https://db2010.pl GAZETA AGLOMERACJI WAŁBRZYSKIEJ

Okiem psychologa: czy koronawirus wart jest naszej uwagi?

Drogi Czytelniku! Zanim wyjaśnię, czy – w związku epidemią korona wirusa – powinieneś już martwic się o siebie i swoje dzieci, zadam kilka pytań, na które sobie teraz odpowiedz: Jak często ostatnio zdarza ci się myśleć o epidemii koronawirusa? Jak często odczuwasz przy tym niepokój? Czy podjąłeś już jakieś środki zaradcze w związku z epidemią (np.- starasz się unikać dużych skupisk ludzi, zmieniłeś plany wyjazdowe na przyszłość i krygujesz na bieżąco wyjazdy już zaplanowane daleko od Włoch i Azji)? Jeśli tak, to nie przejmuj się, bowiem większość ludzi w takich sytuacjach zachowuje się podobnie. Nasze umysły źle radzą sobie ze statystyką, za to błyskawicznie reagują na wszelkie, jednostkowe choćby wydarzenia, które budzą a w nas silne emocje. Spróbujmy, mimo wszystko, przyjrzeć się statystykom.

Naukowcy ustalili, że najwyższy wskaźnik śmiertelności z powodu koronawirusa COVID-19 występuje w grupie wiekowej powyżej 80. roku życia i wynosi prawie 15 proc. U pacjentów w przedziale wiekowym 70-79 lat śmiertelność jest na poziomie 8 proc., w grupie wiekowej 60-69 lat już tylko 3,6 proc, a w grupie wiekowej 50-59- lat zaledwie 1,3 proc. Natomiast miedzy 10 a 39 rokiem życia prawdopodobieństwo śmierci z powodu zarażeniem koranowirisem wynosi… mniej niż 0,2%. Wśród dzieci do dziewiątego roku życia dotychczas nie odnotowano żadnego przypadku zgonu z powodu zakażenia koronawirusem. Naukowcy zauważyli też, że w ponad 80 proc. przypadków zakażenie koronawirusem ma łagodny przebieg. Na ryzyko ciężkiej infekcji narażone są osoby chorujące przewlekle, np. na nadciśnienie, cukrzycę, choroby układu oddechowego, a także osoby w podeszłym wieku. BBC opublikowało statystyki Chińskiego Centrum Kontroli Chorób (Chinese Center for Disease Control and Prevention), z których wynika, że śmiertelność pacjentów zakażanych koronawirusem bez innych problemów zdrowotnych wynosi zaledwie 0,9%, natomiast rośnie, jeśli pacjent obarczony jest dodatkowymi chorobami. Co ciekawe, koronawirus zaskakująco rzadko atakuje dzieci. Badanie przypadków koronawirusa w Chinach wykazało, że w okresie od 8 grudnia 2019 r. do 6 lutego 2020 r. zachorowało zaledwie dziewięcioro niemowląt i żadne z nich nie miało poważnych powikłań, ani nie wymagało hospitalizacji na oddziale intensywnej terapii. Aktualny bilans to ponad 2,7 tys. ofiar śmiertelnych i ponad 80 tys. zarażonych (stan na 3 marca 2020 r.). Dodajmy, że w Polsce odnotowano jeden przypadek zakażenia koranowisrusem i nie ma w związku z tym żadnej ofiary śmiertelnej. Równocześnie w Polsce w tym roku wirus grypy lub powikłania po tej chorobie, zabiły już 25 osób, i to tylko w ciągu ostatnich kilku tygodni. Jak informuje Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, łącznie od początku października 2019 do połowy lutego 2020 na grypę i jej powikłania zmarło w Polsce 48 osób.

Czy przejmujesz się Czytelniku grypą? Prawdopodobnie nie (choć może po lekturze tego artykułu – niestety – zaczniesz), bowiem nie słyszysz o niej w mediach i nie budzi ona w związku z tym w Tobie takich emocji, podobnie zresztą, jak liczba osób, które w 2019 roku zginęły w naszym kraju w wypadkach samochodowych. Ze wstępnych informacji wynika, że w pierwszym półroczu 2019 roku w ten sposób straciło życie 1176 osób. Dlaczego więc nie przejmujemy się grypą i jej powikłaniami, czy ryzykiem śmierci w wypadku samochodowym, choć – jak wynika ze statystyk – prawdopodobieństwo śmierci z tych powodów jest znacznie większe niż z powodu koranowirusa, a tak panicznie reagujemy na epidemię tego ostatniego?

Psychologowie już dawno temu odkryli, że nasze umysły działają w oparciu o dwa odmienne systemy. Nazwijmy je kolejno – rozważnym, wolnym oraz pośpiesznym i niecierpliwym. Ten pierwszy bierze górę, gdy musisz przeanalizować jakieś dane, rozwiązać złożony problem, wypełnić zeznanie podatkowe lub zapamiętać numer telefonu. Słowem wówczas, gdy wykonujesz zadania wymagające świadomości i skupionej uwagi. Ten drugi, znacznie bardziej aktywny, działa z ukrycia, jest nieświadomy i automatyczny. Zdajesz się na niego najczęściej w sytuacjach zakupu nowych spodni, planów na wieczór, ale też oceny zagrożeń i ryzyka w twoim życiu. System szybki ma tą przewagę nad wolnym, że działa właśnie automatycznie i nie wymaga wysiłku umysłowego. Efekty jego działania (tj. myśli i obrazy) pojawiają się w naszych umysłach natychmiast i mają dużą silę przyciągania uwagi. System szybki opiera się na wielu tzw. heurystykach, czyli gotowych, mocno uproszczonych, lecz równocześnie oszczędzających energie psychiczną regułach oceny rzeczywistości, które mają być użyteczne, zapewnić nam sukces reprodukcyjny i przetrwanie, jednak kosztem dokładności, obiektywności, a czasami prawdziwości (wówczas jest źródłem błędów w myśleniu). Zazwyczaj nie zastanawiasz się jakie jest rzeczywiste prawdopodobieństwo twojej śmierci z powodu zarażenia koranowirisem (system wolny), za to reagujesz silnie emocjonalne na obrazy, które podsuwa ci system szybki, i to one staja się zwykle podstawą twoich działań i podejmowanych decyzji. Jedną z takich dobrze zbadanych heurystyk jest heurystyka dostępności, czyli proces oceniania częstości jakiegoś zjawiska, wydarzenia na podstawie łatwości z jaką odpowiednie przykłady przychodzą nam do głowy. Pamięć łatwiej przywołują zdarzenia dobitne i zwracające uwagę. Śmierć osób z powodu koranowirusa, o której trąbią wszystkie media, na pewien czas zmieni Twoje myślenie na temat Twojego bezpieczeństwa i sprawi, że zaczniesz odczuwać niepokój. Szczególnie łatwo przychodzą nam do głowy te myśli i obrazy, które budzą lęk, przy czym wzmaga się on tym bardziej, im bardziej myśli się o konkretnym niebezpieczeństwie. Nasze umysły spontanicznie zwracają uwagę na to, co zaskakujące, niepokojące, dziwne. Jeśli już dane zdarzenie skupi na sobie nasza uwagę, stanie się dla nas ważne i uruchomi sieć skojarzeń z nim związanych, pogłębiając nadmierne zogniskowanie uwagi na problemie. Epidemia, jakakolwiek, uruchamia kaskadę dostępności. Wyraziste i dobitne obrazy oraz informacje o śmierci ludzi i dyskusje na te temat stają się dla umysłu bardzo łatwo dostępne, co powoduje, że zaczynamy myśleć, iż zagrożenie śmiercią jest nieprawdopodobnie znacznie bardziej realne niż jest w rzeczywistości. Pobudzenie emocjonalne, które tym obrazom towarzyszy, jest automatyczne i niekontrolowane oraz stanowi silny bodziec do działań ochronnych. Twój system wolny umysłu może mieć świadomość, że ryzyko zarażenia się wirusem jest raczej znikome, a ryzyko śmierci z tego powodu prawie żadne, zwłaszcza jeśli jesteś poniżej 50roku życia, to jednak taka wiedza nie eliminuje obaw i przykrych myśli, gdyż systemu szybkiego nie da się wyłączyć i nie można go kontrolować.

Co z tego wynika? Czy powinniśmy zbagatelizować to całe zamieszanie z powodu epidemii wirusa, który wykazał się ostatnio dużą aktywnością i zabił już blisko 2 tysiące ludzi na świecie? Nic podobnego. Byłby to bowiem wyraz naszej niefrasobliwości. Troska o własne zdrowie i higienę powinna nam towarzyszyć zawsze, bez względu na to, jak duże jest ryzyko zachorowania. Warto zachować pewną ostrożność i nie narażać się bez powodu na żadną chorobę (szczepiąc się i swoje dzieci, przestrzegać zasad higieny w miejscach szczególnie narażonych na różne wirusy i pasożyty). Niemniej jednak trzeba pamiętać, że to, co obecnie zaprząta Twoje myśli i wywołuje Twój niepokój, może w rzeczywistości nie być tak bardzo ważne, jak ci się wydaje. To uwaga skupiona na określonej sprawie powoduje, że wydaje się nam ona istotna. Pamiętaj zatem, że nic nie jest tak ważne, jak Ci się wydaje, kiedy o tym myślisz.

Marek Gawroń

Od redakcji: autor jest psychologiem – terapeutą, coachem, ekspertem w wielu krajowych i międzynarodowych projektach badawczych oraz rozwojowych. Publikował w czasopismach naukowych z zakresu psychologii emocji, empatii i relacji terapeutycznych. Prowadzi prywatny gabinet. Kontakt: margaw@op.pl.

***

Redakcja nie odpowiada za przedstawione dane, opinie i stwierdzenia, które stanowią wyraz osobistej wiedzy i poglądów autora. Treści zawarte w felietonie nie odzwierciedlają poglądów i opinii redakcji.

REKLAMA

REKLAMA

Archiwalne posty