https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Jaki wódz taki Kapitol

Myślę, że każdy kto potrafi – nawet w ograniczonym zakresie – zmusić do pracy swoje szare komórki zauważy, że czas, jaki upłynął od 15 października 2023 roku, jak w soczewce pokazuje do jakiej dewastacji państwa, a konkretnie jego systemu prawnego, doprowadził Jarosław Kaczyński i jego „Drużyna Zero” przez osiem ostatnich lat. Ostatnie wydarzenia wskazują, że ta drużyna nie cofnie się przed niczym w obronie tego, co przez te lata zniszczyła, a czego wyrazem był wtorkowy atak na areszt śledczy, w którym osadzono (chyba tymczasowo) dwóch skazanych prawomocnym wyrokiem przestępców. Wprawdzie do szturmu nie doszło, bo okazało się, że Wódz nie był w stanie poderwać do boju bodaj kilku setek swoich wyznawców, przez co do tegoż aresztu chciał się wedrzeć przy wsparciu kilkunastu pisowskich posłów, w tym tych, którzy w efekcie politycznej klęski stracili ciepłe posadki ministrów w jego rządzie. W sumie żałośnie to wyglądało, kiedy sterany życiem ledwie poruszający nogami emeryt, czujący się w dalszym ciągu zbawcą narodu i obrońcą polskiej niepodległości, ruszył na bramy aresztu, niczym Piłsudski w maju 1926 roku na Belweder. Było to naprawdę bardzo żałosny, ale też i tragiczny widok, będący żywym dowodem na to, że każdy kłamca po jakimś czasie zaczyna sam w swoje kłamstwa wierzyć.

Kłamstwa głoszone przez Kaczyńskiego i jego politycznych akolitów, to świadoma gra obliczona na stworzenie nowej, mającej uwieść obywateli, pisowskiej legendy walki o Polskę niepodległą, w pełni suwerenną i demokratyczną, w której władza będzie kierować się jedynie prawem i sprawiedliwością. Podstawą współcześnie głoszonych kłamstw jest twierdzenie, że ich prezydent miał prawo do ułaskawienia kogoś, kto – zgodnie z Konstytucją RP – i procedurą karną posiadał status osoby niewinnej, albowiem art. 42 Konstytucji RP stanowi wyraźnie, że każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu. Podkreślam to szczególnie, ponieważ czołowi i drugorzędni członkowie wspomnianej „Drużyny Zero” bez przerwy wycierają sobie gęby art. 139 naszego najwyższego aktu, który – według nich – stanowi niepodważalną podstawę dla prawa Andrzeja Dudy do ułaskawienia każdego, kto w ogóle nawet z sądem nie miał do czynienia. Jest tak, ponieważ w pierwszym zdaniu tego przepisu stanowi, że „Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski” i nie ma tam ani słowa o tym, że prawo to odnosi się do osób skazanych prawomocnym wyrokiem. Idąc tym tokiem myślenia, A. Duda już teraz może ułaskawić siebie w związku z tym, że po tym, jak przestanie być prezydentem, zapewne stanie się głównym uczestnikiem licznych procesów sądowych dotyczących przestępstwa przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w powiązaniu z kilkoma innymi artykułami Kodeksu karnego. Niestety, to ich przekonanie obala treść zdania drugiego tego przepisu, z którego wynika, że ten atrybut prezydenckiej władzy nie dotyczy skazanych przez Trybunał Stanu. Problem polega na tym, że ONI nie są w stanie zrozumieć (zapewne z powodu wielu braków w podstawowej wiedzy prawniczej), iż norma prawna zapisana jest w treści całego artykułu, a więc termin „skazanych” odnosi się również do zdania pierwszego, co w powiązaniu z przywołanym art. 42 ten prezydencki atrybut ogranicza do osób skazanych wyrokiem prawomocnym. Ponadto, aby to zrozumieć, należy również mieć na uwadze treść przepisów zawartych w rozdziale 59 Kodeksu postępowania karnego, z których wynika wprost, że prawo laski może być stosowane jedynie w przypadku osób skazanych prawomocnie.

Drugim elementem tworzonej nowej legendy jest uporczywe wmawianie Polakom, że rzekomo istniejąca Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (która, zgodnie z orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z grudnia 2023 r., nie jest sądem) unieważniła „decyzję” Marszałka Sejmu Szymona Hołowni o wygaszeniu mandatów posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, co jest wielką polityczną brednią, ponieważ marszałek Hołownia nie podejmował żadnej decyzji, ogłaszając jedynie stan faktyczny spowodowany prawomocnym wyrokiem sądu, który z urzędu mandaty te wygasił. Ogłoszenie tego faktu było prawnym obowiązkiem marszałka. I nic więcej. Ponadto żadna izba Sądu Najwyższego, rozpoznająca odwołanie się byłych posłów, nie ma prawa odnosić się do prawomocnych wyroków, ponieważ jest to zadanie dla sądów kasacyjnych. Uprawnienia izby (również Izby Pracy SN) w takim przypadku ograniczają się do sprawdzenia, czy ogłaszając fakt wygaśnięcia mandatów, przeprowadził to zgodnie z wymogami formalnymi.

I na koniec nie mogę pominąć skomentowania wydarzeń, które miały miejsce 9 stycznia 2024 r. w Kancelarii Prezydenta, którą Andrzej Duda starał się zamienić w jakiś eksterytorialny kawałek polskiej przestrzeni, na którym mógł udzielić azylu skazanym prawomocnym wyrokiem przestępcom. Jego fotografia z radośnie uśmiechniętymi przestępcami u boku, zapewne ze stosownymi komentarzami, obiegnie cały świat, chluby Polsce nie przynosząc. Na szczęście ten „zafajdany” obraz naprawiły nowe władze, wydając policji polecenie ich zatrzymania, niezależnie od tego, gdzie się ukryli przed osadzeniem w zakładzie karnym, co policjanci przeprowadzili w mistrzowski wprost sposób. Niestety, stwierdzić należy, że Andrzej Duda znów „dołożył sobie do pieca”, przez co musi się liczyć z tym, że kiedy przestanie być prezydentem, może stanąć przed sądem pod zarzutem poplecznictwa (art.239 kk), ponieważ doprowadził do udzielenia pomocy sprawcom przestępstwa, ukrywającym się przed doprowadzeniem do zakładu karnego. Zatrzymanie ich doprowadziło do „marszu na areszt” pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego, co było już zwykłą tragifarsą. No cóż, jaki wódz taki Kapitol…

Janusz Bartkiewicz

***

Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w felietonie nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.

REKLAMA

REKLAMA

Archiwalne posty