https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

O czym w TVN24 nie usłyszycie (2)

Tak jak tydzień temu zapowiedziałem, przedstawiam drugą cześć wywiadu profesora Johna Mearsheimera, którego na 9 dni przed uderzeniem Rosji na Ukrainę, udzielił amerykańskiej platformie internetowej King’s Politics. Myślę, że wyrażone w tej części jego stanowisko tłumaczy jeszcze bardziej wyraziście faktyczne przyczyny wybuchu militarnego konfliktu, którego się zapewne spodziewał, w sytuacji utrzymywania twardego kursu na przyjęcie Ukrainy do NATO. Bo tu, także i w moim przekonaniu, wielokrotnie wyrażanym na łamach Tygodnika DB 2010, jak i w moich publikacjach w Internecie (Facebook i moja strona internetowa), leży prawdziwa przyczyna obecnej rosyjskiej agresji. Dziwię się też bardzo (naprawdę bardzo), że tak wielu światłych ludzi tej prostej zależności nie dostrzega, ale myślę, że pewnym tego wytłumaczeniem jest nieszczęsna rusofobia, jaka z niezrozumiałych dla mnie przyczyn króluje w polskim narodzie. Wszystkim naszym byłym ciemiężcom (Niemcy i Austria), wiarołomcom (Wielka Brytania i Francja) odpuściliśmy. Ba, stali się naszymi przyjaciółmi, tylko tej nieszczęsnej Rosji jakoś zapomnieć nie możemy. Nie będę się jednak nad tym rozwodził, bo za dużo do powiedzenia, a w krótkim felietonie nie ma na to – niestety – miejsca. Wspomnę jedynie, że czasie tzw. kryzysu gruzińskiego przestrzegałem, aby przestać zapędzać niedźwiedzia do kąta, bo zdesperowany zamachnie się łapą, a wówczas będzie bardzo nieciekawie. Wspomnę jeszcze, że każdy kto prawdziwie miłuje pokój, nie będzie czynił niczego, co by temu pokojowi zagrażało. Nawet kosztem jakichś swoich indywidualnych interesów, które zawsze winny kończyć się tam, gdzie zaczynają się interesy innych, a wojna nie jest żadnym ich zwieńczeniem, czyli rozwiązaniem.

Oddaję głos prof. Mearsheimerowi:

Tak jak mówiłem, Rosja pogodziła się z ekspansję NATO z 1999 i 2004 roku, jednakże po szczycie w Bukareszcie, jaki miał miejsce w kwietniu 2008 roku, powiedzieli, że plan włączenia Ukrainy i Gruzji do NATO jest przez Rosję nie do przyjęcia. Efektem tego był wielki kryzys, który wybuchł w lutym 2014 roku, ale po jakimś czasie został wyciszony jeszcze tego samego roku. Jednakże jesienią 2021 roku zaczął się znów rozkręcać, aby na początku roku 2022 przybrać pełnowymiarową postać. Musimy sobie zadać pytanie, co takiego się wydarzyło, że kryzys ten znienacka przeistoczył się z przygaszonego już zjawiska do pożaru na pełną skalę. Odpowiedź jest taka, że USA i jego sojusznicy efektywnie zamieniali Ukrainę w de facto członka NATO. Dziś usłyszycie sporo retoryki, że Rosjanie faktycznie nie mieli się o co martwić, ponieważ nikt nie mówił o tym, aby Ukraina stała się członkiem NATO już w tej chwili, co akurat jest moim zdaniem prawdą. Ale jeśli przyjrzymy się temu, co faktycznie robiliśmy, to jest już zupełnie inna historia. Cofając się do okresu rządów Trumpa, a także Bidena, musimy przyznać, że to my dozbrajamy Ukrainę, czego absolutnie nie robiliśmy za czasów prezydenta Obamy. W lutym 2014 r., kiedy zaczął się kryzys, a także przez kilka kolejnych lat po tym kryzysie, kiedy do władzy doszedł Obama wraz ze swoim gabinetem, odmówiliśmy dozbrajania Ukraińców, ponieważ wiedzieliśmy, że to rozsierdzi Rosjan, że to by ich przestraszyło. Musicie zrozumieć, że Rosjanie postrzegają fakt wejścia Ukrainy do NATO jako zagrożenie dla swojej egzystencji i o to w tym chodzi. Rosjanie dają jasno do zrozumienia krajom zachodnim, że traktują to zagrożenie bardzo poważnie. Że są zdolni użyć sił wojskowych, jeśli zajdzie potrzeba zagrożenie to zażegnać. Rosja traktuje to bardzo poważnie. Zatem to, do czego doszło w 2021 roku, a zaczęło się wcześniej za rządów Trumpa, było efektem tego, że zaczęliśmy dozbrajać Ukraińców. Mówimy o zbrojeniu sił ukraińskich, aby mogły stawić czoła rosyjskim sprzymierzeńcom we wschodniej Ukrainie. Tym, co naprawdę wystraszyło Rosjan, był fakt, że Turcja przekazała Ukrainie drony Bayraktar TB, które są bardzo efektywną bronią na polu walki, co widzieliśmy walkach Azerbejdżanu przeciwko Armenii w ubiegłym roku. Ponadto Amerykanie i Brytyjczycy przekazali im różnego rodzaju innej skutecznej i groźnej broni. Oczywiście my mówimy o tej broni, że jest ona defensywną, jednakże my – jako doświadczeni teoretycy – wiemy, że pomiędzy bronią defensywną a ofensywną nie istnieją znaczące różnice. Jest to dylemat bezpieczeństwa i to co dla nas jest bronią defensywną, dla nich jest bronią ofensywną. I nie sądzę, aby Rosjanie przekazane Ukrainie drony, postrzegali jako broń defensywną. Jednocześnie rozpoczęto szkolenia ukraińskich sił według instrukcji wojsk brytyjskich i amerykańskich, co przez Rosję na pewno zostało przyjęte jako zagrożenie. Więc co się stało? Stało się to, że dozbrajamy i ćwiczymy Ukraińców. Jeżeli jeszcze spojrzymy na naszą dyplomację, to widać, że o Ukrainie generalnie mówimy tak, jakby była naszym sprzymierzeńcem lub partnerem. Takiej retoryki używamy mówiąc o Ukrainie. Wygląda więc na to, że dyplomatyczne i militarne związki między Zachodem, a zwłaszcza między USA a Ukrainą, się zacieśniają. W tym czasie poza terytorium Ukrainy przeprowadzamy kilka działań prowokacyjnych, które poważnie zaniepokoiły Rosjan. Brytyjczycy w czerwcu 2021 roku bezmyślnie wprowadzili swojego niszczyciela na wody terytorialne Rosji na Morzu Czarnym. Amerykanie zaczęli wysyłać bombowce aż do rosyjskich wybrzeży Morza Czarnego, co także mocno zirytowało Rosjan, czym nie powinnyśmy być zaskoczeni. Widzimy co się dzieje, przez co Rosjanie mają bardzo silne wrażenie, że NATO rozprzestrzenia się na wschód, że przemieszcza się w kierunku granic Rosji, głównie poprzez zmianę Ukrainy w faktycznego członka NATO, a także poprzez działania prowokacyjne, tak jak w przypadku tego brytyjskiego niszczyciela i amerykańskich bombowców. Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow powiedział, że osiągnięto już punkt wrzenia. Oni mają już tego dość i nie są już zainteresowani dalszymi negocjacjami. Ich interesuje już tylko naruszenie istniejącego status quo, co spowodowało zmasowane zgromadzenie ich sił militarnych w przygranicznych rejonach z Ukrainą, doprowadzając do ogromnych szkód ekonomicznych Ukrainy, które były dla niej wielkim zagrożeniem nawet przed tym kryzysem. Tak więc sytuacja na Ukrainie się stopniowo się pogarszała, a Rosjanie do krajów Zachodu wysłali jasny sygnał, że jeśli Zachód wesprze Ukrainę, wtedy Rosjanie wesprą swoich sojuszników i mimo wszystko Ukraina nie stanie się członkiem NATO. I w takim punkcie znajdujemy się dzisiaj. Mamy do czynienia z poważnym kryzysem, którego korzenie sięgają tak naprawdę do kwietnia 2008 roku. To był początek, bo to wówczas zapadła decyzja o tym, aby Ukrainę włączyć do NATO. Następnie pojawił się kryzys z 22 lutego 2014 roku, który na przestrzeni czasu został w jakim sensie ułagodzony i zepchnięty na drugi plan. I nagle kryzys pojawił się znowu. Czy jest jakaś nadzieja na jego zażegnanie? Powiem wam, jakie jest – moim zdaniem – najlepsze rozwiązanie. Otóż jest jedno oczywiste rozwiązanie, jednakże z politycznego punktu widzenia, w chwili obecnej, jest ono przez nas nieakceptowalne. Oczywistym rozwiązaniem jest zamiana Ukrainy w kraj neutralny, kraj buforowy pomiędzy Rosją z jednej strony, a NATO z drugiej. Taki był stan rzeczy aż do lutego 2014 roku. Ukraina odzyskała niepodległość w chwili rozpadu ZSRR w grudniu 1991 roku i od tego czasu, aż do początku 2014 roku, nie było z nią żadnego realnego problemu, a USA wraz ze swoimi sojusznikami z NATO nie walczyła o nią z Rosjanami. Od szczytu w Bukareszcie toczył się jedynie konflikt słowny, jednakże nie było prawdziwego kryzysu, ponieważ Ukraina od 1991 do końca 2013 roku była faktycznie krajem neutralnym. Była buforem.

I jestem przekonany, że takim powinna zostać na wieki.

Janusz Bartkiewicz

http://janusz-bartkiewicz.eu

***

Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w felietonie nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.

REKLAMA

REKLAMA