https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Okiem psychologa: czy warto zaufać inteligencji? (3)

Nie kwestionuję istnienia jakiegoś czynnika ogólnego, mającego genetyczne podłoże (badania genetyczne pokazują, że odziedziczalność inteligencji oscyluje na poziome 50% i rośnie wraz z wiekiem – np. R.Plomin „Matryca, jak DNA programuje nasze życie”), który byłby odpowiedzialny za wariancje w wynikach testów psychologicznych na inteligencję. Byłby to wyraz mojej nieuzasadnionej pychy (nie czuję się ekspertem w tej dziedzinie) zważywszy, że naukowcy mający mocno sceptyczny stosunek do teorii czynnika „g” uznają, że jest ona w pewnym zakresie przydatna i użyteczna (jest też dość łatwa do do zmierzenia). Uważam jednak, że pojęcie inteligencji ogólnej ma silne konotacje z myśleniem esencjonalistycznym, z którym – mogłoby się wydawać – na zawsze rozprawił Darwin, zrywając z panującym przekonaniem, że każdy gatunek posiada pierwotny zbiór cech określających jego istotę. Nieżyjący już wybitny psycholog J.Kagan, zwracał uwagę, że nasze myślenie opiera się na pewnych preferencjach atrakcyjnych dla rozumu, takich jak choćby stałość istoty (poza tym symetrii i prostoty). Poszukiwanie istoty inteligencji, jej esencji i zamykanie jej w jakimś tajemniczym czynniku „g” przypomina platońskie rozważania nad istotą jako podstawą wszelkiej materii. Mamy wyraźną skłonność do szukania esencji zjawisk. I tak jesteśmy przekonani, że nasze „ja” ma jakieś centrum, własną unikatowa istotę (duszę, osobowość), że emocje: strach, lęk, smutek i inne posiadają swoje czytelne sygnatury neuronalne. Dziś wiemy, że ten sposób myślenia jest w z gruntu nienaukowy i jest ataktowy przez ogromną liczbę naukowców na całym świecie – wiodący, jak się zdaje, na manowce w kierunku rozważań metafizycznych. Zgadzam się jednak ze Sternbergiem, że zbyt mocno -zarówno naukowcy, jak i zwykli ludzie – skupiliśmy się na inteligencji akademickiej i zlekceważyliśmy możliwości sięgania w rozważaniach na jej temat głębiej i szerzej, odkrywania, być może nowych i złożonych kompetencji, odpowiedzialnych za sukcesy w życiu zawodowym i osobistym oraz za nasze szczęście. Takie próby były już i są ciągle podejmowane. Jeśli pójdziemy tropem inteligencji szeroko rozumianej jako konglomerat wielu kompetencji i cech sprzyjającym rozwiązywaniu konkretnych problemów życiowych, to takie koncepcje – jak inteligencji emocjonalnej, społecznej, czy wielorakich – wydaja się bardzo przydatne (być może zamiast używać słowa inteligencja, lepiej i czytelnej byłoby mówić o pewnych kompetencjach emocjonalnych, społecznych itp.). O teorii inteligencji emocjonalnej napisano setki artykułów oraz książek i jest to bodaj najlepiej znana koncepcja wśród ludzi niezajmujących się na co dzień psychologią. Jej autorzy, naukowcy uniwersytetu w Yale, John de Mayer i Peter Slovey po raz pierwszy zaprezentowali podstawowe idee i założenia w 1990 roku, ale to z nazwiskiem dziennikarza Daniela Golemana, który rozwinął te teorie i z polotem je i spopularyzował, kojarzy się większości pojęcie inteligencji emocjonalnej (idąc najwyraźniej tym tropem J. De Mayer ogłosił w 2014 r. swoją nową teorię inteligencji osobowościowej, jednak mam nieodparte wrażenie, że to jeden z wielu przykładów ignorowania w nauce brzytwy Ockhama i niepotrzebnego, zaciemniającego mnożenia bytów – koncepcja niezbyt udana).

W edukacji, obok wszechobecnej inteligencji akademickiej, przez pewien czas sporym zainteresowaniem cieszyła się teoria inteligencji wielorakiej H.Gardnera (choć szczyt popularności, jak się zdaje, ma dawno za sobą). Autor, powołując się na własne badania przekonywał – nawiązując tym samym to mocno zapomnianych koncepcji Thorndikea, która stanowczo zrywa z traktowaniem inteligencji jako jednorodnego wymiaru (tzw. czynnika g), że standardowe pomiary nie są wystarczające, by określić iloraz inteligencji danej osoby. Jego zdaniem istnieje kilka rodzajów inteligencji w zależności od aktywności, którą aktualnie weźmie się pod uwagę. Badacz wyróżnił aż osiem różnych inteligencji, czy też kompetencji odpowiedzialnych za różnorodne umiejętności (werbalna, matematyczno-logiczna, wizualno-przestrzenna, muzyczna, ruchowa, interpersonalna, intrapersonalna, przyrodnicza). Według amerykańskiego psychologa inteligencja jest dynamiczna i wielopłaszczyznowa, dlatego nie można mówić, że inteligentna jest tylko taka osoba, która przejawia wysokie zdolności lingwistyczne czy logiczne i matematyczne. Teoria H.Gardnera wydaje się być przykładem wychodzenia poza dość wąsko pojmowaną inteligencję i wyrazem poszukiwań kompetencji, które z jednej strony można zmierzyć, z drugiej zaś ich wzajemna dynamika daje nam znacznie szersze i bogatsze spojrzenie na kwestie związane z sukcesami i porażkami edukacyjnymi. Jakkolwiek obiecująca i dobrze pasująca do nowego modelu kształcenia, który przez lata dominował w edukacji, indywidualizacji procesu nauczania dostosowanego do specyficznych wymagań poszczególnych uczniów i ich różnorodnych talentów, dziś wydaje się tracić na popularności i znaczeniu ( na marginesie – mimo iż jeszcze kilka, kilkanaście lat temu, dużo mówiło się o tej koncepcji na różnego rodzaju seminariach i szkoleniach – to poradnie psychologiczno-pedagogiczne opierały procesy diagnozy uczniów w zasadzie wyłącznie na testach inteligencji ogólnej i jej najpopularniejszego testu Wechslera).

Moim zdaniem najbardziej wnikliwą, czytelną i opartą na solidnych podstawach empirycznych teorią inteligencji, w kontrze do teorii inteligencji ogólnej, a równoczesne najmniej znaną i spopularyzowaną (sam autor uważa, że poniósł ostateczna klęskę myląc się, że przynajmniej w obszarze inteligencji ludzie będą potrafili myśleć szerzej) jest triarchiczna teoria inteligencji Roberta Sternberga. Jego koncepcja koncentruje się nie na osiągnięciach akademickich i wynikach w różnorodnych testach, lecz na kompetencjach sprzyjających powodzeniu życiowemu. Nie negując inteligencji ogólnej, zagłębia się w jej istotę i dostrzega, że inteligentne zachowania, myślenie i podejmowanie decyzji zasadzają się na trzech odmiennych kluczowych kompetencjach: analitycznych, związanych z rozwiązywaniem problemów abstrakcyjnych (stanowiących trzon koncepcji akademickich); kreatywnych, które umożliwiają wykorzystanie posiadanej wiedzy do radzenia sobie z nowymi nierutynowymi sytuacjami oraz praktycznych (za te był najbardziej krytykowany), pozwalających adoptować się do nieustannie zmieniającego się świata i radzić sobie z codziennością w sposób sprzyjający naszemu dobrostanowi. Sternberg stanowczo podkreśla, że nadmierna, obsesyjna wręcz uwaga, jaką przywiązujemy wciąż do inteligencji ogólnej wyrażonej w ilorazie inteligencji (trzeba pamiętać, że wielkość ilorazu inteligencji wyrażona w liczbach oscylujących wokół średniej 100 punków jest wyłącznie miarą statystyczną i ma niewiele wspólnego z rzeczywistością). Sam twórca najpopularniejszego testu na inteligencję Dawid Wechsler podkreślał, że inteligencja danej osoby musi być zawsze rozumiana w kontekście danej kultury. Jest to miara względna oraz zrelatywizowana do miar uzyskiwanych w populacji. Co z tego bowiem, że rośnie nasze IQ, jak wszystko wskazuje na to, że skłaniamy się w stronę naszej zagłady. Jak uważa Sternberg (T. Witkowski, Giganci psychologii) musimy zacząć brać pod uwagę i rozwijać nie tylko umiejętności analityczne (te same nie uchronią nas przed katastrofą), lecz przede wszystkim kreatywność, zdrowy rozsądek i mądrość (gotowy zestaw strategii dydaktycznych, które mogą być wdrażane w każdej szkole proponuje Sternberg w swojej wspólnej z Lindą Jarvin oraz Eleną L. Grigorenko napisanej, znakomitej książce „Mądrość inteligencja i twórczość w nauczaniu”).

Mądrość wydaje się dziś znacząca w kontekście naszej przyszłości. Istnieje dość obszerna literatura i liczne badania dotyczące kompetencji mądrościowych (np. tzw. projekt berliński, studia teoretyczne i empiryczne nad mądrością Sternberga) i być może, ja w każdym razie nie mam wątpliwości, warto po nią sięgnąć. Po czym zatem poznać człowieka mądrego? Po pierwsze: są to osoby z dużą wiedzą związaną z rozwojem i zależnością egzystencji ludzkiej od kontekstu. Po drugie: ludzie mądrzy posiadają szeroką wiedzę dotyczącą procedur i strategii rozwiązywania złożonych problemów międzyludzkich i konfliktów. Po trzecie: osoba taka docenia, rozumie i potrafi dobrze funkcjonować w wielu kontekstach życiowych: rodzinie, grupie rówieśniczej, pracy, społeczności, kulturze. Po czwarte: potrafi tolerować różnice w wyznawanych wartościach i priorytetach życiowych, szanuje jednostkowe przekonania innych ludzi i nie uważa, żeby istniały lepsze lub gorsze opowieści życiowe (piękno ludzkiego życia przejawia się w różnorodności postaw, poglądów, przekonań). Po piąte: człowiek mądry ma świadomość, że jego wiedza jest niepełna, a życie bywa nieprzewidywalne, ponadto zdaje sobie sprawę, że w swoich strategiach rozwiązywania problemów musi uwzględnić własne ograniczenia poznawcze i emocjonalne. Mądrość wiąże się z dystansem do siebie i głębokim przekonaniem o ograniczeniach własnej mądrości, kultywowaniem postawy „nie wiem” albo „mogę się mylić”. Jako pewna metaheurystyka decyduje o doborze strategii radzenia sobie z różnorodnymi problemami jakie stawia nam życie, sprawia, że liczymy się z opiniami innych, nie ulegamy łatwo silnym emocjom, patrzymy na życie z szerokiej perspektywy i mamy świadomość, że pewność i stałość to złudzenia. Mądrość jest więc domeną poruszania się w wielu kierunkach, eksperymentowania, niewyczerpanej ciekawości i pytań, które rodzi, czytania świata w codziennym zmaganiu się z życiem i jego wielowymiarowością, żywego dialogu z ludźmi o różnych poglądach i postawach. Zamiast więc uganiać się za szkolnymi osiągnięciami (własnymi, a przede wszystkim swoich dzieci), wynikami w nauce, wielkością IQ, czas, by zadać sobie ważniejsze pytanie: jak wykorzystać swoje różnorodne umiejętności, wiedzę i doświadczenie w praktyce, w naszych codziennych wyborach życiowych, także tych – a może przede wszystkim – które wiążą się z ich konsekwencjami dla przyszłych pokoleń, naszego wspólnego bezpieczeństwa, dobra i godnego życia?

Marek Gawroń

Od redakcji: autor jest psychologiem – terapeutą, coachem, ekspertem w wielu krajowych i międzynarodowych projektach badawczych oraz rozwojowych. Publikował w czasopismach naukowych z zakresu psychologii emocji, empatii i relacji terapeutycznych. Prowadzi prywatny gabinet. Kontakt: margaw@op.pl.

REKLAMA

REKLAMA