https://db2010.pl GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Czy naprawdę można zarobić miliony bez żadnego kapitału ani umiejętności?

Internetowi influencerzy przekonują, że usługi typu „dropshipping” lub „print on demand” to najłatwiejszy sposób na zarabianie bez wysiłku. Wystarczy poświęcić kilka godzin w tygodniu na lekką pracę, a resztę czasu można poświęcić na relaks i przeliczanie zer na koncie. Gdzie więc tkwi haczyk?

Na filmiku młody mężczyzna otwiera ekran laptopa i pokazuje kolorowe słupki. To wyniki sprzedaży koszulek z zaprojektowaną przez niego grafiką. Klienci kupują setki koszulek miesięcznie, a zysk projektanta idzie w tysiące. Dolarów. Dziesiątki takich filmów można znaleźć na TikToku, w Instagramie, albo na rolkach Facebooka. Internetowi influencerzy proponują darmowe kursy, na których wyjaśnią jak prowadzić taki biznes.

Kurtka z nadrukiem? Proszę bardzo

– Aby wystartować nie trzeba właściwie nic umieć. Wystarczą podstawy obsługi najprostszego programu graficznego. Nie ma potrzeby rejestrowania firmy, wynajmowania magazynu czy biura, nie trzeba zatrudniać pracowników. Wystarczy założyć konto w jednym z serwisów oferujących usługę typu „print on demand” – czyli wydruk na żądanie – wyjaśnia Marta Witkowska, ekspertka banku Credit Agricole.

Działalność o której mówimy polega na projektowaniu nadruków na koszulki, bluzy, kurtki, chusty itp. i umieszczaniu ich w internetowym serwisie dostawcy. Gdy klient wybierze taki ciuch z nadrukiem i zechce go kupić, dostawca usługi wyprodukuje go na żądanie. Projektant nie musi się martwić o przenoszenie nadruku na materiał, pakowanie i wysyłkę – wszystkim zajmuje się dostawca.

Można również projektować i sprzedawać własne e-booki, książki z obrazkami do kolorowania, komiksy, zeszyty szkolne, naklejki itp. Produkt nie musi być zaawansowany – grafika może być prosta, banalna, albo wręcz głupia. Ważne, by utrafić w niszę, w której znajdą się zainteresowani nabywcy. Projektowanie i wystawianie takich produktów na sprzedaż pozwala osiągać regularny dochód pasywny.

Miliony bez wysiłku

Handel, który polega na sprzedaży towarów, które produkuje lub przechowuje ktoś inny nazywa się „dropshippingiem”. W Internecie działa co najmniej kilkadziesiąt platform umożliwiających handel na tej zasadzie. Najpopularniejsze z nich to: Amazon Merch, Amazon KDP, Gooten, Redbubble czy Printify.

Platformy różnią się w zakresie możliwości oferowanych projektantom i sposobu obsługi klienta. Niektóre pozwalają wystawiać produkty tylko w swoich sklepach, inne umożliwiają współpracę z wieloma platformami e-commerce. Większość pozwala docierać do klientów na całym świecie, choć największymi rynkami dla tego biznesu są Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Kanada, Australia, Niemcy, Francja i Hiszpania.

Mnogość tego typu ofert sugeruje, że miliony dolarów naprawdę leżą na ulicach i wystarczy się po nie schylić. Czy tak jest naprawdę?

– Owszem, są ludzie, którzy na projektowaniu kolorowanek, czy nadruków na koszulki zarabiają duże pieniądze. Ale nie każdemu się to uda. Największy biznes robią zawsze dostawcy tego typu usług – wskazuje Marta Witkowska.

Ogromna konkurencja

Szymon Ostrowski z portalu Biznesnaostro.pl zwraca uwagę, że w handlu opartym o zasadę dropshippingu panuje bardzo duża konkurencja. – Bariera wejścia na ten rynek praktycznie nie istnieje, więc taką działalność może założyć dosłownie każdy chętny. A że chętnych skuszonych wizją łatwego zysku jest bardzo wielu, to oferta jest przeogromna.

Przy dużej konkurencji przedsiębiorcy działają zwykle na niskich marżach, więc rentowność takiego biznesu jest bardzo niska. Aby zarobić tysiące dolarów, trzeba sprzedawać naprawdę dużo produktów, a to oczywiście wymaga inwestycji w promocję i dodatkowo obniża zysk.

Kowal zawinił, Cygana powiesili

Zagrożeniem dla sukcesu w branży dropshippigu jest brak kontroli nad jakością sprzedawanych produktów oraz nad procesem obsługi klienta.

– Jeżeli to nie ty odpowiadasz za pakowanie i wysyłkę sprzedawanego produktu, to praktycznie nie jesteś w stanie zapanować nad tym, w jakim stanie produkt dotrze do końcowego odbiorcy. Nie masz też kontroli nad czasem wysyłki towaru do klienta, więc może się zdarzyć, że klient będzie czekał wiele tygodni na odbiór. A złe wrażenie pójdzie na twoje konto – podkreśla Ostrowski.

Odpowiedzialność sprzedawcy

Na problem z jakością obsługi klientów w dropshippingu zwrócił uwagę także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W ostrzeżeniu z 2023 r. zwrócił uwagę, że przedsiębiorcy działający w tej formule mają obowiązek realizować zamówienia zgodne z opisem zamówionego towaru i we wskazanym w zamówieniu terminie.

Dropshipping nie zwalnia sprzedawcy z obowiązku umożliwienia klientowi odstąpienia od umowy i zwrotu kosztów za niezrealizowane zamówienia lub za towar niezgodny z zamówieniem. Sprzedawca ma także obowiązek przyjmowania zwrotów na polski adres oraz rozpatrywania reklamacji klientów.

Te obowiązki spoczywają na sprzedawcy, a nie na pośredniku, który wytwarza i dostarcza towar do klienta. W razie naruszenia przepisów prawa konsumenckiego, to właśnie sprzedawca ponosi wszelką odpowiedzialność. Warto o tym pamiętać przy otwieraniu „złotego interesu, który nie wymaga żadnych nakładów”.

Pieniądze za oglądanie rolek

Czerwona lampka powinna zaświecić się także wszystkim, którzy dostają na swojego maila lub sms z atrakcyjną ofertą pracy. „2-3 godziny dziennie, bez wymagań co do umiejętności, wysokie wynagrodzenie”. To może być zwykłe oszustwo.

Pan Bartek zobaczył na Instagramie ogłoszenie o dodatkowej pracy polegającej na oglądaniu filmików na TikToku. Obejrzenie każdego filmu miało dać 5 zł, a 100 filmów – równo 500 zł.

– Całkiem niezły pieniądz, jak na pracę bez wysiłku. Przecież i tak stale oglądam te rolki, więc dlaczego miałbym na tym nie zarobić – pomyślał pan Bartek i wypełnił fomularz zgłoszeniowy pod linkiem podanym w ogłoszeniu. Dzień później na swój telefon otrzymał sms. „Sprawdziliśmy Twoje umiejętności, nadajesz się do naszego zespołu, skontaktuj się z menadżerem grupy w komunikatorze Telegram”.

– Trochę się zdziwiłem, bo o żadnym telegramie nie było wcześniej mowy. Musiałem zainstalować sobie tę aplikację, bo jej wcześniej nie używałem. No ale zrobiłem to i wtedy zaczęło się robić jeszcze ciekawiej – wspomina mężczyzna. – Dostałem link do portalu Allegro i zadanie, żeby kliknąć w serduszko przy wskazanym produkcie. Miałem zrobić screen ekranu i wysłać na potwierdzenie, że to zrobiłem. Miałem za to dostać 20 zł. Ale z jakiegoś powodu wypłatę chcieli mi przelać jako bon na zakupy w jakimś innym portalu, którego nazwy nie kojarzę. Z tym, że tam musiałbym założyć konto i najpierw kupić coś za 50 zł, a dopiero dostałbym tę wypłatę. Wtedy pomyślałem sobie „dość”.

Oszustwo i naciąganie

Piotr Miernikiewicz, specjalista ds. cyberbezpieczeństwa z Credit Agricole wyjaśnia, że takie działanie jest typowe dla oszustów.

– Nie wiadomo na czym tak naprawdę polega ta praca, nie ma żadnych umów, nie wiadomo z kim się kontaktujemy. Wszystko jest anonimowe i podejrzane. Lepiej tego typu współpracy nie nawiązywać.

Jak wyjaśnia ekspert, w praktyce niektóre takie oferty dotyczą działalności przestępczej, w którą wciągane są przypadkowe osoby. Niektóre prace polegają na nieświadomym pomaganiu w przejęciu pieniędzy z przestępstw. Inne, które zaczynają się od obietnicy wynagrodzenia np. za oglądanie filmów lub lajkowanie jakichś ofert, mogą skończyć się wyłudzeniem pieniędzy lub nawet ich kradzieżą z konta ofiary.

– Dlatego lepiej odrzucać wszystkie oferty, które wiążą się np. z koniecznością założenia „służbowego rachunku bankowego”, wymaganiem robienia zakupów we wskazanych serwisach internetowych lub rezerwowania jakichś usług (np. hotelowych), czy wykonywaniem „zadań” polegających na przelewaniu pieniędzy na inne konta – przestrzega Piotr Miernikiewicz.

W przypadku wszystkich takich „atrakcyjnych” ofert pracy, lub niezwykle „opłacalnych” ofert handlowych, zawsze warto zachować ostrożność: dokładnie zweryfikować firmę, która opublikowała ogłoszenie, poszukać o niej informacji w internecie, popytać o opinie na publicznych forach. Tak samo będzie sprawdzana firma, która wystawia swój towar na zasadzie „dropshippingu”. Więc jeżeli już ktoś decyduje się podjąć taką działalność, to powinien zadbać o wizerunek wiarygodnego i uczciwego partnera.

Przemysław Przybylski

REKLAMA

REKLAMA

Archiwalne posty