https://db2010.pl Tygodnik DB2010 GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Kilka uwag w dobie zarazy

W ubiegłym tygodniu napisałem, że w Wałbrzychu – w ramach walki z zagrożeniem jakie dla zdrowia i życia stwarza korona wirus – ograniczono liczbę autobusów wyjeżdżających na trasy, przez co zamiast rozluźnić tłok w tych pojazdach, doprowadzono do tego, że na niektórych liniach (zwłaszcza tych do strefy ekonomicznej) ludzie do pracy jechali ściśnięci jak sardynki w puszce. I okazało się, że to wymysł nie tylko wałbrzyski. Dlatego 24.03.br. z zadowoleniem wysłuchałem, że rząd wprowadził dalsze restrykcje, polegające m.in. na zakazie podróżowania środkami komunikacji miejskiej „na stojąco” i obowiązku wykorzystywania tylko co drugich rzędów siedzeń. Zarządzenie to prawdopodobnie spowodowało, że niektóre zakłady pracy zostały zmuszone do zawieszenia swej działalności z uwagi na to, że do pracy załoga nie dojedzie na odpowiedni czas. Takie zawieszenie zastosowało już kilka firm w wałbrzyskiej strefie. Wszystko z uwagi na niebezpieczeństwo przenoszenia wirusa.

Ale nie wszyscy to niebezpieczeństwo dostrzegają, albo dostrzegają, lecz dla doraźnych korzyści politycznych bezpieczeństwo polskich obywateli mają w tej części ciała, na której za każdym razem w Sejmie spoczywa zwykły szeregowy poseł Jarosław Kaczyński. Bo ten szeregowy poseł uzurpuje sobie prawa przynależne władcy absolutnemu i decyduje o wszystkim, o czym można zadecydować. Także o zdrowiu i życiu Polaków, bo to on, jako zwykły szeregowy poseł, wydał polecenie, aby mimo szalejącej na świecie i w Polsce pandemii (w Polsce jeszcze epidemii) zbierającej śmiertelne żniwo, że wybory prezydenckie mają się odbyć, albowiem on nie widzi konstytucyjnych podstaw uzasadniających wprowadzenie jednego ze stanów nadzwyczajnych, czyli stanu wyjątkowego lub stanu zagrożenia klęski żywiołowej. Taki stan powoduje zawieszenie przeprowadzenia wyborów również na czas 3 miesięcy od zniesienia stanu nadzwyczajnego. Jednakże tenże zwykły poseł, a w rzeczywistości nieformalny wódz partii i państwa, konstytucję widzi tylko wtedy i w takim zakresie, kiedy jest mu to wygodne. Tak i obecnie nie dostrzega, że np. państwo (rząd) poprzez użycie zwykłych środków konstytucyjnych (art. 2 ust.1. Ustawy z dnia 21.06. 2002 r. o stanie wyjątkowym) nie jest w stanie usunąć zagrożenia dla zdrowia i życia obywateli np. w przypadku funkcjonowania setek tysięcy prostytutek (obu płci), jak również nie jest w stanie upilnować obywateli przed korzystaniem z ich usług. Nikt tego nie upilnuje, bo nie jest to technicznie możliwe, ani prawnie zakazane. Aby zrealizować konstytucyjny obowiązek szczególnego dbania o bezpieczeństwo (ochrona życia i zdrowia) należałoby więc te prostytutki obojga płci (rozsiewają bezkarnie koronawirusa i inne świństwo obniżające odporność organizmu ludzkiego) zamknąć na czas pandemii w ośrodkach odosobnienia (internowania). Odosobnienie takie dopuszcza art. 17ust. 1 ustawy o stanie wyjątkowym, który stanowi, że w czasie jego trwania, może być odosobniona osoba mająca ukończone 18 lat, w stosunku do której zachodzi uzasadnione podejrzenie, że pozostając na wolności będzie PROWADZIŁA DZIAŁALNOŚĆ zagrażającą bezpieczeństwu obywateli, albo gdy odosobnienie jest niezbędne dla zapobieżenia popełnienia czynu karalnego. Zwracam uwagę na to, że przepis ten mówi o „ZAPOBIEŻENIU POPEŁNIENIA CZYNU KARALNEGO”, a więc w tym przypadku takiego, o jakim jest mowa w art. 161 § 2 k.k., (zarażenie chorobą zakaźną). Wprawdzie odpowiedzialność karna wynika ze świadomości popełnienia czynu, ale żadnymi dostępnymi środkami konstytucyjnymi państwo nie może zagwarantować, że prostytutki wiedząc, iż złapały koronawirusa, nie będą dalej zarabiały, chociażby dlatego, że zmuszą je/ich do tego sutenerzy lub przestępcze gangi. Tak więc zarówno szeregowy poseł, jak i wszyscy jego akolici, kłamie bezczelnie mówiąc, iż na wprowadzenie stanu wyjątkowego nie ma konstytucyjnych przesłanek. Z braku miejsca nie wspominam już o możliwości (wręcz konieczności) wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Czynią tak, ponieważ wódz nie chce tego, bo jego faworyt na funkcję prezydenta państwa, ma obecnie, jako jedyny, możliwość prowadzenia kampanii wyborczej, przez co słupki poparcia trochę mu rosną, a niska frekwencja wyborcza może mu zagwarantować wygraną. Czyni tak nie zważając, że wybory mogą stać się dla wielu obywateli śmiertelną pułapką. Rząd i obecny prezydent bałamutnie wołają „nie wychodź z domu”, a jednocześnie podstępnie krzyczą „idź na wyboru”. Cynizm i obłuda niesamowita. Wódz oszukuje też popierających go Prawdziwych Polaków i Katolików, ponieważ ten śmiertelny wirus nie ma poglądów politycznych i z taką samą zajadłością zaatakuje „komucha”, jak i zatwardziałego zwolennika wodza, który go przed zarazą nie uchroni, ale wręcz przeciwnie, na atak wirusa wystawi, aby tylko zrealizować mógł swoje najbardziej tajemne plany polityczne. Tak więc wódz uparł się i wybory, nieważne jakim kosztem, muszą się odbyć.

Jest jednak jedna prawem przewidziana szansa, aby wodzowi pokazać gest jego wiernej żołnierki posłanki Lichockiej, ale wymagałoby to niesamowitej współpracy całej opozycji, która mogłaby swoich kandydatów na prezydenta wycofać i tym samym (zgodnie z art. 293 § 1 obowiązującego kodeksu wyborczego) wymusić zmianę terminu wyborów. Rzecz jest możliwa do przeprowadzenia, ale bardzo ryzykowana, bo jakiś kandydat w ostatniej chwili mógłby wycofać się z rezygnacji, a wówczas cały plan legnie w gruzach, ponieważ startować będą już dwaj kandydaci. Nie wiem, czy wśród polityków panuje takie wzajemne zaufanie (raczej w to wątpię), aby taki polityczny manewr zastosować.

A w ogóle, wracając do koronawirusa, to uważam, że jego pojawienie się jest efektem walki Ziemi o przetrwanie. Bo oto cała gospodarka światowa ulega niesamowitemu spowolnieniu, przez co oczyszcza się woda i powietrze (m.in. przestają latać samoloty i samochodów na ulicach znacznie mniej), a lasy przestają być nękane przez drwali i ich sprzęt. Dlatego przyroda w ostatnich czasach tak bezlitośnie atakuje człowieka huraganami, powodziami, a teraz śmiertelnym wirusem. Człowiek się czasowo obroni, albowiem jest największym i najniebezpieczniejszym wrogiem Ziemi i ma ku temu zdolności, ale finalnie nie przetrwa, jeżeli nie podejmie radykalnych środków zapobiegających nadchodzącej katastrofie. Jakim kosztem, o tym nikt nie myśli. W tym nadchodzącym dramatycznym dla ludzi okresie, jedynym ratunkiem jest prawdziwa solidarność, która doprowadziłaby do tego, że państwo zawiesiłoby całkowicie działalność w sferze produkcji (z wyjątkami dotyczącymi sektora żywnościowego, medycznego i niezbędnego transportu), a każdego obywatela zabezpieczyłoby darmowymi porcjami wody, wyżywienia i niezbędnych lekarstw (równymi dla wszystkich), z totalnym zakazem opuszczania miejsc zamieszkania. Życie ludzkie jest najważniejsze, ale ja w taką solidarność nie wierzę, nawet w obliczu śmiertelnego zagrożenia, bo najbogatsi wiedzą, iż oni się przed wirusem uchronią. Inni ich nie obchodzą. Ktoś powie, że to niemożliwe, bo zostanie zdruzgotana cała gospodarka. Być może, ale po II wojnie światowej jakoś się podnieśliśmy i nie tylko gospodarkę zdołaliśmy odbudować. I nie tylko my w Polsce.

Janusz Bartkiewicz

http://janusz-bartkiewicz.eu

***

Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w felietonie nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.

REKLAMA

Kliknij tutaj