https://db2010.pl GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Twierdza Wałbrzych wciąż niezdobyta!

Koszykarze Górnika Zamek Książ Wałbrzych pokonali w piątkowy wieczór Legię Warszawa 81:79 i pozostają jedynym zespołem w ekstraklasie koszykarzy, który w tym sezonie nie przegrał meczu we własnej hali.

Choć Legia przyjechała do Wałbrzycha bez czterech kontuzjowanych graczy: Michała Kolendy, Mathiassa Tassa, Ojarsa Silinsa i Andrzeja Pluty, to – jak na mistrza Polski przystało – wysoko zawiesiła Górnikowi poprzeczkę. Było to już 7 w tym roku starcie tych zespołów i – jak zawsze – bardzo zacięte. Prowadzenie przechodziło z rąk do rąk 12 razy, 11 razy na tablicy był remis, a największa różnica po obu stronach wynosiła 7 punktów. Gospodarze osiągnęli ją w połowie I kwarty, gdy po dwóch rzutach wolnych Marca Garcii prowadzili 14:7. Warszawiacy szybko zniwelowali straty i już w 8 minucie, po trafieniu za 3 punkty Jayvona Gravesa, objęli prowadzenie 16:14. Na druga kwartę Górnik wyszedł przy stanie 23;25, by po dwóch akcjach Barreta Bensona i Lovella Cabbila odwrócić wynik na 30:27, by po chwili prze4grywać 35:37. Gdy Tauras Jogela wykorzystał 3 rzuty wolne gospodarze wygrywali 38:37, a potem przez długi czas wynik był pod kontrolą gości. Po I połowie Legia prowadziła 51:49, a gdy w 6 minucie III kwarty Carl Ponsar wykorzystał oba rzuty wolne, uzyskała najwyższe prowadzenie 59:52. Po pół godzinie gry w hali Aqua_Zdrój był remis 63:63 i w IV kwarcie emocje sięgnęły zenitu, a obraz gry nie uległ zmianie. Na 2 minuty i 41 sekund przed końcową syreną Błażej Czapla dwa razy trafił z linii rzutów wolnych, po których ekipa ze stolicy wygrywała 79:76. Jak się później okazało, były to ostatnie trafienia mistrzów Polski w tym meczu. Szybko spod kosza odpowiedział Garcia, a na minutę i 36 sekund przed końcem starcia Cabbil wykorzystał 2 z 3 rzutów wolnych, dając wałbrzyszanom prowadzenie 80:79. Po przerwie na żądanie trenera Andrzeja Adamka ten sam gracz popełnił stratę pod koszem rywali, a gdy na zegarze czasu spotkania pozostało 14 sekund, szansę na odzyskanie prowadzenia miał Race Thompson. Najskuteczniejszy w tym meczu legionista zmarnował jednak dwa rzuty wolne, a faulowany przez Gravesa Garcia wykorzystał jeden rzut wolny i na 7 sekund przed końcem podstawowego czasu gry było tylko 81:79. W odpowiedzi Graves nie trafił zza łuku, a po szybkim faulu Bena Shungu, okazję do zamknięcia meczu miał Cabbill. Amerykanin dwa razy spudłował, a przyjezdnym pozostały 3 sekundy na zmianę wyniku lecz nie byli już w stanie z tego skorzystać.

– Mecz ciągnął się na remisie. Mieliśmy problemy, żeby przełamać Legię, której należy się ogromny szacunek, bo przyjechała w osłabionym składzie i walczyła z nami do samego końca – powiedział po końcowej syrenie obrońca Górnika Kacper Marchewka.

W następnej kolejce wałbrzyszanie zagrają 20 grudnia 2025 r. o godz. 15.00 w Lublinie z wicemistrzem Polski Startem. Kolejny mecz w Wałbrzychu Górnik rozegra  tuż po świętach – 27 grudnia o godz. 17.30 z Twardymi Piernikami Toruń.

Górnik Zamek Książ Wałbrzych – Legia Warszawa 81:79 (23:25, 26:26, 14:12, 18:16)

Górnik: Marc Garcia 24, Tauras Jogela 20, Lovell Cabbil 10, Kacper Marchewka 8, Barret Benson 8, Dariusz Wyka 4, Avery Anderson III 4, Ike Smith 3, Adam Łapeta 0, Maciej Puchalski 0;

Legia: Race Thompson 19, Ben Shungu 16, Shane Hunter 13, Carl Ponsar 11, Jayvon Graves 9, Błażej Czapla 8, Maksymilian Wilczek 3, Wojciech Tomaszewski 0.

(RED, fot. Maja Radczak)

REKLAMA

REKLAMA

Archiwalne posty