Skazywany na pożarcie w meczu z liderem Górnik Wałbrzych zremisował bezbramkowo z GKS-em Jastrzębie. W zdobyciu cennego punktu piłkarzom pomogli wałbrzyscy kibice.
Piłkarze Górnika przed meczem rozgrzewali się w koszulkach z napisem „Jaro, trzymaj się” –była to dedykacja dla bramkarza Kamila Jarosińskiego, który uległ wypadkowi w Czechach i teraz leży w stanie śpiączki w szpitali w Hardec Kralove. A na trybunach – po raz pierwszy od lipca ubiegłego roku – w sektorze C stadionu pojawili się szalikowcy Górnika.
Na początku spotkania przeważali goście, lecz przez intensywne opady deszczu murawa była bardzo śliska i mocno nasiąknięta wodą, przez co trudno grało się piłkarzom obu drużyn. W 18 min. po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Marcina Morawskiego wślizgiem uderzył Paweł Tobiasz, jednak uczynił to niedokładnie i piłkę spokojnie złapał Grzegorz Drazik. Minutę później do sytuacji sam na sam z bramkarzem doszedł Adrian Kopacz, lecz świetnie interweniował dobrze dysponowany Damian Jaroszewski. W 36 min., po kolejnej centrze Morawskiego z rzutu wolnego, głową strzelił Mateusz Krzymiński, doszło do zamieszania na piątym metrze, lecz ostatecznie golkiper przyjezdnych wyłapał futbolówkę. Przez złe warunki atmosferyczne oba zespoły nie chciały zaryzykować otwartej gry, przez co w pierwszych 45 minutach nie padły gole.
W przerwie trener GKS-u Jarosław Skrobacz dokonał dwóch zmian w składzie, ale pierwsi groźniej zaatakowali piłkarze Górnika. W 49 min., po nieźle zapowiadającej się akcji, na strzał z dystansu zdecydował się Paweł Tobiasz, jednak piłka poszybowała daleko od bramki. Osiemnaście minut później w świetnej sytuacji znalazł się Adrian Kopacz, który wślizgiem uderzał z kąta, ale źle uderzył w piłkę i fatalnie przestrzelił. W 74 min. po wrzutce Oskara Mazurkiewicza z prawej strony, „szczupakiem” uderzył Daniel Szczepan, lecz minimalnie nad bramką. Za to dziewięć minut później Górnik mógł wyjść na prowadzenie. Dominik Woźniak zagrał do Damiana Migalskiego, a ten znalazł się sam na sam z bramkarzem, ale źle przyjął futbolówkę, która ostatecznie opuściła boisko. Jeszcze przed końcem spotkania z 25 metrów huknął Damian Szczęch, ale i tym razem piłka minimalnie minęła słupek bramki gospodarzy.
– Nie wystrzegliśmy się błędów, mogliśmy stracić bramki, ale także odpowiedzieliśmy kilkoma kontrami i myślę, że z przebiegu spotkania remis jest jak dobry i szanujemy ten punkt. Tak to powinno wyglądać od początku sezonu: powinniśmy walczyć i dzielnie się bronić. Mimo kilku popełnionych błędów tym razem wystarczyło to do utrzymania wyniku 0:0 w starciu z GKS-em – powiedział po spotkaniu kapitan Górnika Jan Rytko.
Teraz wałbrzyszanie rozegrają zaległy mecz w Częstochowie ze Skrą. Spotkanie odbędzie się w piątek, 23 września o godz. 19:00.

Fot. Aneta Serafin
Górnik Wałbrzych – GKS Jastrzębie Zdrój 0:0
Żółte kartki: Morawski, Krzymiński oraz Tront. Sędziował: Łukasz Sowada (Opolski ZPN). Widzów: 500.
Górnik: Jaroszewski – Tobiasz, Rytko, Surmaj, Krzymiński – Gawlik (81 Brzeziński), Morawski, Pierzga (68 Bogacz), Sobiesierski (65 Młodziński) – Migalski, Woźniak.
GKS: Drazik – Mazurkiewicz, Pacholski, Szymura, Zajączkowski – Szczęch, Musioł (78 Kawula), Tront, Kopacz, Caniboł (46 Ali) – Jadach (46 Szczepan).
Radosław Radczak