https://db2010.pl GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Zagrożenie pożarowe w lasach

Przez wiele godzin strażacy z siedmiu jednostek walczyli w sobotę z pożarem młodego lasu na górze Małosz w Jedlinie-Zdroju. W akcji uczestniczyły trzy samoloty i helikopter, a dogaszenie trwało jeszcze dzień później. – Przyczyną pożaru było niedogaszone ognisko, które zostało rozpalone w miejscu do tego niewyznaczonym – informuje Nadleśnictwo Wałbrzych.

25 kwietnia 2026 r. o godzinie 14.17 Ochotnicza Straż Pożarna w Jedlinie – Zdroju została wezwana do pożaru lasu na Górze Małosz w okolicy ul. Ogrodowej w Jedlinie-Zdroju. Do akcji zostały skierowane także: Jednostka Ratowniczo – Gaśnicza nr 1 Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Wałbrzychu, OSP Głuszyca Górna, OSP Walim, OSP Zagórze Śląskie, OSP Dziećmorowice, OSP Mieroszów oraz policja. W akcję gaszenia pożaru uprawy i młodnika leśnego w rejonie góry Małosz na terenie Leśnictwa Glinica zaangażowane były również siły Lasów Państwowych, w tym dwa samoloty gaśnicze Dromader, samolot Antonow AN-2, śmigłowiec oraz samochód gaśniczy Nadleśnictwa Wałbrzych.

Wystarczyła iskra z niedogaszonego ogniska

– Ogień objął powierzchnię około 3 hektarów lasu, ale dzięki sprawnej i skoordynowanej akcji wszystkich służb pożar został opanowany. Trwa szacowanie strat. Podziękowania kierujemy również do rowerzysty, który bezinteresownie włączył się w działania i wsparł akcję – taka postawa zasługuje na najwyższe uznanie. Apelujemy o zachowanie szczególnej ostrożności podczas przebywania w lesie. Susza znacząco zwiększa ryzyko pożarowe, a przyczyną pożaru było niedogaszone ognisko, które zostało rozpalone w miejscu do tego niewyznaczonym. Właśnie w taki sposób dochodzi do tragedii – jak w tym przypadku na górze Małosz. W ognisku pozostaje tlący się żar, często niewidoczny i wystarczy lekki podmuch wiatru, by iskry przeniosły się na suchą ściółkę. Ta zaczyna się tlić, a po chwili pojawia się ogień. W warunkach suszy płomienie błyskawicznie obejmują trawy, krzewy i młode drzewa, rozprzestrzeniając się dalej i dalej… W krótkim czasie niewielkie ognisko zamienia się w ogromny pożar, powodujący ogromne straty przyrodnicze i niszczący lata pracy leśników. To, co rosło tutaj przez około 10 lat, będzie musiało zacząć od nowa… To nie tylko ponowne sadzenie drzew, ale także długi i wymagający proces przygotowania terenu po pożarze – uprzątnięcia zniszczeń, zabezpieczenia gleby i odtworzenia warunków do wzrostu nowego pokolenia lasu. Skutki takiego pożaru odczuwalne są przez długie lata: zniszczony zostaje cały młody drzewostan; gleba traci swoje właściwości i potrzebuje czasu na regenerację; znika schronienie dla zwierząt; odbudowa lasu trwa kolejne lata, zanim osiągnie dawną formę. Dokładnie tak, jak miało to miejsce na górze Małosz… Dlatego apelujemy: ogniska w lesie można rozpalać wyłącznie w miejscach do tego wyznaczonych. Lista takich lokalizacji dostępna jest na stronie internetowej Nadleśnictwa Wałbrzych https://walbrzych.wroclaw.lasy.gov.pl. Dbajmy wspólnie o las – jedna chwila nieuwagi może zniszczyć to, co natura i ludzie tworzyli przez lata – podkreślają pracownicy Nadleśnictwa Wałbrzych.

Ogień i woda

Poza bezpośrednim zagrożeniem ze strony ognia, część mieszkańców Jedliny-Zdroju w trakcie akcji gaśniczej i po niej miała problemy z dostawą wody.

– W związku z intensywnym poborem wody z hydrantów, niezbędnym do prowadzenia akcji gaśniczej w lesie, na części ulic w występowały spadki ciśnienia wody lub jej czasowy brak. W odpowiedzi na zaistniałą sytuację, na ulicach Moniuszki, Ogrodowej oraz Dolnej został podstawiony beczkowóz – informuje Urząd Miasta Jedlina-Zdrój.

Chrzest bojowy

Ochotnicza Straż Pożarna w Jedlinie – Zdroju została założona w styczniu 2025 roku, a w miniony weekend jej członkowie stanęli do walki z ogniem w tak poważnej akcji.

– Dla nas, strażaków z OSP Jedlina-Zdrój, te dni na zboczach góry Małosz zostaną w sercach na zawsze. To była nasza pierwsza tak poważna operacja gaśnicza – prawdziwy sprawdzian wszystkiego, co wiemy i w co wierzymy. Skala tego, z czym przyszło nam się mierzyć, jest przerażająca. Spłonęło ponad 30 000 m² (ponad 3 hektary) młodnika. Widok ognia trawiącego las na stromych zboczach to obraz, którego nie da się zapomnieć. Nasi ratownicy zostawili tam nieskończone pokłady sił. To były tysiące kroków stawianych na pionowych podejściach, to kilometry węży rozwijanych w pocie czoła, by zbudować magistrale wodne tam, gdzie góra mówiła „nie dacie rady”. Pracowaliśmy przez wiele godzin, walcząc z żarem, dymem i wycieńczeniem. Ale, warto było! A to, co działo się poza linią ognia, ścisnęło nas za serca. Chcemy z całego serca podziękować Wam – Mieszkańcom Jedliny-Zdroju. Wasza mobilizacja to była absolutna petarda! Tosty, świeże bułki, słodkości, batoniki i litry gorącej herbaty dostarczane prosto do rąk strażaków… to było paliwo, które pozwalało nam wracać na szczyt. Szczególne podziękowania kierujemy do naszych członków OSP Jedlina-Zdrój, którzy nie mają jeszcze przeszkolenia pożarniczego. Choć nie mogli stać przy samym ogniu, nie zostawili nas samych. To Oni, ramię w ramię z mieszkańcami, dbali o logistykę i nasze siły. Pokazali, że OSP to nie tylko hełm i mundur – to przede wszystkim wielka rodzina. Opanowanie tego żywiołu byłoby niemożliwe bez współpracy na najwyższym poziomie. Chcemy podziękować JRG 1 Wałbrzych, OSP Głuszyca Górna, OSP Walim, OSP Mieroszów, OSP Zagórze Śląskie, OSP Dziećmorowice oraz pilotom samolotów i helikoptera gaśniczego. Dla nas, jako dla „świeżaków” w tak ogromnych działaniach, ta akcja była bezcenną lekcją. Dziękujemy Wam, że traktowaliście nas jak równych sobie. Wasz profesjonalizm i spokój pozwoliły nam nauczyć się więcej, niż na jakimkolwiek szkoleniu. Dziękujemy za to bojowe przyjęcie do wielkiej strażackiej rodziny i za każde słowo wsparcia na zboczu góry – podsumowują działania druhny i druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Jedlinie – Zdroju.

(RED)

REKLAMA

REKLAMA

Archiwalne posty