było pieniądze te przekazać dodatkowo na potrzeby leczenia chorych na nowotwory Polaków. Wszystko na to wskazuje, eż jest to przysłowiowe wołanie na puszczy, ponieważ w przekazie dnia zalecono, aby lud prosty oszukiwać, głosząc, iż dzięki PiS kwota na leczenie raka znacznie wzrosła, bo za czasów rządów Platformy było mniej. I propagandziści ci (wszelkiej maści i autoramentu) całkowicie odporni są na te prostą prawdę, że to żadna ich zasługa, bo jest to efekt wzrostu składki na ubezpieczenia społeczne i liczby płacących te składki.
Zresztą i prosty lud tej prawdy do wiadomości nie przyjmuje tak samo, jak i tego, że wszelki 500+ i 13 emerytury wypłacane są nie z budżetu wypracowanego przez partię prezesa Jarosława, ale z budżetu państwa, czyli z naszych podatków. Czyli są to nasze pieniądze, którymi prezes Jarosław tak hojnie gospodarzy, dzięki czemu tysiące partyjnych aktywistów i członków ich rodzin, obsadzonych na różnych stołkach w spółkach skarbu państwa, zarabiają miesięcznie netto do kilkudziesięciu tysięcy złotych, przez co postępującej powoli, ale bezwzględnie, inflacji nie muszą się obawiać. A prosty lud jakoś nie jest w stanie zorientować się, że inflacja zżera te ochłapy, jakie mu prezes rzucił, a o podniesieniu tej kwoty uparcie milczy. Również prosty lud emerycki cieszy się z rychłej 13 emerytury (nieco powyżej 900 zł netto), za którą będzie zdolny kupić sobie w ciągu roku jeno dwie bułki każdego dnia. No chyba, że w całości wyda na coraz bardziej drogie leki, tak mocno reklamowane w telewizji. Zagraniczne firmy farmaceutyczne (bo polskie zostały zlikwidowane w efekcie solidarnościowej rewolucji) zacierają ręce z radości, bo ta „trzynastka” prawie na pewno na te leki zostanie w zdecydowanej większości przekazana. Powtórzę więc raz jeszcze: szczepionki na głupotę nie ma i dlatego koronapis szaleje.
Janusz Bartkiewicz
***
Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w felietonie nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.