https://db2010.pl GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

O Romni, która się nie poddaje

Dyskryminacja wobec kobiet i osób z mniejszości etnicznych to wciąż realny problemem w naszym kraju. Sylwia Maroń-Gonera jest przykładem osoby, która – mimo stereotypów i ograniczeń społecznych – zbudowała życie według własnych zasad. Mama, babcia, żona, a przede wszystkim Romni, pokazuje, że tożsamość i pasja mogą być siłą pozwalającą działać niezależnie od przeciwności.

Szczypta statystyki

Choć Polska jest coraz bardziej zróżnicowanym społeczeństwem, mniejszości narodowe i etniczne wciąż stanowią niewielki procent mieszkańców – według spisu z 2021 roku, tylko około 2,6% Polaków deklaruje inną niż polska narodowość, a oficjalna liczba Romów wynosi zaledwie około 13 tysięcy osób. Tak niska reprezentacja często utrudnia ich widoczność i pełne uczestnictwo w życiu społecznym, a stereotypy i brak zrozumienia mogą prowadzić do wykluczenia. Badania CBOS pokazują, że niechęć wobec Romów deklaruje ponad jedna czwarta respondentów, a wobec innych grup mniejszościowych – około 14–17%. To dowód, że bycie kobietą i Romni w Polsce często wiąże się nie tylko z wyzwaniami osobistymi, lecz także z barierami społecznymi, które wymagają odwagi, wytrwałości i własnej sprawczości.

Korzenie i tożsamość, które dają siłę

Romskie korzenie są niezwykle ważną częścią tożsamości Sylwii. Kultura, w której rodziny są wielopokoleniowe, a starsze osoby otacza się szacunkiem. To właśnie wspólnota – rodzina, przyjaciele, społeczność – daje jej siłę, by działać mimo przeciwności i stereotypów.

Sylwia pochodzi z biednej rodziny, nikt z jej krewnych nie miał wykształcenia. Jako najstarsza córka była wychowywana do pomocy w domu. Maturę i studia ukończyła jako dorosła kobieta, mając już dzieci. Wszystko, co osiągnęła, zbudowała sama – krok po kroku, wbrew stereotypom i ograniczeniom, jakie często dotykają.

Czy obraża się, gdy ktoś powie o niej „Cyganka”? Nie, bo nie uważa tego określenia za pejoratywne, ale podkreśla, że zależy to od kontekstu.

„Cyganie” to określenie nadane zewnętrznie, a „rom” w naszym języku oznacza po prostu człowieka – wyjaśnia.

Społeczność romska oczywiście podlega prawu polskiemu, ale przestrzegają przede wszystkim swojego kodeksu, który mówi o tym, jak postępować z przyjaciółmi i rodziną. To często wyznacza ich kierunek działania i buduje wspólnotę, w której nawzajem się wspierają i opiekują. To również pomogło Sylwii, gdy w życiu pojawiły się trudności.

Życie przed i po

Do 2017 roku była w pełni aktywna fizycznie i zawodowo. Dbała o zdrowie, angażowała się w życie rodziny i społeczności, do której należy – Romów. Wszystko zmieniło się po złamaniu nogi, które wymagało operacji, a kolejne zabiegi i rehabilitacja sprawiły, że pojawiły się problemy zdrowotne. Badania wykazały reumatoidalne zapalenie stawów – chorobę przewlekłą i bolesną. Z dnia na dzień proste czynności, takie jak uczesanie się czy założenie skarpetek, stały się wyzwaniem.

Pogodzenie się z diagnozą zajęło Sylwii dużo czasu. Żyje w bólu dzień i noc, a intensywność dolegliwości zmienia się jak pogoda. Dodatkowym wyzwaniem było poważne złamanie ręki w ubiegłym roku – szczególnie dotkliwe, bo jest leworęczna, a to właśnie ta ręka została uszkodzona.

Elastyczność zamiast rezygnacji

Choroba wymusiła zmianę zawodowej ścieżki. Wcześniej Sylwia pracowała w urzędzie miasta na stanowisku pełnomocnika prezydenta Wałbrzycha ds. mniejszości, a także w szkole specjalnej. Kolejne zwolnienia lekarskie odbierały poczucie sprawczości, więc zaczęła szukać sposobu, by pracować inaczej – na własnych zasadach.

Nigdy nie miałam problemu ze znalezieniem pracy, ale gdy moje stanowisko zostało zredukowane, wiedziałam, że wytłumaczenie mojej sytuacji nowemu pracodawcy będzie trudne, a zwolnienia lekarskie mogą trwać nawet kilka miesięcy. Wtedy uznałam, że jedynym wyjściem jest własna działalność i praca na swoich warunkach – opowiada Sylwia.

Chciała też robić to, co lubi, co jest jej pasją. Już wcześniej w domowym zaciszu przyjmowała koleżanki i rodzinę na zabiegi kosmetyczne – sprawiało jej to ogromną radość. Zauważyła, że jest też zapotrzebowanie na takie usługi, więc podjęła decyzję o otworzeniu własnego salonu.

Po trzech latach nauki i staży zainicjowała w Mieroszowie działalność Akademii Urody. Wykonuje profesjonalne zabiegi kosmetyczne oraz dzieli się swoją wiedzą, pracując w rytmie, na jaki pozwala jej ciało, co drugi dzień – wtorki, czwartki i soboty – bo intensywne zadania manualne powodują ból, uniemożliwiający ruch następnego dnia. W wolnym czasie działa na rzecz społeczności romskiej, której jest przedstawicielką.

Własna działalność dała jej to, czego najbardziej potrzebowała – elastyczność. Jeśli rano nie może wstać z łóżka, pracuje przy komputerze. Jeśli nie przyjmie klientki jednego dnia, przyjmuje ją następnego. Zawsze dotrzymuje słowa, nawet jeśli oznacza to wstawanie dwie godziny wcześniej, by nadrobić zaległości.

Salon urody to miejsce, w którym tworzą się relacje. Moje klientki wiedzą, z czym się zmagam i są wobec mnie niezwykle wyrozumiałe. Czekają na mnie, a ja również jestem elastyczna i zawsze rozumiem, gdy one muszą odwołać wizytę. To wzajemność budująca zaufanie i poczucie bezpieczeństwa – dodaje Sylwia.

Codzienność, która wymaga siły większej niż się wydaje

Z zewnątrz jej życie wygląda jak nieustanny ruch: praca, dom, rodzina, działania społeczne. Ale są dni, gdy ciało odmawia posłuszeństwa, zwykłe otwarcie drzwi staje się wyzwaniem, a spojrzenia innych bolą bardziej niż stawy.

Dotkliwe jest „wypadanie z działań”. Gdy umawiam się ze znajomymi na spacer w góry, a rano nie mogę wstać z łóżka. Często jestem przez to odbierana jako niesłowna, a to przecież nie moja wola, tylko niedyspozycja. Jest to dla mnie przykre, bo staram się zawsze dotrzymywać obietnic i wywiązać się z danego słowa – tłumaczy Sylwia.

Najtrudniejsze jest jednak niezrozumienie. Brak empatii wobec drugiego człowieka potrafi być bardziej dotkliwy niż jakiekolwiek ograniczenia fizyczne. Sylwia apeluje, że empatia mogłaby zdjąć z niej ogrom wyrzutów sumienia.

Miejsce, które leczy

Jej azylem jest domek pod lasem, bez zasięgu. Karmi tam bezdomne koty, pracuje w ziemi na tyle, na ile pozwala ciało. Ból zakwasów jest dla niej błogosławieństwem – to ból, który daje satysfakcję i nie odbiera sprawności.

Po przeprowadzce do Mieroszowa żyje spokojniej. Nauczyła się akceptować swoje ograniczenia, choć psychicznie wciąż bywa trudno. Tworzy świat, gdzie choroba i trudności są częścią życia, ale nie jego definicją. Ma cele i dąży do nich powoli, w swoim tempie.

Jej historia to opowieść o kobiecej sile, tożsamości i pasji, które pozwalają realizować marzenia mimo stereotypów i ograniczeń społecznych. To przykład, że przynależność do wspólnoty, znajomość własnych wartości i bycie sobą są największym źródłem odwagi i sprawczości.

Projekt „Tacy sami” (FEDS.07.03-IP.02-0008/25) o wartości 1.116.769,20 zł. Dotacja do projektu w ramach programu Fundusze Europejskie dla Dolnego Śląska 2021-2027 Europejski Fundusz Społeczny PLUS wynosi 1.060.452,20 zł.

W ciągu 24 miesięcy realizacji projektu (1 X 2025 – 30 IX 2027):

  • 90 osób (w tym co najmniej 65 kobiet) otrzyma wsparcie w zakresie równego traktowania i niedyskryminacji
  • dla 3 grup: 30 osób z niepełnosprawnościami, 30 kobiet, 30 seniorek i seniorów – warsztaty antydyskryminacyjne – budowania własnej wartości, uświadamiania własnych praw i nauki obrony przed dyskryminacją (po 24 warsztaty dla każdej grupy)
  • 90 osób weźmie udział w 3 spotkaniach integracyjnych poświęconych problematyce równości i niedyskryminacji
  • 192 godziny indywidualnego i grupowego wsparcia psychologicznego i pedagogicznego dla osób dyskryminowanych
  • 6 pracownic/wolontariuszek fundacji skorzysta z różnego rodzaju kształcenia w zakresie realizacji aktywnych działań zapobiegania dyskryminacji ze względu na płeć, orientację seksualną, rasę, pochodzenie etniczne, religię, światopogląd, niepełnosprawność, wiek, przeciwdziałanie mobbingowi i stereotypom
  • roczna kampania #tacysami w mediach lokalnych Aglomeracji Wałbrzyskiej.

Dodatkowych informacji udziela: Bogna Radczak – koordynatorka projektu mail: bogna-radczak@walbrzych2000.pl, tel. 74 843 45 62

REKLAMA

REKLAMA

Archiwalne posty