https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Janusz Bartkiewicz wraca do sprawy zabójstwa studentów w Górach Stołowych

Sprawą zabójstwa dwojga studentów Akademii Rolniczej we Wrocławiu, do którego doszło na stoku Narożnika w Parku Narodowym Gór Stołowych, którego 25 rocznica przypada 17 sierpnia br., zajmowałem się od zawsze. Najpierw z zawodowego obowiązku, jako kierujący grupą operacyjną wydziału kryminalnego byłej Komendy Wojewódzkiej Policji w Wałbrzychu, a następnie po przejściu na emeryturę, ponieważ ta właśnie sprawa z pewnych powodów nie dawała i nie daje mi do dziś spokoju. Być może dlatego, a raczej na pewno, że jest to jedyna sprawa w mojej „kryminalnej” karierze, w której do dziś ani mnie, ani nikomu innemu, nie udało się przedstawić jakiegoś spójnego (nie budzącego jakichkolwiek wątpliwości) motywu, którym kierował się sprawca. Wprawdzie historia kryminalistyki zna tzw. zabójstwa bez motywu i być może z takim czymś mieliśmy do czynienia (była to zresztą jedna z przyjętych wówczas przez nas wersji), ale nawet gdyby tak było, to również z takim przypadkiem wcześniej się nie spotkałem, więc sprawa ta nurtuje mnie do dziś. Od razu wyjaśniam, że czym innym jest umyślne zabójstwo bez motywu, a czymś innym zabójstwo przypadkowe, czyli czyn nieumyślny, z czym się oczywiście kilkakrotnie zetknąłem.

Dlaczego znów teraz do tej sprawy powracam? Otóż dlatego, że ze wszystkich spraw dotyczących zabójstw, którymi osobiście zajmowałem się, tylko ta jedna jest stałym tematem nie tylko mediów głównego nurtu, ale też społecznościowych, przez co pozostaje w nieustającym zainteresowaniu wielu, a zwłaszcza tych, których w 1997 r. jeszcze nie było na świecie, albo byli w tzw. pacholęcym wieku. A jest tak, ponieważ od ponad 18 lat robiłem i robię nadal wszystko, aby o zabójstwie Anny Kembrowskiej i Roberta Odżgi świat nie zapomniał, a już szczególnie organa ścigania. I udało mi się to, ponieważ po serii publikacji i chyba dwóch reportażach telewizyjnych, sprawą w 2007 roku ponownie zainteresował się wydział kryminalny Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, przez przekorę chyba nazwany przez dziennikarzy Archiwum X. Niestety bez wyników. Ponieważ zabójstwo na Narożniku bez przerwy pojawiało się w mediach, śledztwo zostało w pierwszej połowie 2020 r. przejęte do prowadzenia przez Prokuraturę Krajową Wydział Zamiejscowy w Krakowie, która prowadzi je do dziś. Również, co muszę z wielkim żalem skonstatować, bez widocznych efektów, mimo przeprowadzenia kilku bardzo spektakularnych, ale – moim zdaniem – w dwóch przypadkach absolutnie niepotrzebnych, działań. Ktoś na pewno zarzuci mi (domyślam się już kto), że wyolbrzymiam swoją rolę w podtrzymywaniu ciągłego medialnego zainteresowania się tym zabójstwem. Otóż nie wyolbrzymiam i nie kreuję się na kogoś, kim nie jestem, a wszystkim ewentualnym malkontentom pragnę zwrócić uwagę, że nie tylko ta zbrodnia z tamtych czasów, popełniona na terenie byłego województwa wałbrzyskiego, nie została wyjaśniona, jak choćby zabójstwo Edwarda R. w garażu na Podzamczu, czy księdza z parafii w Ludwikowicach Kłodzkich koło Nowej Rudy (obydwa w 1995 r.), ale jakimś trafem media o nich milczą, a Archiwum X nimi się nie zajmuje. Dlaczego? Powiem nieskromnie, że chyba dlatego, iż nikt nie nadał i nie nadaje im takiego medialnego rozgłosu, jaki ja nadałem sprawie niewykrytego zabójstwa studentów.

I oto nagle w Kudowie Zdroju i okolicznych miejscowościach pojawia się informacja, że sprawca dwóch zabójstw na Narożniku jest już w rękach policji, że się przyznał, i że w jego mieszkaniu znaleziono dowody wskazujące na to, że faktycznie mógł być ich sprawcą. Zwróciłem się więc do rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Świdnicy z zapytaniem, czy krążące o tym wieści są prawdziwe, ale usłyszałem, że jest to tylko plotka, a ja – jako były doświadczony policjant kryminalny – plotkami nie powinienem się zajmować, a tym bardziej nagłaśniać. Muszę więc z przykrością wielką stwierdzić, że tym razem z panem prokuratorem nie mogę się zgodzić i postaram się rzecz tu dokładnie wyłuszczyć.

Zacznę od starego polskiego przysłowia, że w każdej plotce znajduje się ziarno prawdy, co należy rozumieć w ten sposób, że aby powstało coś, co uważamy za plotkę, musi zaistnieć jakieś zjawisko, do którego się ona odnosi, ponieważ żadna plotka nie bierze się z niczego. Jednym słowem jest to cząstka prawdy, obudowana ludzkimi domysłami, co powoduje, że zawiera w sobie również informacje nie mające pokrycia w rzeczywistości. I właśnie w Kudowie taka plotka pojawiła się w związku z zatrzymaniem dwóch kobiet, którym postawiono zarzut zastrzelenia rodziców jednej z nich. Zdarzenie miało miejsce 18 stycznia 2022 r., zwłoki ofiar ujawniono 20 kwietnia 2022 r. i bardzo szybko zatrzymano obydwie podejrzane, a zaraz po tym 53-letniego mieszkańca Kudowy Dariusza Z., który – jak się okazało – dostarczył im pistolet. Po jego zatrzymaniu w Kudowie bardzo szybko pojawiła się w obiegu publicznym informacja, że tenże Dariusz przyznał się do zabójstwa Anny Kembrowskiej i Roberta Odżgi, ponieważ w trakcie przeszukania w jego mieszkaniu znaleziono aparat Anny i fotografie przedstawiające zwłoki studentów, których „policja jeszcze nie znała”, czyli nie były to fotografie wykonane przez naszych kryminalistyków w dniu ujawnienia ich ciał. Na pytanie o broń, z której ich zastrzelił, miał powiedzieć „broń jest, ale sami sobie szukajcie”, a więc plotka ta zawiera pewne informacje, których treść wskazuje, że mogą wywodzić się z prowadzonych czynności procesowych w sprawie zabójstwa z 18 stycznia br. Chodzi więc o to, że takich szczegółów jakaś „pani Basia z mięsnego” wymyślić sobie nie mogła, a ponieważ – jak wspomniałem – w każdej plotce tkwi ziarno prawdy, to mogę założyć, że są one efektem szczątkowych informacji, jakie do niektórych osób przeciekły od policjantów wykonujących niekiedy nawet proste czynności procesowe, podjętych przez policję i prokuraturę. Zawsze o czymś usłyszą, coś nawet mimochodem dojrzą, w jakimś fragmencie działań uczestniczą, albo o czymś dowiedzą się od kolegów. Zabójstwo, i to na dodatek podwójne, nie często w maleńkiej Kudowie się zdarza, zawsze stanowi sensację, więc miejscowi stróże prawa mają okazję, aby w towarzystwie (czy choćby w rodzinie) brylować z tą wiedzą szczególną, a tajemną, co następnie ich słuchacze wynoszą „w miasto”.

Wydaje mi się, że słuszność takiego rozumowania wspierają informacje, w wiarygodność których nie mam podstaw nie wierzyć: 5 maja 2022 r. od bardzo wczesnego ranka na posesji i w mieszkaniu Dariusza Z. trwały intensywne poszukiwania czegoś, czego mogę się jedynie domyślać. Prowadzili je policjanci z Krakowa, przy pomocy miejscowej straży pożarnej i pracowników miejscowych wodociągów, którzy „przekopali” ogródek i opróżnili szambo Dariusza Z., a jeden z policjantów wszedł do niego, ale prawdopodobnie nic nie znalazł. Jednakże najważniejsze w tej informacji (jej źródło chroni tajemnica prasowa) jest to, że policjanci z Krakowa „usunęli” z okolicy wykonywanych działań wszystkich obecnych tam policjantów z kudowskiego komisariatu. Rozumiem, że aby się zabezpieczyć przed wyciekiem wiedzy o tym, czego tam szukali i co znaleźli. Konkludując to co tu napisałem, muszę stwierdzić, że sytuacja jest taka, że gdyby nie było podstaw do powiązania Dariusza Z. z zabójstwem na Narożniku, to do Kudowy nie przyjechałaby krakowska ekipa i nie wywracałaby „do góry nogami” jego mieszkania i posesji. Tak więc, wbrew temu co głosi oficjalne stanowisko organów ścigania, coś jest na rzeczy i w związku z tym do tematu powrócę w najbliższym czasie.

Janusz Bartkiewicz

http://janusz-bartkiewicz.eu

***

Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w artykule nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.

REKLAMA

REKLAMA