https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Spór o nazwę powiatu i straszenie Sudetenlandem

Władze powiatu wałbrzyskiego konsultują koncepcję zmiany nazwy na powiat sudecki. To byłaby kolejna ogromna zmiana po przeprowadzonej dekadę temu zmianie granic powiatu i przywróceniu grodzkości Wałbrzychowi. Wokół pomysłu starosty toczy się ciekawa dyskusja, obie strony używają rozmaitych argumentów i zarzutów.

Sposoby tworzenia nazw powiatów

Powiaty mają nazwę przymiotnikową składającą się z członu „powiat” i przymiotnika pochodzącego przeważnie od miasta stanowiącego siedzibę powiatu. Stąd obecna nazwa: powiat wałbrzyski. Są także powiaty, których nazwa zaczerpnięta jest od pasma górskiego (powiat bieszczadzki, powiat tatrzański, powiat karkonoski). Nazwa powiat sudecki nie jest zatem pozbawiona sensu. Ale krytycy idei zmiany nazwy wskazują, że Sudety to nazwa geograficzna obejmująca swoim zasięgiem znaczny obszar południowej Polski. Natomiast na terytorium powiatu wałbrzyskiego kluczowe są Góry Wałbrzyskie – pasmo górskie w Sudetach Środkowych, których najwyższym szczytem jest Borowa z wysokością 853 m. n.p.m.

Czyli właściwe nazwy dla tej jednostki to jednak powiat wałbrzyski (od siedziby powiatu albo Gór Wałbrzyskich) albo ewentualnie środkowo-sudecki (od Sudetów Środkowych). I gdybym miał iść z nurtem secesjonistów powiatowych, optowałbym właśnie za powiatem środkowo-sudeckim. Chociaż, przyznaję, że nie trafia do mnie postulat budowania lokalnej powiatowej tożsamości. Takie wielopiętrowe tożsamości – gminna, powiatowa czy wojewódzka na Dolnym Śląsku stawiające na odrębność służą tylko rozmyciu najważniejszej, ale kruchej nadal, tożsamości narodowej, która jest do tego mocno szczerbiona przez rozpędzony globalizm.

Krytycy starosty wspominają III Rzeszę

Ale argumenty przeciwko zmianie nazwy powiatu stosowane przez niektórych krytyków przytoczonych przez jeden z ogólnopolskich dzienników zaskakują. Prezes Zarządu Spółki Zamek Książ Anna Żabska uważa, że „największa obawa, (…) dotyczy określenia „sudecki” i tego, jak zostanie ona odebrana wśród Czechów”. Wskazuje, że jest to ważne, bo turyści z Czech są głównymi gośćmi zamku i partnerami w projektach. Dlatego celowo w nazwach projektów nie używa się nazwy „sudecki”, ponieważ to określenie jest „dla naszych sąsiadów kłopotliwe”. Pani Prezes powołuje się na fakt, że w 1938 roku – na mocy układu monachijskiego – ziemie sudeckoniemieckie zostały zbrojnie zajęte przez Niemcy, a z ich północnej części utworzono Kraj Sudetów, czyli Sudetenland, który stał się „okręgiem Rzeszy” (Reichsgau).

Podobnie profesor Piotr Gryszel z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu krytykuje pomysł zmiany powiatu, bo na rynku czeskim nazwa „powiat sudecki” będzie się kojarzyła pejoratywnie. Profesor przypomina, że obszar, do którego odnosiła się ta nazwa w latach 30. i 40. XX, wieku był to teren zaanektowany i zamieszkiwany przez kolonizatorów niemieckich.

Sudety to naziści, ale złoty pociąg to już Indiana Jones?

No i okazuje się, że słowo „sudecki” jest stabuizowane i należy je wymiawiać szeptem, bo to pojawiło się w nazwie regionu administracyjnego istniejącego w latach 1938-1945 – jednostce administracyjnej III Rzeszy obejmującej pogranicze Czech, Moraw i Śląska Czeskiego. I nie zmienia tego fakt, że to jednak przede wszystkich nazwa geograficzna dużo starsza od III Rzeszy.

I nagle okazuje się, że historia nas jednak dotyka, że to co za nami to nie tylko bale, polowania i spacery, ale przede wszystkim ludzkie losy, to także tragiczna przeszłość? I jej wspomnienie może być bolesne? O nie, przecież to nieprawda! Bo np. taki „bajkowy” złoty pociąg, gdyby istniał, to nie byłby żadnym pojazdem ze zrabowanymi kosztownościami zamordowanym przez Niemców Żydom, a jedynie legendarnym pociągiem Indiana Jones np. ze złotem Azteków…

Słowo „Sudety” jest skandalem bo chce go użyć w nazwie powiatu starosta działający poza lokalnym establishmentem, ale za to obnoszenie się świątecznymi iluminacjami „historią” Złotego Pociągu już jest extra, bo ma placet władz miasta i zamku. Uczę się tego myślenia, ale nadal jednak temu się dziwię…

Piotr Sosiński

***

Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w felietonie nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.

REKLAMA

REKLAMA

Archiwalne posty