https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Wałbrzyski folwark policyjny

Wałbrzyski folwark policyjny

To, co obecnie wyrabia się w mojej firmie, jeży włosy na głowie i woła o pomstę do nieba. Piszę „w „mojej”, bo chociaż jestem na emeryturze, to nadal jestem oficerem policji z tym, że już w stanie spoczynku. I jako emerytowany funkcjonariusz tej formacji roszczę sobie prawo do wypowiadania się na jej temat. A mam tyle do opowiedzenia, że obawiam się, iż nawet wołowej skóry nie starczy.

Zacznę od tego, że kilka dni temu kupiłem książkę autorstwa Norberta Kościeszy, emerytowanego – jak ja – policjanta w stopniu inspektora (pułkownika), zatytułowaną „Folwark komendanta. Kulisy działania patologicznych systemów w polskiej policji oczami byłego funkcjonariusza”. Kościeszę oficjalnie wydalono z policji za mówienie głośno o tym, w jakich warunkach pracują funkcjonariusze. W swoich książkach (napisał jeszcze „Psy Prewencji”) obnaża patologie trawiące polską policję i rozprawia się z panującymi w niej układami. Stał się przez to „wrogiem publicznym numer jeden” dla policyjnych decydentów, chociaż nie tylko dla nich. Zacytuję fragment notki wydawcy: „Kościesza w bezpardonowy sposób ukazuje policyjną codzienność, zanurzoną w oparach alkoholu, której granice wyznaczają nazwiska, znajomości i układy. Pokazuje skandaliczne warunki pracy, nieprawidłowości zamiatane pod dywan, rozproszenie odpowiedzialności. Przemoc psychiczną i zastraszanie. Chamstwo i seksizm. Wszystko po to, aby przerwać milczenie o patologicznym przykładzie, który płynie z góry i walczyć o godne warunki pracy kolegów, którzy nadal tkwią w samym środku firmy”.

Tak się dziwnie złożyło, że – zanim pojechałem do księgarni Empik w Szczawnie, dotarła do mnie prośba grupy policjantów z Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu (to już drugi przypadek), którzy zwrócili się o pomoc w nagłośnieniu „patologii panoszącej się wśród kierownictwa wałbrzyskiej komendy”. Uprzedzając fakty, od razu informuję, że nie zwróciłem się do rzecznika wałbrzyskiej policji o komentarz, albowiem na 100% znam treść odpowiedzi, jaką bym uzyskał. Mam jednak nadzieję, że tym razem doczekamy się (tzn. ja i redakcja) reakcji komendanta miejskiego, który na mój poprzedni felieton dotyczący tego, co się w tej jednostce wyprawia, zareagował wyniosłym milczeniem. I milczy nadal, chociaż rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu potwierdził, że anonimowa skarga o tej patologii do komendanta wojewódzkiego wpłynęła. I co? Ano nic… Bo przecież to anonim i dlatego jego miejsce jest w koszu – tak zapewne myśli komendant wojewódzki, jego rzecznik i wszyscy inni, którzy winni się tym zająć. A ja, jako stary operacyjny wyjadacz, doskonale wiem, że każdy anonim jest tzw. źródłem wiedzy operacyjnej, na podstawie której stosowne komórki (np. Biuro Spraw Wewnętrznych) winny wszcząć stosowne postępowanie. Minęło już wiele miesięcy i nie usłyszałem, aby ktokolwiek z szeroko pojętego kierownictwa wałbrzyskiej policji poniósł jakąkolwiek karę – chociażby dyscyplinarną jedynie. Dlatego tym razem – oprócz tego felietonu – zamierzam podjąć inne kroki (na razie o nich nie będę informował jakie), które – być może – pozwolą „wałbrzyski folwark policyjny” skutecznie zlikwidować. Liczę na to, że w świetle skandalicznych wydarzeń, które w ostatnim czasie miały miejsce na terenie dolnośląskiego garnizonu policji, mój dzisiejszy felieton nie zostanie znów wyniośle przemilczany, a odpowiednie władze zajmą się tym, co się w wałbrzyskiej komendzie dzieje. Bo nie tylko wyjątkowo niski poziom wyszkolenia policjantów i niewiedza w zakresie stosowania prawa (które policjant znać musi), ale także – a może przede wszystkim – wielka frustracja powoduje to, iż policjanci zamiast ratować ludziom zdrowie i życie, coraz częściej im je odbierają. Celowo to uogólniam, bo zdaję sobie przecież sprawę, że w szeregach policji służy olbrzymia armia naprawdę uczciwych funkcjonariuszy, zmuszanych przez swych przełożonych do niegodnych zachowań, co codziennie widać na ulicach polskich miast. Zwłaszcza tych dużych, gdzie obywatele mają odwagę zbiorowo protestować. Chamskie i bezprawne zachowanie różnych przełożonych rodzi frustrację, której skutkiem jest agresja, niekiedy wyładowywana właśnie na obywatelach. A brak reakcji najwyższych czynników powoduje, że bezkarność rozzuchwala. Przecież w normalnym państwie, po takich tragicznych ekscesach, taki komendant wojewódzki czy miejski z miejsca wyleciałby ze stanowiska na zbity pysk, ale w państwie PiS może się spodziewać ochrony wyższych czynników, które nawet rękę przykładają do zamiecenia sprawy pod dywan. Pytam: jak długo jeszcze?!

Wracając do spraw wałbrzyskich policjantów, to opisane mi zachowania różnych decydentów z tej komendy, wpisują się dokładnie w historie opisywane przez insp. Kościeszę. Zacytuję tu tylko kilka tylko zdań, skierowanych do mnie przez grupkę wałbrzyskich funkcjonariuszy. Zaznaczam z miejsca, że są bulwersujące ponad miarę. Oczywiście znam nazwiska tychże zadufanych w sobie pseudo oficerów, prezentujących intelektualny poziom poganiaczy bydła, chociaż obawiam się, że być może takim porównaniem poganiaczy bydła obrażam. Otóż jeden z bohaterów przekazanej mi informacji z lubością opowiada, że „i tak jemu chu… zrobią, bo ma układy w Komendzie Wojewódzkiej we Wrocławiu”. Albo o innym (pisownia oryginalna – dop. red.): „Podczas służby kazał fałszować dokumentację, nie przyjmować zgłoszeń o przestępstwach gdzie sprawca jest nieznany, a takie zgłoszenia ewidencjonowane były w oddzielnym zeszycie, nigdzie nie zarejestrowanym i dopiero kiedy przypadkiem ustalono sprawcę, kontaktowano się z osobą zgłaszającą, dzięki temu miał (…) najlepszą wykrywalność w Polsce. Osobom, które myślały inaczej, z byle błahego powodu wszczynał postępowania dyscyplinarne i oto w ten sposób wiele osób zmuszonych zostało do odejścia z Policji lub przeniesienia do innej jednostki. Człowiek ten szydził z policjantów, śmiał się im w oczy, traktował ich jak świnie i tak też obrażał nas. Zmuszał do zostawania po godzinach pracy, często zmieniał bez powodu służby, aby uprzykrzyć życie, dawał na realizację zadania 5 minut. (…) Ciągłe ośmieszanie i wyzywanie. Zresztą człowiek ten ma poważny problem ze sobą i nigdy nie powinien mieć dostępu do broni (…). Oprócz policjantów (…) szydził również z wałbrzyskich prokuratorów czy też przełożonych z komendy miejskiej, że to ciule, cwele i jełopy, że on ma największą wiedzę, a inni to nieuki i debile. (…) Zachowanie tej osoby o skłonnościach psychopatycznych, powoduje, że około 80 osób chce w najbliższym okresie odejść (…) z Policji. Nie jest odosobnionym przypadkiem (…), że każe im w 2 minuty opracować coś, czego nie da się opracować w dwa dni, (…) kazał jednemu (…) pilnie przyjechać z domu 40 km, aby przecinki postawić w notatce, mówią o nim dwuminutowiec, innym razem ściągał do pracy po nocce (…) w bardzo pilnej sprawie a jak (…) przyjechał to powiedział mu, że książkę źle odłożył. (…) Twierdzi, że ma układy w KWP w MSWiA i nikt nic jemu nie zrobi (…) Tylko osoby które odeszły z tej firmy mogą coś zeznać, bo czynni funkcjonariusze są zastraszeni.(…)”.

Ciekawi mnie, jak na ten felieton zareaguje Komendant Miejski Policji w Wałbrzychu, ale raczej czarno to widzę, ponieważ nie chce mi się wierzyć, że takie informacje dotarły do mnie, a Pan Komendant nic o tym nie wie. Albo wie, ale toleruje. Może więc osoby, które już z „tej firmy” odeszły, skontaktują się ze mną, bo na pewno razem uda się nam zrobić więcej. Zwłaszcza, że policyjne związki zawodowe są, a jakby… ich nie było.

Janusz Bartkiewicz

http://janusz-bartkiewicz.eu

P.S.

Po internetowej zapowiedzi tej publikacji, odezwał się do mnie jeden z wałbrzyskich policjantów, który został zmuszony do odejścia ze służby przez jednego z oficerów z kierownictwa KMP. Potwierdził on powyższe informacje i zapowiedział ujawnienie kolejnych przykładów bulwersujących praktyk w wałbrzyskim garnizonie.

***

Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w felietonie nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.

REKLAMA