W Lublinie z powodów zdrowotnych nie mogli zagrać dwaj skrzydłowi Górnika: Maciej Bojanowski i Grzegorz Kulka, za to w ekipie Startu zadebiutowali JP Tokoto i Conner Frankamp. Wałbrzyszanie świetnie rozpoczęli mecz w lubelskim Globusie i po 2 minutach prowadzili 8:0. Ale gospodarze w końcu zaczęli trafiać i w połowie I kwarty był już remis 10:10. Wyrównana walka trwała do końca I połowy, która zakończyła się remisem 40:40. Po zmianie stron zaczęła się zarysowywać przewaga Startu, który na półtorej minuty przed końcem III kwarty wgrywał już różnicą 15 punktów. W ostatniej ćwiartce ciężar zdobywania punków wziął na swoje barki Ike Smith i na 8 minut przed końcową syrena było już tylko 66:59. Błędy w ataki i w obronie sprawiły, że w połowie IV kwarty wicemistrzowie Polski znów odskoczyli na 15 punktów, ale po przerwie na żądnie trenera Andrzeja Adamka wałbrzyszanie rzucili się do odrabiania strat. Na półtorej minuty przed końcem podstawowego czasu gry za 2 punkty trafił Dariusz Wyka , dzięki czemu jego zespół przegrywał już tylko 78:83, lecz przerwa na żądenie trenera Wojciecha Kamińskiego wybiła Górnika z uderzenia. W nerwowej końcówce goście nie wykorzystali kilku rzutów z gry oraz wolnych, dzięki czemu Start wygrał 85:79.
Kolejne spotkanie Górnik rozegra 27 grudnia o godz. 17.30. W hali Aqua-Zdrój wałbrzyszanie będą podejmowali Twarde Pierniki Toruń.
Start Lublin – Górnik Zamek Książ Wałbrzych 85:79 (22:22, 18:18, 24:15, 21:24)
Start: Jordan Wright 18, Liam O’Reilly 16 Jean-Pierre Tokoto Ii 16, Michał Krasuski 11, Quincy Ford 10, Bryan Griffin 9, Conner Frankamp 3, Filip Put 2, Bartłomiej Pelczar 0.
Górnik: Ikeon Smith 18, Tauras Jogela 16, Dariusz Wyka 13, Lovell Cabbil Jr 13, Barret Benson 11, Kacper Marchewka 7, Marc Garcia 1, Avery Anderson Iii 0, Adam Łapeta 0.
(RED, fot. Maja Radczak)